Facebook Google+ Twitter

Azbestowy „Rotterdam” podzielił mieszkańców Gdańska

Wybudowany w 1959 roku pełen azbestu statek pasażerski od lutego stoi w Porcie Północnym i czeka na remont

fot. Grzegorz LitwińczukGdy na początku roku przeczytałam w prasie, że do gdańskiego wybrzeża zbliża się holenderski statek pełen azbestu, zadrżałam. Cel tej wizyty był jasno określony – gruntowny remont. Remont oznacza wyzwolenie pyłu azbestowego, który jak podaje encyklopedia PWN: „...wdychany powoduje pylicę płuc zwaną azbestozą, co może doprowadzić do raka płuc”... O ile dobrze pamiętam, w woj. pomorskim jest najwyższa zachorowalność na nowotwory. Czy to już nie wystarczy?

Wydawało mi się, że po decyzji młodego (28 l.) ministra gospodarki morskiej Rafała Wiecheckiego (LPR), zezwalającej na dalszy pobyt statku w porcie, wszyscy gdańszczanie jednym głosem mówią nie „Rotterdamowi” i ministrowi. Myliłam się. Jak bardzo, przekonałam się po wizycie na osiedlu domów szeregowych w Karczemkach, dzielnicy Gdańska położonej tuż za trójmiejską obwodnicą.

Stoczniowcy z niezdrowych domów


W 1984 roku stoczniowcy ze Stoczni Gdańskiej powołali Spółdzielnię Budownictwa Jednorodzinnego „Kalina” i rozpoczęli budowę 196 domów. Większość stanowiły szeregowce, a wszystkie pokryte zostały dachami z płyt azbestowo-cementowych. W tamtych czasach, była to ogólnie stosowana technologia, nikogo nie dziwiła, ani nie niepokoiła. Azbestowe dachy wrosły w krajobraz.

Stoczniowcy nadal stanowią większość mieszkańców osiedla. Co sądzą o „Rotterdamie”, czy chcą przy nim pracować? Postanowiłam to sprawdzić. Pierwszy z moich rozmówców zaczął tak:
– Pani, ja dwadzieścia lat śpię pod tym azbestem! Co mi się jeszcze może stać? A kasa się przyda! Kolejny, również wskazuje na dach swojego domu i mówi: – Jak dadzą zarobić, pójdę! Nie wszyscy jednak są tak zdeterminowani. Niektórzy mówią stanowczo „nie!”.

Gdańska historia „Rotterdamu”
*

27 lutego 2006 – parowiec „Rotterdam” wpływa do Portu Północnego w Gdańsku. Ekolodzy z „Greenpeace” sprzeciwiają się remontowi statku w Polsce
– 28 lutego inspektorzy Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska dokonują wizji lokalnej
– władze Portu Północnego i Urzędu Morskiego nie wykluczają przeprowadzenia remontu w Polsce
– wojewoda pomorski zleca natychmiastową kontrolę przez inspektorów portowych i ochrony środowiska
– kapitan Portu Północnego zapewnia, że w przypadku wykrycia przez inspektorów jakichkolwiek nieprawidłowości, statek nie będzie remontowany
– Rob Hagens, przedstawiciel spółki Woonbron, będącej właścicielem statku, informuje o konieczności usunięcia 180 ton tzw. żywego azbestu
– przedstawiciel Greenpeace komunikuje, że statek zawiera w sobie ponad tysiąc ton tego materiału
– 27 kwietnia Straż Graniczna wykrywa plastikowe worki, a w nich ok. czterysta metrów sześciennych toksycznego materiału, nie zgłoszonego przez armatora
– 10 maja wojewoda Piotr Ołowski zapewnia, że nie pozwoli na remont w Porcie Północnym
– w połowie maja prezes Stoczni Gdańskiej ogłasza chęć wyremontowania statku
– 21 czerwca Główny Inspektor Ochrony Środowiska nakazuje armatorowi wywiezienie do 15 lipca worków z azbestem
– 23 czerwca armator podpisuje za Stocznią Gdańską list intencyjny
– Urząd Morski w Gdyni nakazuje transatlantykowi opuszczenie polskich wód terytorialnych do 10 lipca
– armator odwołuje się od decyzji Urzędu Morskiego do Ministerstwa Gospodarki Morskiej
– z powodu niezastosowania się Holendrów do zalecenia Urzędu Morskiego wojewoda pomorski przygotowuje odholowanie statku na koszt armatora
– rzecznik ministra zapewnia o zamiarze ministra Wiecheckiego utrzymania w mocy decyzji Urzędu Morskiego
– 18 lipca Rafał Wiechecki podejmuje decyzje o pozostawieniu statku w porcie
– 19 lipca wicewojewoda pomorski Piotr Karczewski ogłasza procedurę przetargową na odholowanie parowca z Polski
– 20-22 lipca – stanowiska wicewojewody i ministra pozostają niespójne

* - informacje pochodzą z wybrzeżowej prasy

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

przepraszam - "nagonka" miało być oczywiście...

