Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

3291 miejsce

Autokombinacje z Dacią Duster

Kiedy na wiosnę chciałem kupić Dustera, było za wcześnie. Gdy przyszedłem później, było już za późno. Teraz pomyślałem - szał minął, kupię. Sprzedawali mi od ręki taki samochód za 11 tys euro, w Dreźnie.

Dacia Duster z salonu w Warszawie Al. Jerozolimskie 156. Siedziałem w nim, chciałem kupić. / Fot. Roman WoźniakOdszukałem starą wizytówkę do sprzedawcy samochodów w Renault Warszawa. Umówiłem się i przyjechałem. Po rozmowie poszliśmy obejrzeć jedynego Dustera na placu. Pani poszła po klucze od samochodu. Dając mi klucze powiedziała - chyba żartem -„Tylko żeby Pan nie odjechał.” Miała rację. Parę metrów prosto. Później w lewo przez bramę i już byłbym w Alejach Jerozolimskich. Znając ten zachodni kraniec Warszawy, nim by zaczęli szukać, odjechałbym daleko. Pierwsza myśl jest najlepsza. Trzeba było odjechać.

Jednak wsiadłem. Włożyłem kluczyk. Zapuściłem, posłuchałem jak chodzi silnik. Przymierzyłem się do niego i byłem skłonny go kupić. Obszedłem, obfotografowałem i zdecydowałem się. Biorę go. Był piątek samo południe. Poszliśmy do biura. Pani wzięła mój dowód osobisty do kserowania i poszła na zaplecze. Myślę sobie. Ja mam kasę. Jest auto. Trochę zabezpieczone na czas podróży. Zrobią przegląd. Przygotują mi go i poniedziałek, góra wtorek już mogę odbierać i jechać.

Po chwili sprzedawczyni wraca i komunikuje mi, że 20 minut temu kolega, czego ona nie wiedziała, sprzedał to auto. Powietrze zeszło ze mnie. Co robić w takiej sytuacji. Kłócić się. Odpuścić. Zdenerwowany wróciłem do domu. Wieczorem siadłem do komputera i Internetu. Wpisałem w allegro Dacia Duster i po otwarciu zakładki samochód wywaliło mi całą stronę dusterów. W całej Polsce.

Oglądany i zatwierdzony Dacia Duster / Fot. Roman WoźniakTen akurat mi odpowiada. Do kupienia jest granatowy Duster pod Warszawą. Odpowiada mi. Odległość niewielka. Sprzedawca ma telefon komórkowy. Dzwonię, ale nie odpowiada. No cóż, już późno wieczorem. Pojadę w sobotę rano osobiście.

W sobotę rano jadę do salonu. Robią tam obwodnicę Warszawy, trudno dojechać ale jestem.
W salonie stoi jeden brązowy Duster. Cena z górnej półki. Podchodzi do mnie sprzedawca, okazuje się właśnie ten z internetu. Gdy dowiaduje się, że pytam o granatowego Dustera z internetu, odpowiada, że kolega przed ósmą wieczorem wczoraj sprzedał go i nie zdążono zdjąć go ze strony internetowej.

Jest niedziela, to samo niebieskie auto jest na stronie otoauto i będzie jeszcze parę dni. Czy
sprzedany, czy nie, jest ten niebieski mój Duster w którym siedziałem i mogłem nim uciec.
Nie będę dzwonił już do Świętochłowic gdzie jest dużo Dusterów. U Zdunka w Gdańsku i Gdyni też mają i demonstrują je demonstrują na stronach internetowych, ale nie są to auta do sprzedaży.

Pytam, czemu służą samochody, których nie można kupić?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (11):

Sortuj komentarze:

Robert
  • Robert
  • 19.10.2011 10:35

To jest chory marketing sprzedawców lub jest ich zbyt wielu, zatem chamska konkurencja.
Wystawianie produktu na allegro z możliwością odbioru z 4-6 lub więcej miesięcy to już lekka przesada!!!!
Negocjacja z klientem, kserowanie dowodu, może pobranie zaliczki!!! a później stwierdzenie sprzedawcy
" to my się z panem skontaktujemy jak samochodzik będzie gotowy z a 6-8 miesięcy" to żenada.
Takim sprzedawcą się w dupach poprzewracało (chyba z dobrobytu), he jeszcze paragrafami straszą i może w pysk strzelą, (paragrafy karne, rękoczyny, groźby, ów co to się narobiło każdy mały bandziorek cwaniak udaje) a za groźby karalne "to w pysk szybko się w pierdlu dostanie".
samochodzik fajny no ale cóż jak z dostępnością gorzej niż w PRL'u , a sprzedawcą życzę więcej otwartości na słowa krytyki i do klienta ...pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń
Michalina Barszcz
  • Michalina Barszcz
  • 14.12.2010 22:57

Po przeczytaniu Pańskiego artykułu muszę stwierdzić, że żal mi Pan i ludzi tak rozkapryszonych.

