Facebook Google+ Twitter

Bałagan i przypadek - jak można było zapobiec katastrofie?

Katastrofie smoleńskiej można było łatwo zapobiec. Wystarczyłoby położyć kres rywalizacji między kancelarią a pałacem i przeciąć antykonstytucyjne uroszczenia zmarłego prezydenta, pozbawiając go urzędu.

Wiceszef BOR, który nadzorował ochronę prezydenta i premiera w czasie ich wizyt w Smoleńsku w kwietniu 2010 roku ma się stawić w prokuraturze wojskowej w charakterze podejrzanego. Nie wiadomo jeszcze, które zarzuty chce mu przedstawić prokuratura. Podobno ma do wyboru listę 20 "najistotniejszych uchybień", jakich dopuściło się wtedy Biuro Ochrony Rządu. Według wojskowych śledczych wpłynęły one na obniżenie bezpieczeństwa ochranianych osób. Były to - według dziennika "Rzeczpospolita" - m.in. nieprzeprowadzenie rekonesansu na lotnisku w Smoleńsku, nieobecność funkcjonariusza BOR na tymże lotnisku i podczas lądowań samolotów 7 i 10 kwietnia, niezorganizowanie ochrony miejsc bazowania (cokolwiek to znaczy) samolotów na lotnisku oraz nieprzeprowadzenie odprawy koordynacyjnej. Generalnie zaś chodzi o to, że plany zabezpieczeń obu wizyt "były sporządzone w sposób sprzeczny z przepisami i zasadami prowadzenia działań ochronnych".

Trudno przeczyć, że poważne uchybienia w pracy BOR powinny zostać rozpoznane i usunięte. Jednakowoż – jeśli wierzyć gazetom i telewizji - prokuratura wojskowa ponoć zajmuje się ustalaniem przyczyn katastrofy smoleńskiej, w której zginął prezydent Lech Kaczyński i kilkadziesiąt innych ważnych osób, a nie badaniem prawidłowości czy też nieprawidłowości w pracy BOR. Najbardziej frapujące jest pytanie, w jaki sposób nieobecność funkcjonariusza BOR na lotnisku smoleńskim w czasie lądowania prezydenckiego samolotu mogła, zdaniem prokuratury wojskowej, przyczynić się do zwiększenia prawdopodobieństwa jego katastrofy i dlaczego nieobecność funkcjonariusza BOR w czasie lądowania samolotu premiera w żaden sposób nie zaważyła na jego szczęśliwym lądowaniu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Jarosław Kaczyński inspirując i wspierając swego brata do rywalizacji z rządem na polu polityki zagranicznej ponosi znaczną część winy za doprowadzenie do katastrofy smoleńskiej.Nie tyko on, ale cała żrąca się ze sobą o wpływy i pieniądze klasa polityczna odpowiedzialna za bałagan w państwie,

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.