Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

37067 miejsce

Autorka Harry'ego Pottera: - To kradzież mojej pracy

Niespodziewany obrót spraw w sporze o prawa autorskie pomiędzy autorką Harry’ego Pottera i jej wiernym czytelnikiem. Sędzia twierdzi, że strony powinny dojść do porozumienia poza salą sądową.

Rozprawa, rozpoczęta w poniedziałek w Nowym Jorku, ma zakończyć spór między J.K. Rowling (autorką powieści o Harrym Potterze) oraz wydawnictwem RDR Books, które zamierza wydać „HP Lexicon” – encyklopedię Harry’ego Pottera autorstwa Steve’a Vander Arka, 50-letniego bibliotekarza, jednego z największych miłośników tej powieści. Szerzej o kontekście całej sprawy pisaliśmy w niedzielę.

Sędzia Robert Patterson we wtorek sugerował, że spór można zakończyć poza sądem. Wczoraj ponownie apelował do stron o próbę zawarcia kompromisu. Argumentował, że jeśli się to nie uda i zostanie ogłoszony werdykt korzystny dla którejkolwiek ze stron, spór może przerodzić się w serię ciągnących się latami apelacji. Jak donosi Associated Press, prawnicy Rowling i RDR Books doszli już do porozumienia w pewnych kwestiach – ale tylko niektórych. Co więcej, obydwie strony są zdeterminowane, by kontynuować proces. Sądząc po dotychczasowym przebiegu finałowej rozprawy, o osiągnięcie pełnego porozumienia może być bardzo trudno.

J.K. Rowling chce zablokować publikację encyklopedii napisanej przez fana / Fot. http://en.wikipedia.org/wiki/Image:Jk-rowling-crop.JPG

Rowling: To kradzież mojej pracy


W poniedziałek przed sądem zeznawała Rowling. Przesłuchanie trwało kilka godzin. Na początku zaznaczyła, że nie chodzi jej o pieniądze (jej majątek szacowany jest na ponad miliard dolarów). Dodała też, że dokładnie zapoznała się z treścią „HP Lexicon”, czyli książki, której dotyczy spór. Wyrażała się o niej w sposób pogardliwy, nazywając ją niechlujną i niestarannie przygotowaną. – Uważam, że ta książka stanowi całkowitą kradzież mojej ciężkiej, 17-letniej pracy – stwierdziła.

Podtrzymała opinię, że „HP Lexicon” to na swój sposób plagiat powieści o Harrym Potterze. Jej zdaniem leksykon składa się głównie z faktów zawartych w samych książkach, tyle że alfabetycznie uporządkowanych. Według Rowling, brakuje szerszych analiz i komentarzy do poszczególnych haseł ze strony autora, Steve’a Vander Arka. Pisarka ma też zastrzeżenia odnośnie licznych cytatów wziętych prosto z siedmiu tomów Harry’ego Pottera. – To bezwstydna próba sprzedania ludziom dokładnie tych samych informacji, które mogą już znaleźć w samych powieściach – zaznaczyła. Wymieniła też kilka informacji błędnych, jakie znalazła w leksykonie.

Nie brakowało ostrych spięć między nią a prawnikiem RDR Books, Davidem Hammerem. – Czy pani zdaniem, „HP Lexicon” to tylko kserokopia pani książek? – pytał ten drugi. – Może coś odrobinę więcej niż kserokopia – odparła Rowling, na co Hammer dodał: - Jest osobne hasło, osobny tekst dla każdego z bohaterów. - Tak, więc to pana zdaniem największa zaleta leksykonu: ma tekst? - Stworzenie tego tekstu wymagało wiele pracy – podkreślił Hammer. - Tak, to prawda. Pamiętam tę pracę bardzo dobrze, bo sama ją wykonałam - ironizowała autorka Harry’ego Pottera.

Rowling odniosła się również do nagrody, jaką w 2004 r. przyznała internetowej wersji HP Lexicon jako jednej z najlepszych stron tworzonej przez fanów. Stwierdziła, że chciała docenić raczej wysiłek, jaki włożono w stworzenie leksykonu, a nie sam leksykon. Dodała, że teraz bardzo tego żałuje.

