Facebook Google+ Twitter

Awantura o lektury trwa, a wniosków brak

Za jedno powinniśmy być Giertychowi wdzięczni – lista lektur pierwszy raz stała się przedmiotem publicznej debaty. Niestety, dyskusja ogranicza się jak dotąd do obrony Gombrowicza - z jednej strony, a forsowania Dobraczyńskiego - z drugiej.

Zastanawia mnie jedno: czemu nikt nie zadał podstawowego pytania, według jakiego kryterium i przez kogo powinny być wybierane utwory do kanonu? Dotychczas lista lektur była traktowana jako oczywistość i dopiero ostatni spór pokazał, że oczywista nie jest. Możliwość ułożenia apolitycznego kanonu wydaje się wątpliwa. Nie da się stworzyć „obiektywnego” spisu najwartościowszych książek (zwłaszcza w odniesieniu do literatury XX wieku, do której nie mamy jeszcze historycznego dystansu), bo różne są wizje tego, jakie przymioty predestynują utwór do zaszczytnego miana lektury.

Dla jednych powinny to być kryteria czysto literackie – wartość dzieła samego w sobie, tak jak ją widzimy teraz, bez zważania na aspekt dydaktyczny. Inni postulują, by tzw. przesłanie stanowiło najważniejsze kryterium w doborze lektur, by promowały one określone wartości, które trzeba wpajać młodym ludziom. Kolejna opcja kładzie nacisk na pozycje najbardziej doniosłe historycznie, bez których znajomości niemożliwe jest rozumienie polskiej (czy europejskiej) historii, kultury, życia politycznego, a nawet wypowiedzi współobywateli - tych wszystkich „kończ waść, wstydu oszczędź” czy „a to Polska właśnie”.

Tych pytań nie zadaliśmy sobie, jako społeczeństwo i teraz to się mści. Możliwych rozwiązań, które uchroniłyby listę lektur przed byciem politycznym łupem (a założę się, że jeśli następne wybory wygra LiD lub PO to Gombrowicz triumfalnie powróci do szkół, a Dobraczyński się z nimi pożegna) jest kilka.

Pomysł nr 1 to zamknięcie listy lektur przed wszystkimi książkami budzącymi poważne kontrowersje. „Na indeksie” znalazłby się zarówno Gombrowicz, jak i Jan Paweł II czy Dobraczyński. Pozostałyby pozycje, których wagi nikt publicznie nie kwestionuje, takie jak „Przedwiośnie” czy „Wesele”. Tylko czy kanon bezpieczny i politycznie poprawny nie byłby równocześnie kanonem nudnym i zbyt grzecznym jak na gusta współczesnej młodzieży?

Opcja nr 2 to kanon pluralistyczny, w którym Gombrowicz musiałby znieść sąsiedztwo Dobraczyńskiego i vice versa. Ale i tu pojawia się problem – nikt nie byłby zadowolony, bo jedna strona utwory Gombrowicza, a druga Dobraczyńskiego, uznaje za szkodliwe dla młodzieży.

Rozwiązanie nr 3 jest najbardziej radykalne – zlikwidować albo znacznie ograniczyć lektury obowiązkowe, a zamiast nich wprowadzić szeroką, liczącą kilkadziesiąt czy nawet kilkaset pozycji, listę utworów, które można omawiać, zastrzegając jedynie podstawowe rzeczy takie jak minimalną i maksymalną liczbę lektur, konieczność omawiania utworów z różnych epok, etc. Każda szkoła sama tworzyłaby swoją listę, a rodzice i uczniowie wybierając szkołę, zgodnie ze swoim światopoglądem wybieraliby równocześnie książki, które poznają. To pomysł szalony, ale może w tym szaleństwie jest metoda, bo teraz sytuacja wygląda tak, że większość uczniów lektur nie czyta – zarówno miłego sercu Giertycha Sienkiewicza, jak i znienawidzonego Gombrowicza.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

skoro juz padla taka propozycja niobowiazkowej listy, to szczerze polecam:

1) joseph stiglitz "szanse globalizacji" (kilka ciekawych faktow na temat globalizacji, w mysl demokracji dzialaja najbardziej niedemokratyczne instytucje takie jak Bank Swiatowy, Międzynarodowy Fundusz Walutowy, dowiecie sie na przykladzie argentyny w jaki sposob sluchajac ameryki mozna popasc w depresje i sluchajac dalej jej rad popadac jeszcze glebiej, jak koncerny kradna wiedze krajom nierozwinietym... stiglitz wysuwa kilka propozycji na organizacje globalizacji w taki sposob, aby sluzyla wiekszosci a nie tylko wybranym)

2) Steven D. Levitt and Stephen J. Dubner "Freakonomics" (ciekawe, dosc zabawne podejscie do ekonomii, autor analizuje statystyki i dochodzi do szokujacych wnioskow, aczkolwiek ciezko podwazalnych wnioskow np. sumo oszukuja! tak przegrywaja i to "za darmo", aborcja a przestepczosc, okazuje sie, ze pozwalajac kobietom na wybor kiedy chca miec dziecko, wplywamy na drastyczne zmniejszenie przestepczosci... tyle ze za 20lat od momentu legalizacji aborcji) - polecam

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 07.07.2007 23:09

Tomku, Ty o tej liście to poważnie? Nie wyobrażam sobie takiej listy. Zwykle kanon tworzy się pod jakimś kątem, np. reprezentatywności dla danej epoki literackiej, najwybitniejsze dzieła epoki. A lista lektur wartych polecenia? Ile pozycji liczyłaby taka lista i dla kogo byłaby stworzona?

Komentarz został ukrytyrozwiń

+

Komentarz został ukrytyrozwiń

Koleżanka gliwiczanka , witam Aniu i + za debiut

Komentarz został ukrytyrozwiń

Za trrzeźwe spojrzenie, pozbawioną zacietrzewienia ocenę, za zachętę do myślenia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wydaje mi się, że do meritum akurat nie odniósł się nikt :) A może pokusimy się o stworzenie własnej listy lektur całkiem nieobowiązkowych, acz wartych polecenia? Choćby spośród tego, co sami ostatnio czytaliśmy. Ja, ze wstydem przyznaję, że moja lista ostatnich dokonań czytelniczych jest bardzo skromna. I sprowadza się właściwie do publicystyki (np. Ziemkiewicza) tyle, że w książkowej objętości :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 07.07.2007 20:28

(+) moi przedmowcy ustosunkowali sie do meritum... ja sie ustosunkuje do formy... Swietny debiut!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jak na razie to przed Giertychem byli jeszcze "lepsi" na tym stołku

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 07.07.2007 17:26

Jest prostsze rozwiązanie - pozbyć się obskuranckiego ministra.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.