Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

18019 miejsce

Autostopowicz - widmo?

Bzdury! Tak często kwitujemy relacje ludzi, którzy donoszą o np. obserwacjach UFO. Ale żeby tylko UFO, w to jeszcze przecież niektórzy skłonni są uwierzyć, ale co wówczas, gdy poważna i wiarygodna osoba mówi, że spotkała w lesie... demona.

Otóż był majowy, późny wieczór 1998 roku, po godz. 23.00. Mój rozmówca, Andrzej (imię fikcyjne), jechał samochodem ze swoją znajomą szosą biegnącą przez las. Ponieważ dziewczyna chciała natychmiast omówić jakiś pilny problem, mężczyzna skręcił w ostatni wjazd do lasu przez Augustowem i zatrzymał auto.

Ożywiona rozmowa trwała kilkanaście minut, gdy nagle Andrzej, ku swemu bezgranicznemu zdziwieniu spostrzegł, że w odległości ok. 15 metrów przed samochodem unosi się dziwna kula białego światła, która to znika, to po chwili pojawia się. – Czy ty to widzisz? – zapytał dziewczynę, nie wierząc własnym oczom. Potwierdziła i krzyknęła: „Na miłość boską, co to jest?”. W tym momencie kula zaczęła zmieniać kształt i opadać ku ziemi.

To coś „podpływając” do samochodu, zaczęło przybierać kształt ludzkiej postaci

- Dziwne było to, że wcale się nie bałem, natomiast moja znajoma była śmiertelnie przerażona, co jest chyba zrozumiałe – opowiada Andrzej. To coś, co przybrało już ludzką sylwetkę, zatrzymało się jakiś metr od lewego przedniego światła naszego auta. To była bardzo wysoka postać, miała na oko ponad dwa i pół metra wzrostu, ubrana była w coś przypominającego habit, ze spiczastym kapturem na głowie. Otworzyłem okno i zawołałem, by ten ktoś zszedł z drogi, lecz nie zareagował.

Andrzej, nie wiedząc, z czym ma do czynienia, próbował wziąć metalową rurkę, którą często dla obrony woził pod przednim siedzeniem, lecz nie znalazł jej. Wysiadł więc z samochodu nieuzbrojony. Stał obok auta i przyglądał się postaci. Sprawiała wrażenie potężnej.

- I nagle niespodziewanie pomyślałem, że tych istot może być tu więcej. Wreszcie poczułem strach, wskoczyłem do samochodu, znajoma była już na skraju paniki, krzyczała, bym szybko odpalał samochód i uciekał. Na dodatek zobaczyłem, że ten strój, przypominający habit, w który ubrana była istota zaczyna się jakby rozchylać i spod niego nagle wydobył się silny promień białego światła, który uderzył wprost w naszą przednią szybę. Gdy to światło odbiło się od szyby i oświetliło tę postać, mogliśmy wreszcie się jej przyjrzeć.

Jej twarz była przerażająca, wyglądała jak twarz demona, cała owłosiona. W dodatku wydawało się, jakby była złożona z dziesiątek oddzielnych części, które cały czas były w ruchu i ciągle się przesuwały.

Przerażenie mojej znajomej sięgało już zenitu. Pamiętam jeszcze, że usta tego humanoida były krwiste, lekko uchylone, a w nich dostrzegłem niesamowitą czerń. Nie zapomnę tego do końca życia. Postać zniknęła dopiero wtedy, gdy zapaliłem reflektory auta – nagle wyparowała niczym diabeł polany święconą wodą. Wcisnąłem gaz do dechy i bardzo szybko odjechaliśmy z tego miejsca. Wszystko to trwało ok. 20 minut.

Kim lub czym była napotkana w lesie istota? Duch, demon? A może był to jakiś nieziemski autostopowicz, który zabłąkany w naszym świecie szukał kogoś, kto podwiezie go do najbliższego McDonalda? Można by o tym spekulować bez końca, teorii jest mnóstwo, bardzo poważnych i tych całkiem niedorzecznych. Jedno jest jednak pewne – podobnych zdarzeń jest w Polsce więcej.

Jeśli i Ty przeżyłeś coś podobnego – opowiedz nam o tym.

Kontakt poprzez: Portal Marcina Mizery

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Robert
  • Robert
  • 04.04.2011 10:28

No Doś interesująca historia, mająca znamiona prawdziwej.

Charakteryzują ją pewne cechy , jak , kula ,lewitacja , mocne światło ,istota jak nie z tego świata,
zjawiska przeczące prawą fizyki.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Orson Van De Kamp
  • Orson Van De Kamp
  • 08.10.2010 16:38

A ja naprawdę coś takiego zobaczyłem. Kiedyś jak jechałem z tatą, była okropnie gęsta mgła. Jechaliśmy tak z 100 km/h (wiem za dużo jak na taką mgłę). Nagle za mgły wyskakuje na drogę jakiś chłopak, oczywiście autostopowicz. Nie wyhamowaliśmy, ale tata próbował go ominąć i prawie mu się udało. Ale i tak w go uderzyliśmy, ale co ciekawe, gdy się zatrzymaliśmy i poszliśmy sprawdzić nikogo nie było a mgła przeszła. Potem poszliśmy sprawdzić krew na samochodzie, ale nie było żadnych śladów. Tak w ogóle to mi się wydawało, że ten chłopak przeleciał przez nasz samochód i mnie. Jeśli mi nie wierzycie, to wam zadam pytanie dlaczego jam mamy żółtawe światła to ta postać była cała niebieska?

Komentarz został ukrytyrozwiń

ciekawa historia:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.