Pisarka zdradziła, że niedawno rozpoczęła prace nad własną encyklopedią Harry’ego Pottera. Z zamiarem tym nosiła się od dłuższego czasu i nie ukrywa, że wydanie „HP Lexicon” zaszkodziłoby jej planom. W poniedziałek dobitnie to potwierdziła: - Jeśli do rąk moich fanów dostałaby się cała masa takich „leksykonów”, nie wiem, czy miałabym jeszcze ochotę i serce, by dokończyć własną encyklopedię. Dodała, że z powodu procesu zawiesiła prace nad swoimi książkami, gdyż nie mogła skupić się na ich pisaniu.

Zeznania Rowling były momentami bardzo emocjonalne. Niektórzy obserwatorzy twierdzą, że nawet za bardzo. Ze łzami w oczach wspominała początki Harry’ego Pottera, gdy samotnie wychowywała córkę i z trudem wiązała koniec z końcem. - Nie ma odpowiedniego słowa, które oddałoby to, co znaczyło dla mnie pisanie Harry’ego Pottera - tłumaczyła. - Nie chcę płakać, bo jestem Brytyjką. Ale znaczyło to dla mnie odsuwanie na dalszy plan moich dzieci... wszystkiego.

Internetowa wersja HP Lexicon istnieje od 2000 r. / Fot. screen z www.hp-lexicon.org

Wydawnictwo obarczone odpowiedzialnością


Równie ciekawe było przesłuchanie autora kontrowersyjnego leksykonu - Steve’a Vander Arka. Bibliotekarz nakreślił sytuację, jaka zastała go w minionym roku, gdy postanowił wydać książkową wersję swojego leksykonu (w internecie tworzył go od 2000 r.). - Zawsze znajdowałem się w sytuacji, w której potrzebowałem dodatkowych pieniędzy - powiedział, dodając, że w październiku otrzymał wypowiedzenie z biblioteki, w której pracował.

Nieco wcześniej skontaktowało się z nim wydawnictwo RDR Books, proponując wydanie „HP Lexicon” w formie książkowej. Zapewniono Steve’a, że publikacja będzie zgodna z prawem. Mimo to autor kazał zawrzeć w umowie klauzulę mówiącą, że wydawnictwo bierze pełną odpowiedzialność za ewentualne konsekwencje prawne. Właśnie dlatego przedstawiciele RDR Books muszą teraz walczyć w sądzie z J.K. Rowling i Warner Bros.

Prawnik ze strony Warner Bros zadawał niewygodne pytania. Vander Arka pytano m.in., czy uczestniczył w wykładach na temat praw autorskich. Mężczyzna przyznał, że kilka razy miało to miejsce, gdyż potrzebne mu to było w pracy bibliotekarza. Kontrowersje wzbudził też fakt, iż Vander Ark przechowywał u siebie na komputerze skany wszystkich powieści o Harrym Potterze. Zaprzeczył jednak, jakoby miał za ich pomocą kopiować fragmenty do swojego leksykonu. Nie zaprzeczył natomiast, że różne cytaty zostały wzięte prosto z książek. - Trudno tego uniknąć podczas przygotowywania książki tego rodzaju. To typowe dla opracowań dzieł literackich - stwierdził.

Zdaniem Vander Arka, leksykon nie ma być wyczerpującym źródłem wiedzy o Harrym Potterze, tylko leksykonem umożliwiającym szybkie sprawdzenie różnych faktów i detali.

Naruszenie praw czy uczciwe wykorzystanie?


Do zakończenia sprawy – o ile obydwie strony nie dojdą do porozumienia – pozostało co najmniej kilka dni. Amerykańskie media przewidują, że rozprawa potrwa co najmniej do końca tygodnia.

Co ciekawe, z ankiety przeprowadzonej przez portal MSN wynika, że aż 58 proc. internautów popiera w tej sprawie J.K. Rowling, a tylko 18 proc. – Steve’a Vander Arka i wydawnictwo RDR Books. To dość zaskakujące, biorąc pod uwagę, że wielu wybitnych prawników ma poważne wątpliwości co do aktu oskarżenia wniesionego przez pisarkę i Warner Bros. Ankieta potwierdza też dużą dezorientację fanów - aż co czwarty czytelnik nie ma zdania w tej sprawie.

