Facebook Google+ Twitter

AZS Częstochowa w finale Pucharu Polski

Wkręt- Met Domex AZS Częstochowa pokonał Mlekpol AZS Olsztyn 3:1 i w niedzielnym finale siatkarskiego Pucharu Polski zmierzy się z Jastrzębskim Węglem. Siatkarze spod Jasnej Góry dość łatwo pokonali podopiecznych Mariusza Sordyla.

Kadr z ćwierćfinału. Mecz AZS - Płomień. Na zdjęciu: Wojciech Kaźmierczak (środek)  Michał Masny (L) z AZS i Robert Szczerbaniuk (P).  / Fot. PAP Adam CiereszkoPierwszy punkt spotkania zdobył Brook Billings, atakujący drużyny Radosława Panasa. Częstochowianie uzyskali 2 i 3 punktową przewagę po dobrych zagrywkach. Na 1. przerwę techniczną schodzili przy prowadzeniu 8:5. Byli skuteczni w ataku, jednak po bloku Bjoerna Andrae i Marcina Możdżonka na Billingsie ich prowadzenie stopniało do zaledwie 1 punktu.

Trzy akcje później był już remis - kontrę olsztynian skończył niemiecki przyjmujący. Paweł Woicki wiele piłek rozgrywał do środkowych, którzy w ogóle się nie mylili. Długa akcja przy stanie 12:11 dla Wkręt - Metu zakończyła się dobrym blokiem Piotra Nowakowskiego. Jego koledzy świetnie przyjmowali, wobec czego rozgrywający miał dużą swobodę i mógł kierować grą tam, gdzie chciał. Po błędzie Sinana Tanika w polu serwisowym na 2. czasie technicznym zawodnicy z Częstochowy prowadzili 16:14. W zespole z Warmii i Mazur grę w ataku "ciągnął" Andrae, który raz po raz popisywał się efektownymi zbiciami z lewego skrzydła i 6. strefy.

Drużyny grały punkt za punkt, do wyniku 20:19 dla Wkręt - Metu. W taśmę zaatakował wówczas wspominany już Niemiec. O czas poprosił Mariusz Sordyl. Poskutkowało, ponieważ po dobrych serwisach wprowadzonego na boisko Franka Dehne olsztynianie zdobyli 2 punkty. Jednak już chwilę później były dwa punkty różnicy na korzyść graczy Panasa - w aut zaatakował Tanik.O 2. przerwę poprosił trener olsztynian. Po ataku Nowakowskiego ze środka na 24:21 siatkarze spod Jasnej Góry mieli pierwszego setbola, którego wykorzystali po dwóch akcjach - najpierw w antenkę zaatakował Billings, jednak po dobrym przyjęciu Wika obił blok.


Druga partia rozpoczęła się od prowadzenia częstochowian 4:0, głównie po kapitalnych serwisach Wiki i bloku na Andrae. O 1. time - out poprosił opiekun olsztynian. Jego zawodnicy "sprężyli się" i szybko odrobili straty - po skrócie z zagrywki Niemca, bloku na Gierczyńskim i ataku z kontry Szymańskiego. Było 5:5. Czas wziął Panas. Olsztynianie nie oddali jednak prowadzenia - blok na Wice i Billingsie dał wynik 8:7. Tanik zaserwował asa i było 10:8, jednak kilka chwil później był już remis 11:11, po ataku Gierczyńskiego z kontry. Następnie byliśmy świadkami dwóch kontrowersyjnych sytuacji - jedna została odgwizdana na korzyść częstochowian, a druga olsztynian. W następnych akcjach podopieczni Panasa zdobyli 2 punkty z rzędu blokiem i na przerwie technicznej prowadzili 16:14. Po powrocie na boisko zwiększyli jeszcze dystans, ponieważ w siatkę wpadł Tanik. Wkręt - Metowi zdarzył się jednak kolejny przestój - zablokowany został Wika i po paru chwilach na tablicy widniał wynik 18:17 oraz 19:19, gdy "czapę" dostał Billings. Odgwizdany został błąd przełożenia Zagumnemu, o czas poprosił Sordyl. Nie pomogło to jednak olsztynianom. As Billingsa i atak Nowakowskiego były ostatnimi akcjami tego seta.

