Facebook Google+ Twitter

Autorytet pociągający na dno

Byłbyś w stanie kogoś skrzywdzić fizycznie? Tak dotkliwie, by krzywdzony poczuł niewyobrażalny ból, tracił przytomność, krzyczał wniebogłosy? Nie? Tak samo myśleli uczestnicy badania w latach 60.

Pomimo upływu lat, większość z nas dziś prawdopodobnie postąpiłaby podobni

Autorytety mają niebagatelny wpływ na życie człowieka. „Nie ma nic złego w posiadaniu kogoś, na kim chce się wzorować, kogo chce się słuchać”, twierdzi Bartłomiej Żukowski, właściciel ośrodka terapeutycznego Sensica.eu. „Problemy pojawiają się, gdy osoba ta wymusza na nas zachowania, do których normalnie byśmy się nie dopuścili”.

Jednym z najbardziej zaskakujących, a równocześnie stojących na granicy etyki eksperymentów jest eksperyment Milgrama, badający posłuszeństwo wobec autorytetów. Po umieszczeniu ogłoszenia w prasie, zgłosiło się kilku ochotników, którzy mieli wziąć udział w badaniu „wpływu kar na pamięć”. Dostali nawet wynagrodzenie (obecnie około 100 zł), z zaznaczeniem, że pieniądze są otrzymywane za samo wzięcie udziału i nie zostaną im one odebrane.

Ochotnicy („nauczyciele”) byli w jednym pomieszczeniu, natomiast w drugim siedział „uczeń”, rzekoma kolejna „osoba badana” (w rzeczywistości pomocnik, który wcielał się w swoją rolę); pokoje oddzielono szybą. Nauczyciel wypowiadał słowa, wyrażenia, zdania, by badać pamięć ucznia. Za każdą negatywną odpowiedź uczeń otrzymywał karę w postaci wstrząsu elektrycznego, z każdą kolejną złą odpowiedzią odpowiednio wyższą.

Przed eksperymentem ochotnicy zostali porażeni prądem o wartości 45V, co było uznawane już za dość bolesne. Podczas samego badania, przy 75V uczeń zaczął już mówić o ogromnym bólu, przy 150V krzyczeć, a pewnym momencie być tak wyczerpany fizycznie i psychicznie, by nie wydawać już artykułowanych odgłosów.

Sądzisz, że Ty nie pozwoliłbyś na cierpienie drugiej osoby? Badani też tak sądzili. Dopóki eksperymentator nie przypominał im na każdym kroku, że to eksperyment. Dopóki sugestywnie, ale grzecznie dawał do zrozumienia, że ma kontynuować. Efekt? 65 proc. z biorących udział w badaniu zaaplikowało uczniowi dawkę śmiertelną, doskonale o tym wiedząc. Gdy nie byli w stanie zwiększyć mocy, większość z nich przepraszała – nie, nie siebie. Eksperymentatora. Że nie dają rady. (Co więcej – w zmodyfikowanej wersji eksperymentu, w której badani nie widzieli krzyczącej i poruszającej się w konwulsjach osoby badanej, aż 90 proc. zdecydowało się na najsilniejszą dawkę!).

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

erk
  • erk
  • 26.05.2012 17:28

A co z autorytetem nieomylnego papieża?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.