Facebook Google+ Twitter

Avatar - Ja to już gdzieś widziałam...

Od pewnego czasu po moim wydziale krąży dowcip - Czym różni się Avatar od Pocahontas? - Avatar jest w 3D... i trudno się nie zgodzić, że coś w tym jest.

Plakat / Fot. Materiały promocyjneWybrałam się do kina na Pewien Film. W trakcie reklam - zwiastun - odległa planeta, ni to smoki, ni ptaki, niebieskie długowłose ludziki i między tym zwykli, ludzcy żołnierze. Nie przejęłam się zbytnio, ale Narzeczony już wtedy zdecydował - pójdziemy na to!

Premiera wypadła 25 grudnia. Nie daliśmy się porwać szaleństwu i film obejrzeliśmy w Sylwestra. Oczywiście w 3D, bo to tak inaczej, tak nowocześnie. Pierwsze wrażenie - GENIALNY! Świetny, dopracowany w każdym szczególe. Przyroda na Pandorze urzekająca. Przyznam, nawet się wzruszyłam przy paru scenach i łza się w oku zakręciła. Kilka razy przemknęło mi przez myśl: "Ja to już gdzieś widziałam...", ale obraz był tak wciągający, że zignorowałam te sygnały. Dwa dni później na film wybrał się mój młodszy brat razem z tatą, który po powrocie zagadnął: "Fajnie Ci Indianie biegali, co nie?". Przypomniałam sobie sygnały i postanowiłam trochę poszperać. Odkopałam Pocahontas, przeczytałam i nagle mnie olśniło! Rzeczywiście gdzieś to już widziałam! Nie bawiąc się w nazwy i nazwiska:

- Obcy przybywają do Nowego Świata w poszukiwaniu złóż Czegoś Wartościowego.
- Na ich czele stoi zły Dowódca.
- Dzielny/Przystojny/Zadziorny bohater rozpoznaje nowe terytorium, napotykając na swojej drodze Rdzenną Mieszkankę, która jest nieufna w stosunku do nowego przybysza, ale "wiadomość" od Babci Wierzby/Drzewa Dusz, rozwiewa wszelkie wątpliwości.
- Zaczynają spędzać ze sobą mnóstwo czasu, Przystojniak poznaje dokładnie kulturę Rdzennych Mieszkańców.
- Rdzenna Mieszkanka jest córką Wodza i ma wyjść za mąż, za Wojownika, którego nie kocha, za to jest zakochana z wzajemnością w Przystojniaku.
- Zły Dowódca chce ucywilizować dzikusów i zagarnąć całe złoża.
- Wojownik jest zazdrosny o Przystojniaka i chce go zabić, niestety sam ginie z rąk Obcych. W tak zwanym międzyczasie, Przystojniak jest oskarżony przez Rdzennych Mieszkańców o zdradę i skazany na śmierć.
- Ginie Wódz, prawie ginie Przystojniak, ale Rdzenna Mieszkanka ryzykując życie ratuje go. Ginie Dowódca.
- Przystojniak i Rdzenna Mieszkanka są razem i nie przeszkadzają im różnice kulturowe.
 / Fot. Materiały promocyjne
Jakieś pytania? Dla tych, którzy mają jeszcze wątpliwości, cytując za wikipedią: "Wczesna wersja scenariusza Avatara powstała w 1995 roku, uznano jednak, że jego realizacja jest niemożliwa."I tutaj uwaga - niespodzianka! Pocahontas miała swoją premierę w... 1995 :) Co nie zmienia faktu, że Avatar w 3D robi naprawdę niezapomniane wrażenie i chociażby dla tych efektów - warto wybrać się do kina.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (23):

Sortuj komentarze:

A motyw siodłania ikranów przypomina 'oswajanie' czerwi pustyni z Diuny ...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Stale wymyśla się coś nowego w kwestii zarówno fabularnej jak i artystycznej, problem polega tylko na tym że wytwórnie filmowe są nastawione wyłącznie na zysk finansowy, stąd nie będą ryzykowały nowości. Będą tylko powielały schematy fabularne oraz artystyczne, dokonywały rameków i dokręcały kolejne części, bo to sprawdzony sposób na zysk. No i jedyne co będą zmieniały to technologię, czyli lepsze efekty wizualne oraz dźwiękowe (a potem dodadzą przestrzenność, zapachy, i inne złudzenia w nowej technice stale kręcąc te same opowieści).