Komentarz został ukrytyrozwiń

podstawowe kłamstwo (retoryka eko-histeryczna) w tym artykule:
"wypełniony azbestem", podczas gdy tego azbestu było na nim tyle, co kot napłakał...

Komentarz został ukrytyrozwiń

szczyt braku rzetelności dziennikarskiej, eko-histeria...
nieuzadadniona nagonga na "Rotterdam"...


a ci, którzy tu przyklaskują artykułowi i jego wymowie / przesłaniu - po prostu za mało wiedzą o sprawie tego statku w szczególności i o azbeście w ogóle...



w pewnym sensie "wiedziałem, że tak będzie"...

tzn. nie spodziewałem się, że ta sprawa będzie w ogóle rozpatrywana przes sąd, ale wiedziałem, że NA ZIMNO i FAKTYCZNIE oraz OBIEKTYWNIE (co potwierdził teraz sąd) NIE BYŁO powodów wyrzucać Rotterdam'a...

w polskich mediach (do czego podłaczyli się dla zdobycia popularności "dbających o społeczeństwo i ekologię" dobrych wujków niektórzy politycy) rozpętano nieuzasadnioną, nieobiektywną, niesłuszną nagonkę na Rotterdam'a...


Wydalenie "Rotterdamu" nieuzasadnione

Dziennik Bałtycki 2008-03-01

Holenderski transatlantyk "Rotterdam" z azbestem na pokładzie został bezprawnie zmuszony do opuszczenia gdańskiego portu i terytorium kraju. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uchylił decyzję nakazującą opuszczenie portu. Nie wiadomo, czy armator będzie zabiegał o odszkodowanie.
W czerwcu 2006 r. dyrektor Urzędu Morskiego w Gdyni nakazał "Rotterdamowi" opuszczenie polskiego obszaru morskiego, a ówczesny minister gospodarki morskiej Rafał Wiechecki podtrzymał tę decyzję, uznając, że azbest został wwieziony niezgodnie z prawem oraz że groziło to zanieczyszczeniem obszarów morskich.
Holenderski armator, spółka Rederij Rotterdam, odwołał się do sądu, domagając się uchylenia decyzji bądź jej unieważnienia. Sąd uznał argumenty armatora. Stwierdził, że decyzja ministra naruszyła przepisy prawa procesowego i materialnego. Nie zostało także wyjaśnione, czy azbest na statku stwarzał zagrożenie. Ponadto zakaz opuszczenia portu został doręczony armatorowi, a powinien otrzymać go kapitan statku.
Ministerstwo Infrastruktury, które w ubiegłym roku przejęło zadania Ministerstwa Gospodarki Morskiej, może się odwołać od wyroku.
Pełnomocnik resortu Marcin Skromak powiedział, że będzie doradzał wniesienie skargi kasacyjnej do NSA.
Czy armator będzie się domagał odszkodowania? Reprezentujący go Robert Hagens powiedział, że firmie Rederij Rotterdam chodziło przede wszystkim o oczyszczenie z zarzutów.
Sprawa "Rotterdamu" stała się głośna dwa lata temu. Statek, zwodowany w latach 60., wpłynął do gdańskiego portu w lutym 2006 r., na zaplanowany remont. Okazało się jednak, że na jego pokładzie znajduje się 180 ton azbestu. Wywołało to protesty ekologów, którzy twierdzili, że w wyniku remontu azbest przedostanie się do środowiska.
Po czterech miesiącach postoju w porcie polski rząd nakazał statkowi opuszczenie wód terytorialnych. "Rotterdam" wypłynął z Gdańska w sierpniu. Ostatecznie trafił do stoczni w niemieckim Wilhelmshaven, gdzie remont przeprowadziły ekipy wynajętych z Polski pracowników.

Jacek Klein

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Roterdam " z azbestem do Roterdamu - azbestu u nas dostatek

Komentarz został ukrytyrozwiń

Już. Naknociłem, to poprawiam. Dzięki, że zwróciliście uwagę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Neptun - dziękuję. Adam, proszę usuń to drugie "decyzji" :) To oczywista pomyłka :( Pozdrawiam - Ewa :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

dlaczego nie? "młodego ministra gospodarki".

Komentarz został ukrytyrozwiń

nie mnie poprawiać ale chyba nie tak miało być "że po decyzji decyzji młodego"

Komentarz został ukrytyrozwiń

dzięki, poprawione

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.