Trzecia odsłona zaczęła się uderzeniem z przechodzącej piłki Andrae. Od początku tej części meczu. Zagumny dużo "sypał" do środkowych - Grzyba i Możdżonka, zaś Woicki wciąż wykorzystywał wszystkich atakujących. Częstochowianie zaczęli psuć zagrywki. Gra toczyła się punkt za punkt, a na 1. przerwę techniczną zespoły schodziły przy prowadzeniu zawodników spod Jasnej Góry 8:6. Przy wyniku 10:7 w szeregach olsztynian Sinana Tanika zastąpił Michał Ruciak. Piotr Gacek świetnie bronił. W obydwu ekipach działał blok - zatrzymani zostali Billings oraz Andrae. Po ataku w aut Krzysztofa Gierczyńskiego i skończonej kontrze przez Grzyba mieliśmy remis. O czas poprosił wówczas Panas. Jedynym równo grającym w tym fragmencie gry zawodnikiem w Mlekpolu był Szymański, toteż do niego trafiało najwięcej piłek. Autowy atak niemieckiego przyjmującego Olsztyna dał wynik 15:16 i 2. przerwę techniczną. Szymański zaserwował asa, ale chwilę później uczynił to także Wika, było 18:18. Czas wziął Sordyl. Olsztyn odskoczył na dwa punkty, głównie dzięki dobrej zagrywce Możdżonka. Panas nie czekał długo i chciał przerwać tę serię, jednak w tym ustawieniu gracze z Warmii i Mazur zdobyli jeszcze 3 punkty - po plasie Andrae i kolejnym asie reprezentacyjnego środkowego. Bartosz Janeczek pojawił się na placu gry w miejsce Billingsa, którego zaczęły łapać skurcze. Partię zakończył atakiem Szymański.

Czwarty set rozpoczął się od asowej zagrywki Wiki. Na boisku pozostali Janeczek i Ruciak. Pojedynczym blokiem na Wice popisał się Szymański, był remis 5:5. Po chwili zaserwował bezpośrednio w pole przeciwnika. Jego drużyna prowadziła 8:7 na 1. przerwie technicznej. Następnie olsztynianie stracili 2 punkty z rzędu. Blokowany kilka akcji wcześniej Andrae popisał się zagrywką nie do przyjęcia i było 13:11. Przerwę wykorzystał Panas. Później drużyny grały punkt za punkt. W Olsztynie ciężar ataku spoczywał na barkach Szymańskiego. W decydujących momentach tej partii to gracze z Warmii i Mazur popełnili więcej błędów, m.in. przejście linii środkowej przez Ruciaka przy remisie 22:22. Czas wziął Sordyl, jednak nie przeszkodziło to Wice w zdobyciu punktu z ataku z prawego skrzydła. Znów o przerwę poprosił trener olsztynian. Gra toczyła się na przewagi, punkt za punkt, ze wskazaniem na Częstochowę, jednak kontrę skończył Szymański i było 28:27. Czas dla Panasa, po którym Szczerbaniuk skończył długą wymianę i dał tym samym swojej ekipie meczbola. Woicki odważnie i na pograniczu błędu rozgrywał w tej końcówce środkiem. Po bloku na Szymańskim zawodnicy spod Jasnej Góry mogli unieść ręce w górę w geście triumfu. MVP spotkania został Marcin Wika.

Po stojącym na średnim poziomie meczu półfinałowym siatkarskiego Pucharu Polski AZS Częstochowa pokonał AZS Olsztyn i w niedzielnym finale zmierzy się z Jastrzębskim Węglem, który dość sensacyjnie pokonał Skrę Bełchatów, zdecydowanego faworyta tego turnieju. Na brawa w drużynie Panasa zasłużyli na pewno Wika i Szczerbaniuk, którzy taką grą nie pozwolili patrzeć na siebie obojętnie Raulowi Lozano, który z uwagą obserwował ten mecz.

Wkręt - Met Domex AZS Częstochowa - Mlekpol AZS Olsztyn 3:1 ( 23, 22, -20, 29)

AZS Częstochowa: Woicki, Gierczyński, Wika, Billings, Szczerbaniuk, Nowakowski, Gacek(l) oraz Janeczek, Eatherton

AZS Olsztyn: Zagumny, Tanik, Andrae, Szymański, Możdżonek, Grzyb, Lambourne(l) oraz Lubiejewski, Dehne, Ruciak

Finał w niedzielę o godz. 15.00. Transmisja w TV4 i Polsat Sport.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

dobry tekst. Czekam na tekst o finale który zapowiada się gorąco.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Brawo:)) Trzymam kciuki za moj AZS:)))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.