Facebook Google+ Twitter

Awantura wokół "Pomarańczyka" we Wrocławiu. Spektakl załatwia interesy miasta?

We Wrocławskim Teatrze Współczesnym można oglądać spektakl "Pomarańczyk", opowiadający o Pomarańczowej Alternatywie, wrocławskim ruchu z lat 80., ośmieszającym ówczesną władzę. Według wielu, ośmiesza i atakuje nie władzę, ale Waldemara "Majora" Fydrycha, przywódcę Pomarańczowej Alternatywy.

Sonda

Co sądzisz o tej awanturze?

 / Fot. Radosław ZawadzkiWrocławski Teatr Współczesny wystawił "Pomarańczyka", spektakl, opowiadający o Pomarańczowej Alternatywie, ruchu hippisowskim, który powstał w latach 80. XX wieku we Wrocławiu, ale szybko zaczął prężnie działać również w innych miastach. Ruch ów wyśmiewał i atakował ówczesną władzę. "Bohaterem jest czterdziestokilkulatek o bardzo niskim poczuciu własnej wartości. Taki Pan Nikt, który staje się uzurpatorem, bo chcąc wypełnić własną pustkę i poczuć się Kimś, przywłaszcza sobie osobowość przywódcy Pomarańczowej Alternatywy" - czytamy na stronie teatru. Pomimo tego oświadczenia, wielu widzów odebrało go tak, jakby opowiadał o Waldemarze "Majorze" Fydrychu, przywódcy Pomarańczowej Alternatywy. I to opowiadał w sposób dość kontrowersyjny.

Zobacz także: Pomarańczowa Alternatywa wspomina obalenie komunizmu

Główny bohater został ukazany jako tchórz i zarozumialec, próbujący uzyskać rozgłos za wszelką cenę. Maluje na murach krasnale, bo boi się napisać otwarcie "Precz z komuną". Wytacza miastu proces, bo chce być sławny. Tłumaczy się z tego, że nigdy nie został internowany. "Jest żałosnym gościem w koszuli wystającej spod swetra, w sandałach noszonych do skarpetek. Jego żarty polegają na obrzucaniu widzów zakrwawioną podpaską lub wyciąganiu z rozporka kawałków papieru toaletowego i rozdawaniu ich publiczności, co jest wątpliwą aluzją do akcji PA, która w latach 80. rozdawała na ulicy Świdnickiej te deficytowe wówczas towary" - podsumowuje Magda Piekarska na stronie wroclaw.gazeta.pl.

Nie można też nie zwrócić uwagi, że wątek o procesie bezpośrednio dotyczy sporu, w jaki wdało się miasto z Fydrychem. Przywódca Pomarańczowej Alternatywy pozwał władze za kradzież własności intelektualnej i za to, że uczyniła z krasnala, symbolu ruchu, narzędzie do promowania Wrocławia. Władze zaś utrzymują Teatr Współczesny. Nie ma co się dziwić, że spektakl wywołał takie kontrowersje - wydaje się, że jest on po prostu ciosem wymierzonym w przeciwnika. Ostro na ten temat wypowiada się znany muzyk Krzysztof Skiba: "Ponieważ Fydrych mieszka od lat w Warszawie i ciężko przylać mu w ciemnej bramie przy Rynku, postanowiono go ośmieszyć i do mokrej roboty zatrudniono aktorów Teatru Współczesnego" - pisze na swoim blogu.

Jak zakończy się ta sprawa?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Jeden krasnal zimy nie czyni.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A co, jeśli porównanie "Pana Nikt" z Frydrychem jest prawdziwe? - zakompleksiony człowiek chce stać się kimś. Najlepszym sposobem na to żeby zaistnieć jest zidiocenie. To budzi zainteresowanie, z czasem poklask. Tak było z Frydrychem. Czy to źle?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.