Facebook Google+ Twitter

Bałagan buduje - „Posprzątane” w Teatrze Współczesnym w Warszawie

Najnowsze przedstawienie w warszawskim Teatrze Współczesnym, czyli „Posprzątane” Sarah Ruhl, miesiąc po premierze nieodmiennie przyciąga komplety widzów. I bawiąc, nakłania do refleksji.

Marta Lipińska, Agnieszka Suchora, Monika Kwiatkowska i Agnieszka Pilaszewska w scenie przedstawienia Posprzątane. / Fot. Magda Hueckel/Teatr Współczesny w WarszawieNawet jeśli konkluzje wypływające ze sztuki dwukrotnej finalistki Nagrody Pulitzera nie są zbyt odkrywcze i nowatorskie, to ich ważność i aktualność jest niezaprzeczalna. Oto na początku przedstawienia „Posprzątane” poznajemy trzy kobiety, w tym dwie siostry i służącą jednej z nich. Lane jest bardzo uzdolnioną i zapracowaną lekarką, żoną równie wybitnego chirurga; Virginia, jej siostra, studiowała co prawda literaturę grecką, ale kariera naukowa nie stała się jej udziałem, więc spełnia się jako przykładna, by nie powiedzieć perfekcyjna pani domu, uwielbiająca sterylną wręcz czystość i porządek. „Jak posprzątam w domu, czuję się czysta” – wyznaje otwarcie. Pod tym względem Virginia jest kompletnym przeciwieństwem Matilde, emigrantki z Brazylii, którą osobista sytuacja zmusza do pracy w charakterze sprzątaczki u bogatego państwa doktorostwa, choć jest to czynność, której szczerze nienawidzi i na samą myśl o niej popada w depresję. Matilde (czytaj: maczildżi) tańczy sambę i stara się wymyślić dowcip doskonały, taki, po usłyszeniu którego można umrzeć, co przydarzyło się jej matce po usłyszeniu dowcipu opowiedzianego jej przez męża w rocznicę ślubu. Virginia z przyjemnością zamienia się rolami ze służącą, pewnie dlatego, by w ten sposób, sprzątając dom swojej siostry móc być z nią bliżej i na co dzień. Jest bowiem coś w przeszłości (a i w charakterze) obu sióstr, co spowodowało rozdźwięk między kobietami i położyło się cieniem na ich wzajemnych stosunkach (o co tak dokładnie poszło, tego tekst Sarah Ruhl, niewolny od mielizn dramaturgicznych, nie wyjaśnia). Kiedy mistyfikacja wychodzi na jaw, lane wykrzykuje w twarz siostrze: „Nie pozwolę, żebyś czuła się lepsza tylko dlatego, że przez cały dzień w moim zastępstwie sprzątasz brudy”. Ale robiąca karierę zawodową Lane nie dostrzega także, iż rozpada się jej związek z Charlesem, który w jednej ze swoich pacjentek chorych na raka i po mastektomii, znalazł osobę sobie przeznaczoną, dla ratowania której wyprawia się na Alaskę. Ten fakt zmusza kostyczną panią doktor do refleksji nad swoim dotychczasowym pożyciem małżeńskim, dla którego charakterystycznym elementem jest stałe mijanie się małżonków. Czy śmierć Any otworzy nowy etap w małżeństwie Lane i Charlesa? Tego ani autorka, ani twórcy spektaklu w Teatrze Współczesnym nie wypowiadają wprost. Można jedynie domniemywać, że w życiu bohaterów „Posprzątanego” nastąpi happy end, do czego niejako zobowiązuje komedia jako gatunek literacki.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Bawi, uczy i nie jest tylko pustą zabawą. Chyba wszystkie trzy mają po trochu rację :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ale... do posprzątania zabrać się nieraz bardzo trudno...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Muszę przy okazji koniecznie zobaczyć!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.