Facebook Google+ Twitter

Bajka o królu, który Prezydentem niechcący był został

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2010-07-10 17:04

Rzeczywistość nie skąpi nam postaci które, nie wiadomo jak i kiedy, z bajek chyba do niej przeniknąć musiały. Tworzyłem więc bajki nowe, w nadziei, że ich bohaterów nigdy w realu spotkam. Czy aby na pewno? Wszak oto...

Żył był sobie król pewien, w kraju nie tak bardzo odległym jak by się to niektórym zdawało. Król, jak to królowie w zwyczaju mają, kochał podróże i zbytki, a i w kasynach zabawić się lubił. Nie dziwota więc, że skarbiec rychło pustkami świecić zaczął a lud podatkami gnębiony coraz głośniej o buncie rozprawiać poczynał.

Donosili mu o tym wszystkim królewscy agenci, czym humor mu psowali, tak że snuł się później po swoich komnatach z obliczem marsowym i tylko w nowych zbytkach widział ratunek przed zupełną depresją. Niestety. Lud, jak to lud, niewdzięczny był i migał się od płacenia podatków wszelakich jak tylko potrafił. Na nic się zdały groźby i prośby. Jak donosili agenci, lud całkiem już rozum postradał i za nic miał szczęście bycia poddanym królowi. A już zupełnie rozstroiła króla wiadomość, że bywało i tak, iż w swej wredocie chłopi wsiami całymi z głodu wymierać woleli niż króla wspomagać w potrzebie. Martwił się tym król straszliwie, znikąd nie widząc ratunku. A już mu też wszelkie kredyty wstrzymali inni królowie, za co chętnie by wojnę wywołał, ale już dawno armię zaniedbał, bo mu skarbiec swym żołdem niszczyła.

A że król, jak to zwykle bywało, głupi był niesłychanie, tak nie dziwota, że miał na dworze doradców bez liku. Wszak nie od dzisiaj wiadomo, że każdy król tyle jeno wie, ile mu jego doradcy powiedzą. Wezwał więc ich wszystkich do siebie, nasrożył się jak umiał najgroźniej i rzekł: ten kto mi doradzi, jak wybrnąć z tego kłopotu, jak się długów królewskich pozbyć, skarbiec mój napełnić i buntu pospólstwa uniknąć, ten, powiadam, dostanie ode mnie rentę dożywotnią i podatków płacić już nigdy nie będzie.

Głupia to była mowa i do głupiego jeno skierowana być mogła, ale czego to po głupim królu spodziewać się można było? Żeby choć córkę piękną za żonę wybawcy obiecał, to może by się i znalazł odważny, ale tak, to jak? Spuścili głowy mędrcy i rozeszli się w milczeniu. Mędrcy bowiem dobrze wiedzieli, że król co prawda dożywotnio z podatków zwycięzcę zwolni, ale i pożyć mu zbyt długo nie da, co by skarbca na szwank nie wystawiać. Tak to już bywa z królewskimi obietnicami, że głupi ten kto im wierzy, boć zawsze jakiś haczyk w nich siedzi. Ale do rzeczy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.