Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

122250 miejsce

Bądźmy rozsądni, śmierć ukryta jest w makówce

"Ja nie biorę dopalaczy, gdyż nie muszę się nakręcać" - powiedział polski król dopalaczy w wywiadzie. Tylko naiwni biorą, bogacą jego posiadane imperium, siebie skazują na szwank zdrowia albo śmierć.

Z ogromnym niesmakiem przeczytałem nie tak dawno w tygodniku Angora wywiad z królem dopalaczy, 23 letnim młodzieńcem, właścicielem 105 sklepów w Polsce. Jak łatwo się wzbogacić, stać właścicielem dwóch samochodów Porsche, apartamentów w Łodzi, nad Bałtykiem i Morzem Śródziemnym, uruchomić dwa kluby, w Baligrodzie w Bieszczadach nawet własny ośrodek wypoczynkowy, dowodzi nie tyle bezgraniczna zuchwałość tego młodego człowieka, ile naiwność młodych ludzi, igrających bezmyślnie ze swoim życiem.

Wysoki, wysportowany, modnie ubrany i lubiący szybkie samochody "król", nie zażywa
śmiercionośnego narkotyku. "Ja nie biorę dopalaczy, gdyż nie muszę się nakręcać" – odpowiada butnie na pytanie. A więc żeruje na naiwności młodych osób, które zamiast czekolady czy ciastka, wolą trujący organizm produkt.

Dlatego pochwalam radykalną uchwałę polskiego rządu i sejmu, zakazującą handel dopalaczami.
W Niemczech z takimi facetami, jak polski król dopalaczy, rząd też się nie patyczkował, zwłaszcza, że miejscem dilerów bywały przeważnie szkolne podwórka. Oszołomiona dopalaczami młodzież zapadała na lekcjach w trans. Z dilerami rozprawiono się bez medialnego rozgłosu, bezpardonowo i skutecznie. I jest spokój. Chociaż spokój ten bywa nieco złudny. Nadal mamy sporo osób tak dalece uzależnionych, że obojętne jest im życie i na własną rękę produkują śmiercionośne dawki.

Ostatnio jedna z gazet lokalnych napisała, że do produkcji heroiny i kokainy przyczyniają się przede wszystkim supermarkety. W ich sprzedaży jest paczkowany mak. Co robią ryzykanci? Kupują paczkę maku, wsypują go do naczynia i na kilka godzin zalewają mlekiem. Po odcedzeniu piją już czyste opium, które ma działanie morfiny. To nie tylko ogłupia człowieka, ale wprowadza w narkotyczny trans. Osoby te popadają w narkozę, z której najczęściej się już nie budzą. Dlatego chemicy przestrzegają i alarmują: z jednego kilograma maku uzyskuje się 300 miligramów opium, aby przenieść się na tamten świat, wystarczy zaledwie 200 miligramowa dawka.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Anna
  • Anna
  • 22.10.2010 19:25

Wydawało mi się, że mak sprzedawany w sklepach jest specjalnie preparowany (modyfikowany) i nie zawiera opium.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie mam żadnego problemu z zakupem maku. Ten przerobiony z puszki nie odpowiada mi i zawsze masę makową przygotowuję sama.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawy artykuł. To co wiem w Polsce uprawa maku jest zabroniona. A mak luzem nieprzerobiony jest bardzo trudno kupić, chyba, że w puszce do makowieca... Ale dla potrzebującego nie ma nic trudnego.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.