Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

63068 miejsce

AZS Białystok triumfuje w radomskim turnieju

W piątek i sobotę w hali Politechniki Radomskiej odbył się dwudniowy Turniej o Puchar Prezydenta Miasta Radomia i Prezesa Firmy Jadar. W zmaganiach udział wzięły cztery ekipy. Imprezę wygrał AZS Białystok, a gospodynie zamknęły stawkę.

Turniej był kolejnym ważnym sprawdzianem formy dla radomianek przed inauguracją rozgrywek I ligi, zbliżających się wielkimi krokami. Po „rewolucji kadrowej”, jaka nastąpiła w kadrze Politechniki w letniej przerwie, potrzeba jeszcze czasu na zgranie wszystkich siatkarek. Ciągły brak dobrego zrozumienia widać było na parkiecie hali przy ul. Chrobrego.

Wyższość drużyn z PlusLigi

W piątkowym, pierwszym dniu zmagań, dwa zespoły z ekstraklasy, czyli AZS Białystok i Stal Mielec, nie dały szans dwóm ekipom pierwszoligowym - gospodyniom oraz Sparcie Warszawa. Najpierw, w spotkaniu otwierającym turniej, mielczanki dały ugrać siatkarkom ze stolicy zaledwie jedną partię. Następnie podopieczne Wiesława Czaji bez straty seta odprawiły radomianki.

Pomimo świetnej postawy leworęcznej, dynamicznej w ataku i polu zagrywki Sandry Cabańskiej oraz mocnych serwisów Karoliny Grzelak, a także dobrej gry w obronie libero Michaliny Jagodzińskiej, białostoczanki, dowodzone przez doświadczoną Joannę Szeszko, w najważniejszych momentach nie pozostawiły rywalkom złudzeń. - Błędy przeciwko takiemu zespołowi jak AZS dużo kosztują - podkreślał po zakończeniu pojedynku Jacek Skrok, pierwszy trener Jadaru Politechnika. - Przeciwnik dysponuje lepszymi warunkami fizycznymi - wtórował głównemu szkoleniowcowi jego asystent, Krzysztof Białczak.

Duży wysiłek, ale bez wymiernych skutków

W sobotę, wszystkie drużyny rozegrały po dwa mecze - najpierw w sesji porannej, a kolejne popołudniu. Niestety, gospodynie nie dały rady zarówno Sparcie, jak i Stali. Choć dzień wcześniej Krzysztof Białczak zapowiadał, że Jacek Skrok da szansę pograć wszystkim zawodniczkom, to dwukrotnie Politechnika wyszła w niemalże takim samym ustawieniu. Z tą różnicą, iż w pierwszej „szóstce” przeciwko warszawiankom pojawiła się Marta Natanek.

Jest nad czym pracować

Choć gospodynie zakończyły zmagania na ostatnim, czwartym miejscu, to, jak zaznacza strona internetowa ksjadar.pl, rozegrane spotkania dostarczyły szkoleniowcom wiele materiału do analiz. - Nie możemy już teraz mówić o pierwszej „szóstce”. Być może trener Skrok dał szansę tym zawodniczkom, które zaprezentowały się najlepiej w poprzednim turnieju - Krzysztof Białczak odpowiadał w piątek na pytanie o wyjściowe zestawienie. Nie da się jednak nie zauważyć, że pierwszy opiekun stawia na te same siatkarki. Niemniej jednak, wciąż jest nad czym pracować. - Zespół jeszcze nie jest dobrze zgrany, przydarza nam się dużo błędów, szczególnie w asekuracji, obronie. Potrzebujemy trochę czasu i jak najwięcej gry – przekonuje Białczak. - Z czasem powinno być lepiej, do ligi jest jeszcze trochę czasu, na pewno będziemy lepiej przygotowani niż teraz - dodaje.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.