Parę dni temu ukazała się twoja kolejna książka, również związana z Harrym Potterem. Mógłbyś opowiedzieć nam o niej w kilku zdaniach?- „In Search of Harry Potter” to wspomnienia z podróży, opowiedziane w pierwszej osobie. Opisują moje osobiste wyprawy do miejsc w Wielkiej Brytanii, przypominających te z fikcyjnego świata Harry’ego Pottera. W miejscach, do których dotarłem, rozmawiałem z mieszkańcami o ich tradycjach i zwyczajach. Myślę, że fani będą zachwyceni tym, co odkryłem i opisałem.
Prawnicy Rowling i WB od razu zażądali wersji roboczej do przejrzenia. Twoim zdaniem to chęć wywołania kolejnej awantury czy po prostu efekt nieufności wobec ciebie?- Po prostu chcieli się upewnić, czy wszystko jest w porządku. Biorąc to pod uwagę, trudno bym zarzucał im przesadną ostrożność. Poprosili mnie tylko o zmianę kilku szczegółów na okładce. Poza tym, na początku każdego z rozdziałów były cytaty z powieści. Na długo przed ich prośbą o wgląd do tekstu, wydawca wysłał do prawników Rowling pytanie czy możemy wykorzystać te cytaty. Do dziś nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Dlatego postanowiliśmy je usunąć.
Czy proces wokół „Harry Potter Lexicon” był dla ciebie ważnym doświadczeniem, czy też wolałbyś wymazać całą sprawę z pamięci i nigdy więcej do niej nie wracać?- Dobre pytanie... Miniony rok był specyficzny. W moim życiu wydarzyło się wiele złego i dobrego. Czy chciałbym te przykre zdarzenia wymazać z pamięci? Nie wiem. Przez cały czas starałem się iść naprzód, myśleć o przyszłości, o nowej książce, o nowych możliwościach. Z optymizmem patrzę na to, co jeszcze mnie czeka. Tak czy inaczej, wszystkie dobre i złe przeżycia, o których rozmawiamy, trwają we mnie i rzutują na moją przyszłość. Myślę, że jestem mądrzejszy o te doświadczenia. Bardziej wrażliwy i mniej skłonny do oceniania ludzi niż przed rokiem. Zdaję sobie teraz sprawę, jak wielką przykrość potrafią sprawić słowa wypowiedziane publicznie, nawet w internecie. Z pewnością stałem się mniej arogancki, nabrałem pokory.
Rok temu, gdy sprawa trafiła do sądu, mówiłeś że chciałbyś spotkać się z Rowling. Że gdybyście mogli „usiąść i spokojnie porozmawiać”, osiągnęlibyście kompromis.- I próbowaliśmy. W listopadzie zeszłego roku wyszedłem z inicjatywą i poprosiłem przedstawicieli pani Rowling, by dali szansę rozwiązania problemu bez kontynuowania procesu sądowego. Zgodzili się. Nasze rozmowy trwały miesiąc. Spotykaliśmy się, dyskutowaliśmy, próbowaliśmy dojść do jakiegoś kompromisu. Nie udało się. Byłem niezwykle rozczarowany, i oni też, gdy okazało się, że takiego rozwiązania nie znajdziemy.
*Steve Vander Ark jest bibliotekarzem, a prywatnie wielkim miłośnikiem powieści o Harrym Potterze. W 2000 r. założył HP Lexicon – internetową encyklopedię serii, którą prowadzi do dziś. W 2007 r. chciał wydać leksykon w formie książkowej, jednak sprzeciwiła się temu autorka „Harry’ego Pottera” i pozwała jego wydawcę do sądu.Przeczytaj więcej o konflikcie Steve’a Vander Arka z J.K. Rowling:Wydawca "Harry Potter Lexicon" składa apelację [13 listopada]
Jak utopiono "Harry Potter Lexicon" [20 września]
Prawnicy autorki Harry'ego Pottera ścigają kolejnych naśladowców pisarki [15 września]
Rowling wygrała w sądzie z własnym czytelnikiem [9 września]
Autorka Harry'ego Pottera: - To kradzież mojej pracy [17 kwietnia]
Autorka Harry'ego Pottera walczy z własnym czytelnikiem [13 kwietnia]