Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Styl życia > Podróże > Autem na dach świata – czyli wyprawa do Azji

Pozycja materiału w rankingach:

17554 miejsce

Dział: Podróże

Ocena: 0pkt

Oceń:

Autem na dach świata – czyli wyprawa do Azji

  • Źródło: Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
  • 2006-07-12 12:27
  • Odsłon: 3639
  • Komentarzy: 0

Mają sposób na wakacje. Kupują gruchota i jadą jak najdalej się da. W ubiegłym roku ich duży fiat zajechał na koniec Syberii

Piotr Biernacki, Wojciech Maciejewski, Grzegorz Szczygieł i Dawid Mróz poznali się na studiach ekonomicznych. Na pierwszą wspólną wyprawę pojechali ostrożnie – tylko do Chorwacji. Potem była eskapada po norweskich fiordach. Później nabrali rozpędu na całego. Nie ma kraju w Europie, w którym by nie byli. Z Azji zwiedzili Turcję, Mongolię, Chiny i Rosję. Przepis na wyprawę jest prosty: samochód, obojętne jaki, byle jechał, namioty, śpiwory, parę puszek do plecaka i naprzód.

Miska poszła dopiero w Irkucku

Dwa lata temu kupili piętnastoletniego dużego fiata. Eksploatowali go cały rok – jechali, gdy tylko było wolne: do Norwegii, na Krym, do Rosji, do Mołdawii, na Ukrainę. Fiacior zrobił 40 tysięcy kilometrów i wszystko wytrzymał. Wybrali się nim więc na czteromiesięczną wyprawę na koniec Syberii. Auto spisywało się dzielnie aż do Irkucka. We wsi pod miastem pękła miska olejowa. Rzecz do naprawienia, ale mechanik nie miał części, a te od łady nie pasowały. Zaproponował zamianę – oni wezmą jego wołgę, on zatrzyma fiata. Wiedział, co robi – wołga rozleciała się dwa dni później, a fiat, po sprowadzeniu miski, pewnie jeździ gdzieś w Irkucku do dziś.

Podróżnicy jechali dalej czym się dało: stopem, autobusem, szli na piechotę. Dotarli do Magadanu – na samym końcu Syberii, nad Morzem Ochockim. W drodze powrotnej zahaczyli o Mongolię, w Pekinie wsiedli w kolej transmandżurską do Moskwy.

Oplem na Mount Everest

Na tegoroczny wyjazd mają już szesnastoletniego opla. Trasa jest następująca: Europa, Turcja, Iran, Pakistan, Indie, Nepal, Himalaje. A potem się zobaczy. Planowany czas podróży – trzy miesiące.

– Czy się boimy? W ogóle. Nawet o tym nie rozmawialiśmy. To wszystko są cywilizowane kraje, w których nie ma zagrożenia. Zastanawiałbym się, czy jechać do Iraku, Czeczenii, dużych miast Ameryki Południowej, ale do Pakistanu czy Indii? Przecież tam jest spokojnie – Piotr Biernacki nie kryje zdziwienia pytaniem.

Już teraz nie ma wątpliwości: chłopcy będą mieli co opowiadać na emeryturze.

A jednak dobre czasy chyba się kończą. Jeden z czwórki jest doktorantem, więc ciągle ma trzymiesięczne wakacje. Ale reszta po powrocie z wakacji idzie do pierwszej pracy. Pytanie więc, jak przyzwyczają się do marnych dwóch tygodni urlopu.


Zobacz także:


Komentarze: 0

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.