Komentarz został ukrytyrozwiń
prezes
  • prezes
  • 10.12.2010 22:59

A to nam się te "handlowczyki" pyskaci porobili.
Ja klient wchodzi to powinni stawać na baczność, a nie pyskować i straszyć&.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Jankowski
  • Jankowski
  • 10.12.2010 22:45

Panie Piotrze, zamiast puczać i wyglaszać śmieszne przestogi , powinien Pan nauczyć się najpierw kultury dla PANA klienta. Bo to sprzedawca jest dla klienta a nie odwrtnie.
P.s lepiej niech pan niestraszy "daniem po mordzie " bo za to też są pargrafy.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Marek
  • Marek
  • 17.09.2010 17:11

Widze, że poszedł Pan po rozum do glowy i usunoł nazwiska. Gratuluje, ale i tak jak się uprą moga wytoczyć proces. Życze powodzenia w dalszym pisaniu i miejmy na dzieje, że nie na tematy wyssane z palca.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Marek
  • Marek
  • 14.09.2010 12:29

Na miejscu tych ludzi podał bym Pana do sądu. Ale w sumie to mi Pana szkoda, że tak duży chłopiec nie potrafi poradzić sobie ze swoimi problemami. Ja zamówiłem Dustera w innym salonie i nie placze tylko czekam, samochód za taką cene, cóż chytry dwa razy traci, nie trzeba było liczyć na wyprzedaż rocznika.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Piotr Kottowicz
  • Piotr Kottowicz
  • 14.09.2010 10:01

Panie Woźniak, uświadamianie ludzi dryfujących z dala od rzeczywistości to jeszcze nie groźba. A warto czasem być świadomym, że komuś można zaszkodzić taką treścią.
Skoro jest Pan naburmuszony na dilerów, albo producenta to może Pan napisać list otwarty do rzeczonych, a nie sobie wąsy wycierać nazwiskami sprzedawców, którzy na fakt wpływu wielkiego nie mają. Nie tyczy się to mnie, ale osobiście nie lubię takiej dziecinady i marnowania przestrzeni w internecie na osobiste narzekania rodem z bloga.
A co się straszenia tyczy, to paragrafy są dla ludzi, którzy mają czas. A Panu Panie Dziennikarz za popełnienie takich grafomani z moim nazwiskiem to bym w pysk dał. I tu kropka.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Kottowicz. Straszenie kodeksami, paragrafami - to tego uczą i tylko to się potrafi. Te znaki wpisane przez Pana jako paragrafy znaczą coś innego. Szkoda, że nie nauczyli pisać na komputerze. Wychodzi mi mizerny prawnik. Przy wielkiej nadprodukcji prawników trzeba znaleźć sobie zajęcie ale może gdzie indziej.
Robercie te samochody w Internecie to niczym wirtualne. W realu na te samochody trzeba czekać 4-5 miesięcy. Sądziłem, że sprzedawca ma większe możliwości niż ja i gdzieś znajdzie jakąś sztukę na którą nie znalazł się chętny. Dzwoniłem i do Gdańska bo może dostarczają je drogą morską ale tam czas oczekiwania taki sam, 4-5 miesięcy.
Sprzedawczyni zaprowadziła mnie na zamknięty sklepowy (salonowy) skład i stał ten z fotografii ale opisałem jak się skończyło. Nie jest to prokuratorski opis " Prawą ręką włożyłem otrzymane kluczyki od samochodu, do zamka lewych drzwi." Chodzi o sam fakt - chciałem ale nie dostałem.
Gdyby za przednią szybą tego samochodu była kartka z napisem np. atrapa, sprzedany, uszkodzony czy wzór okazowy, to nie napalałbym się na tego Dustera.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Piotr Kottowicz
  • Piotr Kottowicz
  • 13.09.2010 21:05

Smutna historia Panie Romanie.
Rozgoryczenie godne piętnastolatka, a nie dojrzałego mężczyzny. Zastanawia tylko ten dopisek dziennikarz. Dziennikarze widzą, że szastanie nazwiskami może się skończyć grzywną lub wyrokiem do 12 miesięcy
( art. 212 &1 KK, 216 &1 KK, 23 KC ) - wystarczy, że wpłynie Pan w jakikolwiek sposób na karierę zawodową opisanych.
Może powinien się Pan zastanowić nad pisaniem bloga lub pamiętniczka, a nie artykułów o tak mizernej treści merytorycznej.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Krzysiek
  • Krzysiek
  • 13.09.2010 12:31

Polska to bardzo bogaty kraj. Mamy wszystko, tylko nie potrafimy z tego korzystać.
Ściągnięcie auta dla klienta nie stanowi większego problemów nawet z USA, tak więc trochę dobrej woli i auto przyjechałoby pod drzwi. No cóż w niedzielę Rubik w TVN mówił, że w Stanach można kupić wszytko i tanio, u nas jest na odwrót a to chyba z powodu różnicy czasu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Zobacz także:

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.