Facebook Google+ Twitter

Baby, ach te baby...

Panie czują się dyskryminowane i uważają, że mają prawo do, z góry zadekretowanej puli stanowisk.

Był rok 1980 lub 1981. Rok ustroju nie wiadomo jakiego i gospodarczego systemu kartkowo byle jakiego. W osiedlowym sklepiku na Ursynowie królowała niepodzielnie pani Nacia. Była to osoba w wieku balzakowskim, otyła i jak na ekspedientkę działu mięsnego przystało, miała wiecznie tłuste usta. Rodziło to zrozumiałe frustracje wychudzonych, nerwowo przełykających ślinę klientów, którzy wówczas (nie bez racji) nazywani byli kolejkowymi staczami.

Pewnego dnia, który w annałach osiedlowej społeczności zapisał się niemalże tak samo jak chrzest dla Polski, „na sklep rzucono mięso”. Chyba pięć, a może nawet jak podejrzewali niektórzy, sześć kilogramów (mówiło się wówczas kilo). Okrzyki pod blokami „Józek bierz dziecko, w sklepie jest mięso”, wieszczyły szybkie i gwałtowne powiększenie kolejki. I rzeczywiście: Za człekiem człek, w kolejce legł/ po lepszy kęs dla pysków...” – jak pisał Jeremi Przybora.

W związku „z pulą dostaw” nie było szansy, żeby wszyscy mogli kupić choć ochłap. Zaczęły więc dobiegać z kolejki nerwowe głosy: sprzedawać po pół kila, a gdzie tam – po pięć deka. Nawet ja, gotów zawsze do poważnej dyskusji ekonomicznej zakrzyknąłem surrealistycznie: a polędwica w jakiej cenie? No, tego pani Nacia znieść już nie mogła. Z trzaskiem zamknęła (a raczej zamkła) kasę i kategorycznym głosem poinformowała: Cisza mnie tu, albo wyrzuce was w jasne cholere i tyle z bedzieta mieli (tu wykonała gest, od czasu olimpiady w Moskwie nazywany Kozakiewiczem). Otarła po tej tyradzie usta z resztek kiełbasy zwyczajnej i wyszła na zaplecze. Ciszę jaka zapanowała w sklepie, przyrównać można do ciszy w krypcie Dagoberta i to po północy. Słychać było jedynie szmer opadającego po przejściu pani Naci kurzu.

Finału tej opowieści nie będzie. Nie jest bowiem pani Nacia powodem i tematem tego felietonu. Powodem są tak wielbione przeze mnie kobiety, którym – dalibóg – porobiło się ostatnio coś złego. Oto bowiem, grupa kobiet (wybitnych osobistości życia gospodarczego, politycznego i kulturalnego) domaga się nadzwyczajnych praw dla swojej płci. Chcą one, żeby we władzach państwowych połowa stanowisk przypadła kobietom. Panie czują się dyskryminowane i uważają, że mają prawo do, z góry zadekretowanej puli stanowisk. Zapytam nieśmiało: a dlaczego tylko 50%? Stanowicie, panie, większość zatem może 55 lub 60%?

Skoro nasze Panie, z tak wielkim samozaparciem (jeszcze nie zdejmują publicznie staników i gorsetów, ale kto wie – rozmarzył się autor) walczą o swoje prawa, to czemu „odstawiają od cyca” platfusów, leworękich, garbusów, kochających inaczej, zarabiających inaczej, blondynów i zielonookich. Przecież i oni powinni mieć równe prawa! A co Drogie Panie uczynicie w sytuacji, kiedy okaże się, że jest Was większość w niektórych organizacjach i urzędach (dziś w Ministerstwie Jego Wysokości Giertycha prawie 80% to kobiety) czy trzeba będzie zwalniać?

Kilkanaście lat temu koledzy z nieistniejącej dziś partii zaproponowali mi kandydowanie z ich list do Sejmu. Uradowany podzieliłem się tą informacją z babcią. Spojrzała na mnie, załamała ręce (oczywiście w białych, koronkowych rękawiczkach, bo jakże dama może inaczej wyjść na ulicę!) i rzekła: wnuku, oszczędź mi tego wstydu. A kto Wam, Miłe Panie zaoszczędzi wstydu zasiadania w jednej sali z posłami: tu mógłbym wymienić listę nazwisk długą niczym książka telefoniczna Warszawy.

Nie chciałbym, żeby powstały jakiekolwiek wątpliwości co do mojego poparcia dla Waszych aspiracji i zrozumienia dla rzeczywistego niedoceniania kobiecych zdolności. Stwórzcie rząd lub parlament kobiecy; niech pani Jolanta Kwaśniewska, Ewa Łętowska czy profesor Staniszkis kandydują na urząd prezydenta. Jako pierwszy oddam na nie swój głos. Niech jednak o składzie rządu nie decyduje parytet. Niech trafią tam najlepsi. Dziś – niestety – reprezentacja kobiet w Sejmie i rządzie nie jest zbyt imponująca (szczególnie intelektualnie!).

Na koniec muszę wytłumaczyć czemu miał służyć przydługi nieco (za co przepraszam) wstęp. Oto marzy mi się powrót instytucji pani Naci. Jakże chciałoby się mieć jej moc i zakrzyknąć: Cisza mnie tu, bo nic wam nie dam. I zamikliby politycy obu płci. Życzę Wam, Drogie Panie tej ciszy nad Waszym pomysłem, życzę tej ciszy panu Lepperowi, Giertychowi i Kaczyńskiemu (Jarosławowi oczywiście, bo nad niewypowiedzianymi pomysłami Lecha panuje cisza).

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

ajnk
  • ajnk
  • 01.09.2006 14:16

....A kiedy kurz opadł a zwalisty cień Pani Naci kurczowo czepiając się framugi zniknął na zapleczu przez kolejkę ruszył , z "naczała" cichy lesz narastający pomruk świetego oburzenia. Cyklistówka jako pierwszy odważył się bąknąć zaniepokojony ... i co tera...? Noooo..... dodał ktoś w kraciastym paltociku . Ciiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii uspakajała wisząca tuż tuż burzę niezadowolenia bogobojna staruszka , Gdzie sie pani wpycha pani tu nie stała, na koniec kolejki,... I tak dla wszsytkich nie starczy nie maż pani po co się wepychać.
Pan Janek, wszyscy bowiem znali Pana Janka jako że był juz na rencie i jako stawacz zastepczy stawał w róznych kolejkach, tedy i tu stał jako pierwszy bo cholera miał dziadek nosa albo tez dobry wywiad i zawsze wiedział gdzie co rzucą. Tedy Pan Janek .... cdn

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Andrzeju, która z postaci życia społecznego apeluje o parytet?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawa wypowiedź. Niestety, teraz przez pół dnia będzie mnie nurtowała sprawa pani Naci. Taka już moja ciekawość. Ale z drugiej strony zakończenie tej historii ma kluczowe znaczenie, Panie Andrzeju. Otóż, jeżeli pani Nacia nie sprzedała mięsa ludziom, znaczy to, że wszystko będzie należeć do niej. Tak więc zakończenie mogłoby okazać się swoistym proroctwem. Pozdrawiam serdecznie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.