Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

33409 miejsce

Baba z kebaba. Teatralna makabreska w aromantycznym sosie

"Kiedy spotkałem tę kobietę na ulicy, zacząłem się zastanawiać , czy mógłbym ją zjeść". Zdanie Issei Sagawy, który w 1981 r. zabił i zjadł swoją koleżankę, figuruje na okładce programu spektaklu Gastronomia, Wrocławskiego Teatru Pantomimy.

Zdjęcie udostępnione. / Fot. Bartek SowaPrzedstawienie mogłoby być ilustracją tego motta. Mogłoby, ale scenarzysta, reżyser i choreograf, Aleksander Sobiszewski zasugerował "kobietę" z bryły mięsa, przeznaczonego na kebab. Przynajmniej tak ją postrzegał zakompleksiony szef kuchni, który znanymi z filmów grozy metodami ożywił kreaturę w burzliwą noc i się w niej rozkochał.

W moim tradycyjnym pojmowaniu estetyki widowisk teatralnych taki pomysł na scenariusz nie wzbudził zachwytu, raczej lekkie zażenowanie. Ale kto powiedział, że jak miłość, to tylko romantyczna a jak związek to niepatologiczny? Żyjemy w czasach, w których młode dziewczyny klną nie mniej soczyście od kolegów a wyuzdane gesty wzbudzają śmiech (także na widowni). Żyjemy w miastach, gdzie gadżetem na wystawie sex-shopu jest dmuchana lalka i akcesoria rodem z muzeum tortur a męski striptiz ma swoich zwolenników (a raczej zwolenniczki) nie tylko jako atrakcja na wieczorach panieńskich.

Spektakl pantomimy dostarczył parę przykładów takich współczesnych rozrywek, okraszonych dynamiczną muzyką i zmysłowym tańcem długonogich "bywalczyń" baru. W ten sposób zbudował, jakże potrzebny w tej opowieści o wynaturzonej miłości Gastronoma do baby z kebaba, dystans do, skądinąd, makabrycznej historii.

Wypierając świadomie z podświadomości kilka rażących mnie scen, pozostawiłam w mojej romantycznej główce scenę tulącej się w blasku księżyca tej dziwacznej pary i optymistyczną refleksję, że gdzieś na dnie duszy najbardziej wulgarnego osiłka czy zakompleksionego samotnika czai się tęsknota za takimi chwilami, marzenie o kimś bliskim i jedynym.

Kontrowersyjny, jak dla mnie, scenariusz tej groteski, czy bardziej makabreski, może być bliższy współczesnym realiom i oczekiwaniom publiczności, niż ktokolwiek chciałby to przyznać. Osobiście nie przepadam za horrorami, w których z laboratoryjną precyzją wydłubywane są oczy ofiarom czy podrzynane gardła, ale jeśli takie filmy lansuje TV, to znaczy, że jest na nie zapotrzebowanie widzów. A w końcu dla kogo jest teatr? Przecież także dla widzów. Skoro kurtyna poszła w górę 5 razy, można skonstatować, że w ten piątkowy wieczór, w Teatrze Kameralnym we Wrocławiu, podaż spotkała się z popytem.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Isabello. Dziękuję za komentarz. To, że ja lubię "happy endy", w żaden sposób nie pozbawia mnie szacunku dla twórców eksperymentujących, może czasem nawet igrających z widownią. Ich prawo.

Damianie. Trafiony, zatopiony! Taka była intencja mojej subiektywnie obiektywnej wypowiedzi. Cieszy mnie, że to zauważyłeś.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo obrazowa recenzja, aczkolwiek wyzbyta oceny. I w tym właśnie cała siła...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Spektakl z pewnością nie dla wegetarianów ! Scenarzysta, reżyser wszystko w jednej osobie Pana Skubiszewskiego,jako "kucharz" tego spektaklu, serwuje widzom czarny humor a dobitnie mówiąc horror. Wydaje mi się, że mamy wystarczająco wiele negatywnej energii w kulturze, dlaczego preferuje się wszekie wynaturzenia a to co normalne i piękne jest określane jako kicz ??? Czy wracamy do czasów naszych praprzodków gdzie kanibalizm był na porządku dziennym???

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.