"Avatar" to faktycznie gniot, drogi, modny (bo ekologia), nudny gniot, który ma fabułę (zresztą nielogiczną) opartą o (oczywiście do bólu przewidywalny) scenariusz na poziomie filmu porno klasy D. "Avatar" jest kalką Pocahontas oraz Tańczącego z wilkami - krytycy z BBC nazwali go adekwatnie "Tańczącym ze smurfami" (bo kolor czerwony u tubylców zastąpił niebieski). W związku z tym, film ten może się podobać jedynie dzieciom nie znającym hollywoodzkich schematów lub neurotykom, dla których są najważniejsze intensywne bodźce wywołujące silne emocje, zamiast takich wartości jak oryginalność, racjonalizm, artyzm czy jakakolwiek refleksja intelektualna.

Komentarz został ukrytyrozwiń

>>ma być kolorowo, monumentalnie, efekciarsko, sprzedamy go razem z grą i maskotkami w Mc Donald's i nakręcimy kolejne części<<

i to im się akurat udało :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

A ktoś oglądał ostatniego Terminatora? Tam maszyna jest "wbudowana" w człowieka a on jest święcie przekonany, że nadal jest człowiekiem. A czytał ktoś "Czy pan istnieje Mr Jones?" Stanisława Lema? Temat hybrydyzacji czy innych ingerencji w gatunki jest już równie ograny jak Pocahontas, dlatego nie rozumiem zachwytu nad tym tematem w przypadku Avatara. A jedyny współczesny trend, w który się wpisuje ten film jest taki: ma być kolorowo, monumentalnie, efekciarsko, sprzedamy go razem z grą i maskotkami w Mc Donald's i nakręcimy kolejne części.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Takie tam bibliotekarskie poczucie humoru :)
Nie dla wszystkich musi być zrozumiałe.

Panie Macieju, chodzi o główną fabułę. Oczywiście, że Cameron przedstawił wizję niezwykle nowatorską, pełną niuansów technologicznych, ale mimo wszystko zrobił to na kanwie, jak Pan to ładnie określił - głupiej bajeczki o Pocahontas.

Pani Livio - faktycznie, coś w tym jest. A w tym przesłaniu jeszcze bardziej :)

Dziękuje za wszystkie komentarze

Komentarz został ukrytyrozwiń

ten dowcip jest mało śmieszny...

Komentarz został ukrytyrozwiń

> Jeśli chce się być "odkrywczym" to powstają dziwadła w rodzaju "Inglourious Basterds".

No nie wiem. Jak dla mnie "Basterds" było połączeniem "Dirty Dozen" i "Kelly's Heroes".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawe Natalio jest to, co przedstawiłaś. Ja co prawda nie zgłębiałam się nad tym, do czego Avatar może być podobny, tylko się nim "delektowałam". To film genialny. Świadczy o tym popcorn, który został zakupiony w kinie, a zjedzony w domu :))) Na Pocahontas też bym poszła - fabuła może być podobna, nie przeszkadza mi to :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Masala, to tylko masala :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Podobieństwa do Powrotu Króla?
Aragorn posiada legendarny miecz, dzięki któremu może zjednoczyć wszystkie rasy pod swoim przewodnictwem. Elendil walczył Narsilem podczas wojny Ostatniego Sojuszu z Sauronem. W Avatarze główny bohater jednoczy wszystkie plemiona dzięki dosiadaniu niemniej legendarnego jak-mu-tam latającego stwora, którego dawno dawno temu dosiadał jakiś ważniak. (należy zwrócić uwagę na przesłanie- im lepsza bryka, tym bardziej cię lubią :D )

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.