Facebook Google+ Twitter

Baba u lekarza: Panie doktorze, planuję zajść w ciążę

Baba chce wykonać badania niezbędne przed ciążą. Na przykład na obecność wirusa HIV. Ale w polskiej rzeczywistości nie tak łatwo.

Czy na chorobę można sobie zapracować? Różnie bywa. Palisz papierosy - nie dziw się rakowi płuc. Pijesz - wcześniej czy później czeka cię marskość wątroby. HIV - wiadomo, w jaki sposób przenosi sie wirus. Ale nie zawsze "zasługujemy" na chorobę. Na przykład dzieci.

Od 1985 r. do 31 października 2006 r. stwierdzono zakażenie HIV u 10.411 obywateli polskich. Ogółem odnotowano 1.833 zachorowań na AIDS. 830 chorych zmarło. Koszt leczenia terapią antyretrowirusową (ARV) jednego pacjenta w skali roku wynosi średnio ok. 40 tys. zł. W Polsce przewidywany koszt leczenia w 2006 roku osób zakażonych HIV objętych ARV wynosi 95 mln zł.

W wielu krajach kobietom planującym posiadanie dziecka lub będącym w ciąży proponuje się wykonanie testu w kierunku obecności przeciwciał anty-HIV, jako jednego z badań diagnostycznych wykonywanych dla bezpieczeństwa zarówno matki, jak i jej dziecka. W Polsce nie.

Jak podaje Krajowe Centrum ds. AIDS (www.aids.gov.pl) ryzyko przeniesienia zakażenia podczas ciąży, porodu lub podczas karmienia piersią noworodka – jeśli kobieta nie wie o swoim zakażeniu – wynosi około 40 proc. Jeśli kobieta wie o zakażeniu, a podczas ciąży pozostaje pod opieką nie tylko ginekologa-położnika, ale także specjalisty zajmującego się terapią osób zakażonych, wówczas ryzyko to wynosi około 1 proc.

A jak to wygląda w polskiej rzeczywistości?

Przychodzi baba do lekarza... (aby było jasne: baba co miesiąc odprowadza niemałą kwotę na NFZ, więc postanawia skorzystać z usług publicznej służby zdrowia, bo przecież ma prawo i powinna, nieprawdaż? Nikt nie powiedział, że baby nie są naiwne) ...i mówi: – panie doktorze, planuję zajść w ciążę i z związku z tym chciałabym zrobić wszystkie niezbędne badania.
– Znaczy jakie? - lekarz jakby zdziwiony.
– No, nie wiem. Niezbędne? - baba jest raczej nieprzygotowana merytorycznie. – A pan się nie orientuje?
– Cytologia?
– Też. Ale jeszcze toksoplazmoza. Wie pan, chcę się przygotować do ciąży, zrobić wszystko, żeby dziecko było zdrowe. O, i test na HIV bym chciała.
Lekarz odsuwa się od biurka, instynktownie zwiększając przestrzeń między sobą a pacjentką.
– A jest pani z grupy zwiększonego ryzyka?
– Nie. Ale umówmy się, że zarazić się można nie tylko przez strzykawkę z heroiną i umówmy się, że pan o tym wie.
Tutaj pan doktor wygłasza dłuższy wykład o sytuacji służby zdrowia i o niefortunnym pomieszaniu pojęć baby o profilaktyce.
– Test na obecność wirusa HIV wykonuje się tylko u pacjentek, które już są w ciąży, a nie przed. I tylko wtedy, jeśli są z grupy zwiększonego ryzyka.
– Jaki w tym sens?
– Jestem zwolennikiem obligatoryjnych badań kobiet w ciąży na HIV, ale wie pani, co ja mogę.
– Ale ja zapłacę za te badania - do głupiej baby dotarło o co biega.
– Się pani uda do lekarza ogólnego, ja nie mogę takiego skierowania dać.

Baba tup tup tup do lekarza rodzinnego, a rodzinny daje skierowanie na badania podstawowe. Bo tyle może.
– Ale TOK-SO-PLAZ-MO-ZA? HIV???
– Pani musi???
– Nie musi, CHCE! I zapłaci!
– To ja nie wiem, proszę zapytać jakie mają być te badania w laboratorium.
Tup tup do laboratorium.
– Ke? - rzecze miła pani w okienku.
– Planuję. Ciążę. Badania. Wszystkie. HIV.
– Pani naprawdę chce?
I tu baba zalicza trzeci raz w ciągu doby spojrzenie zazwyczaj rezerwowane dla marginesu społecznego.
– Płacę!!!
– No to oczywiście. No problem. Jutro rano proszę przyjść na czczo.
Baba, po dniu pełnym wrażeń postanawia, że jak dojdzie co do czego, to jednak podziękuje państwowej opiece zdrowia i poszuka prywatnego lekarza, okropnie drogiego, acz rozumiejącego, o co tym wszystkim nie chodzi.

W Polsce są dzieci zakażone HIV. Zdecydowana większość z nich nabyła zakażenie od swoich matek, jeszcze w życiu płodowym lub w czasie okołoporodowym. Od wprowadzenia rutynowego systemu nadzoru epidemiologicznego (1986 r.) nad HIV/AIDS w Polsce do końca marca 2006 zarejestrowano 92 dzieci matek zakażonych HIV. W przeliczeniu na 100 tysięcy żywych urodzeń liczba zgłoszonych zakażeń z matki na dziecko wyniosła 1,7 w 2003 r. i 2,8 w 2004 r.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

Mocne! Tym bardziej, że badania na HIV można robić w wielu punktach w PL za darmo, bez skierowania. patrz: http://www.aids.gov.pl

Komentarz został ukrytyrozwiń

Plus za bardzo realistyczne ujęcie tematu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Adam -> badania krwi, na toksoplazmozę i HIV, to nie są badania prenatalne.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Widzę, że dotykamy podobnych problemów, ale ja jakoś ostatnio wolę kiłę i to kości u prostytutek w więzieniach XIX-wiecznego Lwowa. Jeszcze tak daleko w rozwoju medycznym nie dotarłem, by tykać problem HIV, choć może powoli dotrę, tym bardziej, że znam troche osób pozytywnych.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nooo :)) ale za to negocjacje pt. moze-byscie-jednak-zmienili-ten-tytul przebiegaja milo i bezproblemowo ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

widzę, że redakcyjny hardcorowy tytuł "Przychodzi baba do lekarza na badanie prenatalne" już zmieniony. Redakcja jest fajna, ale ich pomysły na tytuły wprawiają mnie czasem w głęboką konsternację. Możemy mówić o zjawisku tytułu redakcyjnego. Czasem przydałoby się jakieś ostrzeżenie, typu: UWAGA, TYTUŁ OD REDAKCJI
:)))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo dobrze, że poruszyła Pani tak ważny temat. A do tego tak realistycznie opisane... O, zgrozo. Niestety takie zachowania to codzienność. Ale walczyć o swoje trzeba, a jakże. :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.