Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

70548 miejsce

Autorka Harry'ego Pottera walczy z własnym czytelnikiem

Rzadko zdarza się, by autor powieści ciągał po sądach własnych wielbicieli. Tak jednak czyni J.K. Rowling, nie chcąc dopuścić, by jej fan wydał własną encyklopedię Harry’ego Pottera. W poniedziałek decydująca rozprawa.

49-letni Steve Vander Ark to nie tylko zagorzały czytelnik powieści o przygodach młodego czarodzieja. To również twórca wielkiej internetowej encyklopedii Harry'ego Pottera, nazwanej HP Lexicon i odwiedzanej codziennie przez tysiące miłośników. Jego spór z autorką powieści zaczął się jednak dopiero w chwili, gdy zechciał wydać HP Lexicon również w formie książkowej.

Internetowa wersja HP Lexicon istnieje od 2000 r. / Fot. screen z www.hp-lexicon.orgMałe wydawnictwo RDR Books pomogło mu przygotować książkę. HP Lexicon, znany dotychczas tylko z internetu, miał się pojawić w księgarniach 28 listopada 2007 r. Nim jednak do tego doszło, Rowling oraz koncern Warner Bros (który posiada część praw do Harry’ego Pottera) wnieśli pozew do sądu przeciwko wydawnictwu RDR Books.

Sąd w Nowym Jorku uznał, że sędziowie potrzebują kilku miesięcy na zapoznanie się z kontrowersyjnym leksykonem oraz szczegółami sprawy, i zadecydował o tymczasowym wstrzymaniu publikacji. Steve Vander Ark i jego wydawcy nie mogą więc opublikować książki aż do chwili, gdy zapadnie ostateczny werdykt w całej sprawie. Początkowo decydującą rozprawę planowano na 6 lutego; wielokrotnie przekładana, ostatecznie odbędzie się w najbliższy poniedziałek, 14 kwietnia.

W obronie praw do czarodzieja


Autorka Harry’ego Pottera od samego początku podkreśla, że chodzi jej tylko o ochronę własnych praw. „Tak naprawdę czuję się ogromnie rozczarowana, że ta sprawa w ogóle trafiła na drogę sądową”, napisała w specjalnym oświadczeniu, gdy ruszył proces.
„Pomimo próśb, wydawca nawet nie rozważył możliwości dokonania zmian w książce tak, aby nie łamała moich praw autorskich”.

J.K. Rowling, autorka Harry'ego Pottera / Fot. http://en.wikipedia.org/wiki/Image:Jk-rowling-crop.JPGCo konkretnie nie podoba się J.K. Rowling w encyklopedii Vander Arka? W akcie oskarżenia, liczącym kilkadziesiąt stron, zwrócono przede wszystkim uwagę, że HP Lexicon opiera się wyłącznie na treści siedmiu tomów Harry’ego Pottera – zawiera te same fakty, tylko „inaczej uporządkowane”, a nawet liczne cytaty. Innymi słowy, Rowling uważa, że Vander Ark na swój sposób splagiatował powieść, przygotowując opracowanie.

Wątpliwości wzbudza też okładka HP Lexicon – zdaniem ekspertów została zaprojektowana tak, aby książka wyglądała na oficjalną encyklopedię Harry’ego Pottera. Autorkę bestsellera drażni to tym bardziej, że zamierza wydać w najbliższej przyszłości własne, kompletne kompendium wiedzy o Harrym Potterze i wcale nie ukrywa, że leksykon autorstwa Vander Arka stałby się dla niej niewygodną konkurencją. Akt oskarżenia zawiera wręcz jawne sugestie, że Rowling, jako autorka powieści, ma pierwszeństwo w kwestii encyklopedii, dlatego nikt nie powinien przed nią wydawać jakiegokolwiek leksykonu Harry’ego Pottera.

Jednym z zarzutów jest też obawa o „słabą jakość” leksykonu. Rowling twierdzi, że opracowanie może zawierać błędy i niedopowiedzenia, ponieważ Steve Vander Ark nie jest autorem Harry’ego Pottera i nie zna wielu dodatkowych faktów. To jednak dość kontrowersyjne stwierdzenie – kilka lat temu pisarka wspomniała, że nie zna perfekcyjnie treści swoich książek i sama często korzysta z internetowej wersji HP Lexicon. W 2004 r. przyznała jej nawet wyróżnienie dla najlepszej strony fanowskiej.

Takie książki już są


Dokumenty przedstawione przez obronę wydawnictwa RDR Books podważają większość wymienionych zarzutów. Przede wszystkim wyśmiano żądanie, by Rowling wydała opracowanie swojej powieści jako pierwsza. Adwokaci zwracają uwagę, że żadne prawo nie gwarantuje i nigdy nie gwarantowało takiej możliwości. A nawet gdyby istniało, nie znalazłoby zastosowania. „Za późno, by mogła napisać pierwsze opracowanie czy nawet pierwszy leksykon Harry’ego Pottera. Wydanych zostało już bowiem blisko 200 takich książek, wiele z nich w porządku alfabetycznym, do złudzenia przypominającym układ naszego HP Lexicon”, napisano w dokumencie. Chodzi m.in. o polskie opracowanie „Tezaurus Harry Potter” autorstwa Andrzeja Polkowskiego i Joanny Lipińskiej.

Powieści o Harrym Potterze sprzedały się na świecie w setkach milionów egzemplarzy / Fot. Seweryn LipońskiZdaniem wydawców oraz samego autora, Steve’a Vander Arka, HP Lexicon nie jest też plagiatem powieści Rowling. „Leksykon zawiera szeroką gamę dodatkowych informacji pochodzących ze skrupulatnych analiz wielu wywiadów i oświadczeń udzielanych przez panią Rowling”, napisano. „Ujawniają one dodatkowe szczegóły nie tylko na temat samych powieści, ale też inspiracji, jakie za nimi stały”. Przy tworzeniu leksykonu wykorzystano też różne inne źródła, niekoniecznie związane z Harrym Potterem, np. słowniki mitów i kultury.

