Pozycja materiału w rankingach:
Na odcinku autostrady A2 Konin-Stryków mają pojawić się patrole z benzyną dla zapominalskich kierowców. Okazuje, że żeby go pokonać, trzeba mieć pełny bak. Po drodze nie ma stacji paliw i restauracji, a węzły sanitarne są... zapchane.
Każdej doby odcinek między Koninem a Strykowem pod Łodzią pokonuje kilkanaście tysięcy pojazdów. Otwarto go zaledwie dziesięć dni temu. Dawna trasa tranzytowa Berlin-Warszawa, czyli krajowa ,,dwójka” opustoszała. Spokojnie zrobiło się na zrytej potwornymi koleinami ul. Europejskiej w Koninie i jej skrzyżowaniu z E-30, wcześniej permanentnie zakorkowanym. Ale nie każdemu kierowcy opłaca się jechać nową autostradą, mimo że jest darmowa. To trasa dobra na dłuższe dystanse.Na autostradzie węzły są dobrze oznakowane, a ich obecność sygnalizowana jest dużo wcześniej. Problemem dla dużych pojazdów są wąskie drogi zjazdowe i ronda przy wyjazdach z węzłów. Obowiązują tam ograniczenia prędkości.
Największą pułapką dla kierowców może być jednak brak na państwowym odcinku A2 jakiejkolwiek stacji paliw. – Mieliśmy już przypadek, że komuś skończyło się paliwo. Autostrada jest jednak patrolowana przez wynajętą przez nas firmę i poradziłem jej, żeby patrolujący mieli zawsze przy sobie kilka litrów benzyny i ropy, które umożliwią takiemu kierowcy dotarcie do najbliższego węzła i opuszczenie autostrady – mówi Marek Napierała, dyrektor poznańskiego oddziału GDDKiA.
Jak się okazało w firmie pierwsze o tym słyszą. – Nie mamy uprawnień do przewożenia benzyny – mówią.
Na autostradzie nie wolno się zatrzymywać. Nikt nie może więc liczyć na życzliwość innych kierowców, którzy mogliby poratować kilkoma litrami paliwa, ani na holowanie. Trzeba zepchnąć auto na pas awaryjny, oznakować i czekać na patrol autostradowy, ze względów bezpieczeństwa najlepiej za barierami energochłonnymi. A to może potrwać, bo w ciągu doby są tylko cztery objazdy trasy.
Nie ma również co liczyć na posiłek. Od Konina po Stryków nie ma żadnej restauracji ani sklepu. MOP-y (Miejsca Obsługi Podróżnych) są wyposażone wyłącznie w toalety. A i te już parę dni po otwarciu zostały zapchane. To wina niskiego ciśnienia wody w lokalnej sieci. Brakuje też łączności alarmowej. W przypadku kolizji czy wypadku można liczyć wyłącznie na telefony komórkowe. Pomocne przy podawaniu służbom ratowniczym lokalizacji są oznaczenia na tablicach informujące np. o węźle czy MOP-ie, charakterystyczne obiekty (wiadukty, mosty, kładki) oraz tabliczki z liczbą kilometrów, znajdujące się co sto metrów w środku pasa rozdziału.
Sytuacja zmieni się na lepsze dopiero po przystosowaniu tego odcinka do wymogów autostrady płatnej. A to potrwa nawet dwa lata.
Mimo iż nowym odcinkiem A2 pędzą już tysiące samochodów, prace przy jej budowie nie zostały jeszcze skończone. Uzupełnienia wymagają wspomniane już MOP-y - w małą architekturę, place zabaw, stoliki, ławeczki itp. Będą prowadzone również prace przy odwodnieniu drogi, umacnianiu skarp oraz na drogach technologicznych wzdłuż autostrady. Dopiero jesienią zostaną posadzone drzewa, krzewy i rozłożona darnina. Niewykluczone, że konieczne będzie wyłączenie na jakiś czas jednego pasa ruchu w dolinie Neru, między Kołem a Dąbiem. Wykonawca miał kłopoty z dostawcą paneli ekranów akustycznych i zamontował je tuż przed otwarciem na chybił trafił. Teraz trzeba będzie je zdemontować i poukładać zgodnie z koncepcją kolorystyczną projektanta.
Szybciej można nowym odcinkiem A2 dojechać z Poznania do Łodzi, zjeżdżając z niej już na węźle Emilia na Zgierz. Podróż do Warszawy, mimo że dłuższa o 20 km niż starą ,,dwójką”, również skraca się o godzinę, jeśli wybierzemy A2.
Z węzła Stryków możemy wybrać dwie trasy do stolicy – przez Łowicz lub Rawę Mazowiecką. Niestety, trzeba liczyć się z potwornymi korkami w samym Strykowie, który nie ma obwodnicy, i z kiepską nawierzchnią obu dojazdów do Warszawy.
Nową autostradą można również spróbować dojechać na Górny Śląsk i do Krakowa. Po dotarciu do Łodzi, kierujemy się na krajową ,,jedynkę”, którą dojeżdżamy (w tym 16-km odcinkiem A1 do Piotrkowa Trybunalskiego) do autostrady A4 pod Katowicami, a nią do Krakowa. To trasa dłuższa niż najpopularniejsza obecnie droga na Śląsk przez Wrocław, ale jej wielką zaletą jest to, że niemal przez cały czas jedziemy dwupasmówkami.
Zobacz także:
Profesor Wiesław Binienda w Polsce
(odsłon: +1042)