Facebook Google+ Twitter

AZS Domex Częstochowa 1:3 Trentino Volley

Miała być radość z każdego ugranego punktu i kolejny niespodziewany wyczyn siatkarzy Domexu. I tak było – w pierwszym secie.

Mimo wypełnionej po brzegi hali "Polonia" w Częstochowie 4 luty nie będzie kolejnym z "siatkarskich dni cudów". Radosław Panas wystawił swoją stałą, „żelazną” szóstkę: Bartman, Mlyakov, Nowakowski, Gradowski, Wiśniewski, Stelmach i na pozycji libero Zatorski. Trentino również bez niespodzianek: Grbić, Winiarski, Stefanom, Kaziyski, Birarelli, Pires Gracia oraz Bari.

Mimo falstartu graczy z Częstochowy (zagrywka w taśmę), kolejne piłki początkowej fazy spotkania były bardzo wyrównane. Na pierwszą przerwę techniczną akademicy schodzili prowadząc 8:6. Jest to zasługa nie najgorszego przyjęcia i kapitalnego rozgrywania piłki przez Andrzeja Stelmacha. Siatkarze z Włoch nie rodzili sobie z tym urozmaiconymi atakami, co powodowało nerwowość w ich szeregach. Na drugiej przerwie technicznej tracili już trzy punkty do graczy Panasa (16:13). W ostatniej fazie seta po lekkim przestoju siatkarzom AZS udało się skończyć decydujący kontratak i całego seta (25:22).

Cały set pierwszy i początek drugiego było to miłe złego początki. Gdy Bartman nabierał znanego nam ekspresowego tempa, Stelmach gubił blok, a kontuzji doznał Kaziyski, wydawało się że może być tylko lepiej.
Siatkarze spod Jasnej Góry oddali jednak inicjatywę mistrzowi Włoch. Pięć punktów z rzędu pozwoliło przyjezdnym objąć prowadzenie 19:16. Mimo próby zniwelowania tej różnicy przez Domex, set zakończył się zwycięsko dla gości (25:21).

Przegrana końcówka podcięła skrzydła częstochowian. Od tego momentu to była równia pochyła. Przyjęcie było fatalne, więc i atak nie mógł być punktowy. Trentino uzyskało przewagę dzięki naszym błędom oraz szczelnemu blokowi. Na drugą przerwę techniczną schodzili prowadząc 16:10. Na boisko powrócił Kaziyski, który zastąpił kontuzjowanego Della Lunge. Ostatecznie zespół Michała Winiarskiego wygrał tę partię do 17. W trzecim - ostatnim secie – gracze z Częstochowy starali się przełamać blokadę psychiczną. Jednak bezskutecznie. Przegrywali wyraźnie w każdym aspekcie gry, pomimo przeciętnej gry Włochów. Właśnie ten fakt może najbardziej martwić. Winiarski i spółka uzyskali pięcie punktował przewagę na pierwszej przerwie technicznej, a w decydującej fazie powiększyli ją jeszcze do siedmiu. Ostatecznie trzeciego seta wygrali 25:18 i cały mecz 3:1.

Nie będę zbyt odkrywczy pisząc, iż gracze Domexu przegrali ten mecz w głowach. To świetny, młody, ale nieobliczalny zespół, który gdy jest na fali potrafi wygrać z każdym. Wystarczy słabszy set i odzyskanie pewności siebie staje się niezwykle trudne. Nie przypadkowo komentatorzy w ciągu całego sezonu Plus Ligi, podkreślali że forma ludzi Panasa przypomina sinusoidę.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

No trudno, ale i tak zaszli bardzo wysoko. No i rewanż:P

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ Szkoda:( ale rewanż bedzie nasz:D

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.