Facebook Google+ Twitter

Autorytet Kościoła i płaszczyk lustracji

Radiowe, wieczorne rozmowy jezuitów i filozofa. Na hasło: lustracja niektórzy pewnie zmieniają kanał telewizyjny albo szybciej przeglądają gazetę. Ja jednak zachęcam do nieco innego spojrzenia na temat.

fot. A. KarłowskaWieczór. Włączam radiową "Jedynkę". Rozpoczyna się audycja Agnieszki Trzeciakiewicz - "Autorytet w Kościele". O lustracji, żeby nie znudzić? Można tak jeszcze? Owszem. Bez nazwisk, bez oskarżania, ale i bez udawania niewinności i mnożenia winnych. Po prostu - rozmowa. Nie obyło się bez humorystycznych podsumowań i niebanalnych konkluzji.

A rozmawiali: o. Tomasz Kot SJ, redaktor naczelny "Przeglądu Powszechnego", Tomasz Terlikowski, publicysta i filozof oraz o.Wacław Oszajca SJ.

Autorytet to nie ideał

Zacznijmy od dwóch obrazów: Ideał bez skazy i typ Biblijny, czyli - bardziej ludzki. Te schematy bycia wzorem przekładają się na nasze myślenie o innych i o sobie. W tym przypadku poprzeczka wymagań pakietu "człowiek idealny" to podcinanie gałęzi, na której się siedzi.

Oszajca mówi o królu Dawidzie. Człowiek, który zdradza przyjaciela i w konsekwencji doprowadza do jego śmierci, w dodatku uwodzi jego żonę. Tymczasem pięknem psalmów, których autorstwo przypisuje się właśnie Dawidowi, zachwycamy się po dziś dzień. Kolejny, mało idealny to apostoł Piotr, który zaparł się Chrystusa, a jednak to on stał się "opoką i skałą".

Proste przykłady z Biblii, bazujące na bardzo ludzkich emocjach i znanych nam słabościach, które pokazują, że autorytet i świętość nie są dla idealnych. Na tle Wojtyły i Wyszyńskiego wypada się zwykle blado, jednak trzeba podkreślić, że idealnych ludzi nie ma. Idealizowanie postaci czy instytucji to prosta droga do tworzenia sobie bożków. Terlikowski powiedział, że "świętość to nie zaciskanie zębów", nie udawanie kogoś kim się nie jest.

Mówić o błędach

Członkowie kościoła rozmawiają przez media - mówił o. Tomasz Kot. Zwrócił uwagę na istotny problem, jakim jest rozmowa. Coś podstawowego w komunikacji międzyludzkiej, ciągle jednak stwarza problemy. Czy rzeczywiście łatwiej podać komunikat niż spotkać się z kimś i porozmawiać?

Jeśli ktoś błądzi, mamy obowiązek, jako chrześcijanie, upomnieć błądzącego. Co to znaczy? Nie oskarżać, nie krzyczeć, ale rozumnie napomnieć. Stanowcze decyzje administracyjne, które niewątpliwie bywają bolesne, to sposób na oczyszczenie i pomagają krzywdzącemu i skrzywdzonym. Jeśli ktoś nie dorasta do publicznej pokuty, trzeba mu w tym pomóc. A "my wszyscy nie dorastamy do publicznej pokuty" - powiedział Terlikowski: - Nie zapominajmy, że Kościół jest nas wszystkich i każdy ma obowiązek czynić w nim dobro i naprawiać zło - własne i cudze.fot. A.Karłowska

Kim jestem - świadomość siebie

Umięjętność widzenia zła, przyznania się do błędu i naprawianie. Taki obraz autorytetu powinien budować Kościół, czyli my. Wtedy nie będzie panicznego lęku: a co wtedy, gdy nieskazitelny okaże się być większym grzesznikiem ode mnie?
Lustracja w wielu przypadkach to tylko płaszczyk dla głębokich ran wstydu i dzielenia świata na równych i równiejszych w kolejce do nieba. A tu mamy wszyscy takie samo pole do popisu, jeśli chodzi o pakiet wykroczeń ziemskiego życia.


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.