Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

132968 miejsce

Baba za kierownicą - znowu?

Zbliża się Dzień Kobiet, więc zrobiło się troszkę refleksyjnie. Zaczęłam się zastanawiać, co ostatnio najbardziej mnie rozzłościło w byciu właśnie płcią piękną. Długo mi to nie zajęło, bo spotykam się z tym na co dzień.

Kolejny artykuł z serii "Baba za kierownicą". Ale cóż, mam ogromną potrzebę wyrażenia swego zdania, tym bardziej, że z okazji zbliżającego się "święta" mam do tego prawo. Niestety my -kobietki, jesteśmy napiętnowane tym, że jesteśmy słabszą płcią, tą nieporadną, potrzebującą wciąż opieki, troski i bezpieczeństwa, oczywiście tylko i wyłącznie ze strony mężczyzn, którzy są nam tak bardzo niezbędni do życia (oczywiście w ich mniemaniu). Jednakże z prowadzeniem samochodów bywa różnie...

Pamiętam, jak miałam z 3-4 latka i trafiłam pierwszy raz do pracy mojego taty. Warsztat samochodowy. Białe ściany, dziwne narzędzia, porozbierane i poobklejane samochody, pełno kurzu i pyłu. "Tatusiu a co to jest i po co?" - zadręczałam go wiecznie swoimi ciekawskimi pytaniami.

Gdy miałam 5 lat znałam już wszystkie marki samochodów i zamiast zabaw na podwórku lub lalkami w domu, wolałam jechać na warsztat lub jeździć z ojcem, gdzie się da, obserwując jego sposób jazdy. Gdy skończyłam 12 lat wolno mi już było jeździć z przodu. Jakie to było szczęście, móc udawać pilota samochodowego. Trzymałam mapę, wytyczałam trasę, obserwowałam znaki. Zabawa była świetna. I zarazem nauka.

Trzy lata później pojechaliśmy na plac i tato posadził mnie za kierownicą. Bałam się ogromnie. Dwa lata później rozpoczęłam kurs na prawo jazdy. Zdałam za drugim razem. Jak słyszałam wśród znajomych - za drugim razem zdają prawdziwi kierowcy, ponieważ za pierwszym tym najlepszym zawsze się powinie noga (lub egzaminator się "pomyli").

Prawo jazdy mam od prawie czterech lat. Samochód jest odskocznią od rzeczywistości. Jest żyjącym stworzeniem. Kiedy wsiadam i zapalam silnik, stajemy się jednością. Jego dudniące cylindry są biciem serca, którego nasłuchuję w każdej sekundzie jazdy. Kiedy jest mi źle, staje się najlepszym przyjacielem, któremu mogę wyjawić wszelkie sekrety, a on ich nie przekaże dalej. I co jest najpiękniejsze - wiem, że tej więzi nigdy nie stracę.

Dla mężczyzn samochód zazwyczaj staje się maszyną do osiągania prędkości, umiejętności i opanowania. I wierzcie mi Panowie, że my też to potrafimy. Możliwe, że w mniejszości, ale kochamy pojazdy tak samo jak wy. Nawet i tym "normalnie jeżdżącym" kobietom zdarza się po wyklinać "baby za kierownicą", ale również niedzielnych kierowców, taksówkarzy czy też dziadków w kapeluszach. Więc myślę, że problem nie tkwi w płci, lecz w sercu i zamiłowaniu do tego właśnie sportu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

nie, nie uważam tak :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 06.04.2010 15:52

Czy Rozalio uważasz, że mężczyźni są zbędni kobietom do życia?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.