Generalnie pracownicy wydawnictwa twierdzą, że HP Lexicon nie narusza praw autorskich J.K. Rowling. – Pozew sądowy był dla nas dużym zaskoczeniem – przyznaje Roger Rapoport, właściciel RDR Books, w rozmowie z Wiadomości24.pl. Mimo to, od samego początku w wydawnictwie panuje optymizm. – Sędziowie przeczytają roboczą wersję HP Lexicon i sami się przekonają, że nie narusza żadnych praw – twierdził Rapoport już w listopadzie, gdy wstrzymano wydanie książki.

Prawne wątpliwości


Cała sprawa wzbudza wiele kontrowersji – również w środowiskach prawniczych. Wielu specjalistów ma wątpliwości, czy J.K. Rowling może domagać się tak szerokiej kontroli nad wszelkimi opracowaniami Harry’ego Pottera.

Już w grudniu w Nowym Jorku zebrała się grupa prawników, którzy postanowili wesprzeć wydawnictwo RDR Books i Steve’a Vander Arka. Ich zdaniem, amerykańskie prawo pozwala na publikowanie opracowań takich jak HP Lexicon, a autor pierwotnego dzieła nie ma w tej kwestii nic do powiedzenia. – To istotna sprawa, ponieważ dotyczy praw fanów do uczciwego wykorzystania elementów opowieści, które tak uwielbiają, a które są obłożone prawami autorskimi – twierdzi przewodniczący wspomnianej grupy, Anthony Falzone.

Profesor Tim Wu, znany amerykański prawnik, twierdzi że pozew wniesiony przez Rowling jest niesłuszny / Fot. http://en.wikipedia.org/wiki/Image:Tim_wu_std.jpgGłos w sprawie zabrał też znany amerykański prawnik Tim Wu. W swoim styczniowym artykule, zatytułowanym Mroczny Znak dla J.K. Rowling ostro skrytykował stanowisko autorki Harry’ego Pottera. Jego zdaniem, myli ona adaptacje swoich dzieł – do których kontrolowania ma prawo – z opracowaniami owych dzieł. „Prawo nie daje jej kontroli nad dyskusjami i omówieniami dotyczącymi jej pracy – w tym recenzjami, krytykami literackimi, a także fanowskimi opracowaniami takimi jak to, które pozwała do sądu”, napisał profesor Wu.

Gra idzie zatem o niemałą stawkę. Gdyby Rowling udało się wygrać w sądzie, powstałby precedens dający autorom możliwość kontrolowania niemal wszystkiego, co dotyczy ich dzieł. „To tak, jakby dać przyzwolenie, by władze Egiptu sprawowały władzę nad wszystkimi przewodnikami po egipskich piramidach”, podkreśla Tim Wu.

I komu tu wierzyć?


Padło już tyle różnych argumentów i wzajemnych zarzutów, że najbardziej zdezorientowani są potencjalni czytelnicy HP Lexicon, czyli fani Harry’ego Pottera. Z jednej strony chętnie poparliby swoją ulubioną pisarkę, z drugiej jednak – dochodzą do nich głosy, że Rowling może nie mieć racji.

- Trudna sprawa. Osobiście chętnie kupiłabym ten leksykon, ale rozumiem też obawy Rowling – twierdzi jedna z czytelniczek serwisu HPNews.pl. Podobnie jak większość fanów, nie opowiada się po żadnej ze stron.

Są jednak i tacy, którzy krytycznym okiem patrzą na autorkę. – Skoro podobała jej się internetowa wersja, dlaczego ma coś przeciwko książkowej? – dziwi się 14-letnia Natalia z Krakowa. – Przecież nieważne, ile by powstało leksykonów, i tak encyklopedia którą wyda Rowling będzie najpopularniejsza.

W ostatnich tygodniach atmosfera wokół sporu stawała się coraz gorętsza. Rowling stwierdziła w jednym z wywiadów, że czuje się zdradzona przez Steve’a Vander Arka. Z kolei na stronie internetowej RDR Books pojawiła się informacja, że wydawnictwo jest „zdeterminowane, by wydać leksykon dla korzyści fanów Harry’ego Pottera na całym świecie”.

Czy będzie to możliwe – zadecyduje sąd federalny w Nowym Jorku. Sędzia Robert Patterson otworzy decydującą rozprawę w poniedziałek. Niewykluczone jednak, że spór potrwa jeszcze jakiś czas, nawet po jej zakończeniu. – Jedyne co pewne w tej sprawie, to fakt, że przegrana strona będzie się odwoływać – przypuszcza Falzone.

Będziemy na bieżąco informować o dalszych wydarzeniach w tej sprawie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

Wiedziałem, że zapomniałem dać Ci plusa za super tekst =) Podobał mi się ;-) +

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ za ciekawy tekst

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Maćku ma Pan absolutną rację !

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tracimy również sympatię do autorki. Choć ona ma to pewnie głęboko w nosie

Komentarz został ukrytyrozwiń

Fajnie napisane i dość szczegółowo... Ja tam się w te sprawy nie mieszam... Niech się pozabijają o tę kasę... :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dobry tekst.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 13.04.2008 23:41

Nawet jak żywi nienawiść mogłaby sobie pozwolić przy tej kasie na przystopowanie z tym

Komentarz został ukrytyrozwiń

No właśnie i komu tu wierzyć?
Ciekawa jestem jaką decyzje podejmie sąd...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.