Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

65044 miejsce

Baba z kebaba. Teatralna makabreska w aromantycznym sosie

"Kiedy spotkałem tę kobietę na ulicy, zacząłem się zastanawiać , czy mógłbym ją zjeść". Zdanie Issei Sagawy, który w 1981 r. zabił i zjadł swoją koleżankę, figuruje na okładce programu spektaklu Gastronomia, Wrocławskiego Teatru Pantomimy.

Zdjęcie udostępnione. / Fot. Bartek SowaPrzedstawienie mogłoby być ilustracją tego motta. Mogłoby, ale scenarzysta, reżyser i choreograf, Aleksander Sobiszewski zasugerował "kobietę" z bryły mięsa, przeznaczonego na kebab. Przynajmniej tak ją postrzegał zakompleksiony szef kuchni, który znanymi z filmów grozy metodami ożywił kreaturę w burzliwą noc i się w niej rozkochał.

W moim tradycyjnym pojmowaniu estetyki widowisk teatralnych taki pomysł na scenariusz nie wzbudził zachwytu, raczej lekkie zażenowanie. Ale kto powiedział, że jak miłość, to tylko romantyczna a jak związek to niepatologiczny? Żyjemy w czasach, w których młode dziewczyny klną nie mniej soczyście od kolegów a wyuzdane gesty wzbudzają śmiech (także na widowni). Żyjemy w miastach, gdzie gadżetem na wystawie sex-shopu jest dmuchana lalka i akcesoria rodem z muzeum tortur a męski striptiz ma swoich zwolenników (a raczej zwolenniczki) nie tylko jako atrakcja na wieczorach panieńskich.

Spektakl pantomimy dostarczył parę przykładów takich współczesnych rozrywek, okraszonych dynamiczną muzyką i zmysłowym tańcem długonogich "bywalczyń" baru. W ten sposób zbudował, jakże potrzebny w tej opowieści o wynaturzonej miłości Gastronoma do baby z kebaba, dystans do, skądinąd, makabrycznej historii.

Wypierając świadomie z podświadomości kilka rażących mnie scen, pozostawiłam w mojej romantycznej główce scenę tulącej się w blasku księżyca tej dziwacznej pary i optymistyczną refleksję, że gdzieś na dnie duszy najbardziej wulgarnego osiłka czy zakompleksionego samotnika czai się tęsknota za takimi chwilami, marzenie o kimś bliskim i jedynym.

Kontrowersyjny, jak dla mnie, scenariusz tej groteski, czy bardziej makabreski, może być bliższy współczesnym realiom i oczekiwaniom publiczności, niż ktokolwiek chciałby to przyznać. Osobiście nie przepadam za horrorami, w których z laboratoryjną precyzją wydłubywane są oczy ofiarom czy podrzynane gardła, ale jeśli takie filmy lansuje TV, to znaczy, że jest na nie zapotrzebowanie widzów. A w końcu dla kogo jest teatr? Przecież także dla widzów. Skoro kurtyna poszła w górę 5 razy, można skonstatować, że w ten piątkowy wieczór, w Teatrze Kameralnym we Wrocławiu, podaż spotkała się z popytem.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Isabello. Dziękuję za komentarz. To, że ja lubię "happy endy", w żaden sposób nie pozbawia mnie szacunku dla twórców eksperymentujących, może czasem nawet igrających z widownią. Ich prawo.

Damianie. Trafiony, zatopiony! Taka była intencja mojej subiektywnie obiektywnej wypowiedzi. Cieszy mnie, że to zauważyłeś.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo obrazowa recenzja, aczkolwiek wyzbyta oceny. I w tym właśnie cała siła...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Spektakl z pewnością nie dla wegetarianów ! Scenarzysta, reżyser wszystko w jednej osobie Pana Skubiszewskiego,jako "kucharz" tego spektaklu, serwuje widzom czarny humor a dobitnie mówiąc horror. Wydaje mi się, że mamy wystarczająco wiele negatywnej energii w kulturze, dlaczego preferuje się wszekie wynaturzenia a to co normalne i piękne jest określane jako kicz ??? Czy wracamy do czasów naszych praprzodków gdzie kanibalizm był na porządku dziennym???

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.