Wynik sporu, który poznamy zapewne za kilka dni, powinien pokazać granicę między „uczciwym wykorzystaniem” treści a naruszeniem praw autorskich. Każdy werdykt będzie miał swoje złe strony: jeśli sąd zezwoli na wydanie „HP Lexicon”, rynek zostanie zalany podobnymi, nie zawsze rzetelnymi opracowaniami (choć i obecnie wiele z nich jest już w sprzedaży). Jeśli stanie się inaczej, okaże się, że autorzy dzieł literackich mogą kontrolować niemal wszystko, co napisano na temat ich prac – w tym, być może, również recenzje i polemiki.

Źródła: The Leaky Cauldron, Associated Press

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (10):

Sortuj komentarze:

A ja się zgadzam z Panią Rowling. Przecież ma rację! Ona musi trzymać rękę na pulsie, inaczej cały rynek zalałby się leksykonami, słownikami i tego typu wytworami o Harrym Potterze - i to pewnie w zdecydowanej większości marnymi. Nie jestem przeciwko takim publikacjom - jestem nawet za (jako fanka H.P. nr1 :), ale każdy potencjalny autor powinien swoją pracę konsultować z Rowling, chociażby zapytać ją o zgodę, tym bardziej, jeśli ktoś robi błędy itp. Bądźmy poważni!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dość ciekawy ten materiał

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) - za ciekawy materiał.

Moim zdaniem roszczenia autorki Pottera sa słuszne. Trudno nazwać książkę adresowana do dzieci, bo ten leksykon jest do nich adresowany, publikacja naukowa. W całej sprawie oczywiście chodzi o kasę. Nie można odmówić autorce prawa do wyłącznego czerpania korzyści ze swojego intelektualnego dzieła. Gdyby tak wydać leksykon o trylogii Sienkiewicza? Czemu miałby służyć? Zarobieniu kasy na czyimś pomyśle. Takie postępowanie nie mieści sie w moim systemie wartości...

Komentarz został ukrytyrozwiń

to ważniejszy proces niż się wydaje. Nawet jeśli praca owego bibliotekarza była niechlujna, to jest to osobne dzieło, osobna całość. Więc jeśli powołuje się na autorkę powieści i jej dzieła, to ma prawo to wydać...
Posuwając rzecz do absurdu, jeśli wyrok będzie inny tzn. wygra pani R., to nie będzie można cytować książek np. w krytycznych recenzjach. W przypadku pracy naukowej czasami "cytat" musi być naprawdę solidny...

I zgadzam się - emocjonalność i opowieści o nagrodzie - żenujące. Mam wrażenie, że w 2004 r. leksykon Pottera służył promocji kolejnych wydań, dlatego był nagradzany...

Komentarz został ukrytyrozwiń

I jeszcze.. (Alzheimer). Wytaczanie procesu przez autorkę HP, łzy, emocje..to dość niesmaczna postawa. Mam wyjątkowo ambiwalentne odczucia

Komentarz został ukrytyrozwiń

A mi ostatni tom podobał się, i to najbardziej ze wszystkich :) Nie zmienia to faktu, że od samego początku konfliktu Rowling z RDR Books osobiście mam podobne zdanie jak Maciek. Oczywiście w tekstach informacyjnych żadnych opinii wyrażać nie mogę, ale za to zdarzyło mi się niedawno opisać wszystko, co o tym sądzę, w tym felietonie:

http://www.hpnews.pl/modules.php?name=News&file=article&sid= 4663

Jeśli ktoś byłby bardziej zainteresowany sprawą, to zapraszam do przeczytania - tekst ten powstał zaraz po analizie sądowych dokumentów złożonych przez obydwie strony i ujawnia, moim zdaniem, niezwykłą słabość oskarżeń ze strony Rowling i WB.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jak widać autor "HP Lexicon" już wcześniej czuł swąd więc się zabezpieczył. W pewnych przypadkach uzyskanie "imprimatur" może być konieczne.

Komentarz został ukrytyrozwiń

fajnie się czyta(+). Nie lubię ludzi którzy dorobic sie chcą na innych;/ rolujac innych;/

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 17.04.2008 09:18

"to przeczyta powieść"

Co przeczyta?

Komentarz został ukrytyrozwiń

taki leksykon jest nie potrzebny, jak ktoś będzie się chciał dowiedzieć czegoś o Harrym to przeczyta powieść

+ za tekst :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.