Podczas gdy w Polsce głośno komentowano kandydaturę Lecha Wałęsy do europejskiej Rady Mędrców, członkostwo Leszka Balcerowicza w podobnej grupie ekonomicznej nawet specjalnie nie zostało zauważone. Traktowane jest jako element naturalnego porządku rzeczy. Balcerowicz jest już dziś podobnym symbolem polskiej ekonomii jak złotówka. Anders Aslund z waszyngtońskiego Instytutu Ekonomii uważa, że Balcerowicz stał się drugim po Janie Pawle II symbolem Polski.
Rada, w której znajdzie się w Brukseli, ma doradzać Komisji Europejskiej, jak przełamać kryzys finansowy. Mimo że kolegia takie mają często charakter symboliczny, tym razem może być inaczej. Leszek Balcerowicz nie będzie łatwym współpracownikiem dla europejskich ekonomistów Zobacz także:
Sortuj komentarze:
Marek Szolc 20.10.2008 22:11
Mam nadzieję, że w tej radzie zabraknie ludzi o pogladach zbliżonych do Balcerowicza i on sam będzie tam osamotniony. Wybór tej kandydatury przez rząd RP to jakieś skrajne nieporozumienie. Dla mnie też człowiek nigdy nie był ekonomicznym autorytetem. To właśnie ekonomiści o neoliberalnych poglądach doprowadzili do powstania tego gigantycznego kryzysu finansowego. Balcerowicz i jemu podobni świetnie się sprawdzają w roli rzeczników interesów globalnego kapitału a nie zwykłych obywateli. To właśnie dzieki nim globalne koncerny nie muszą płacić podatków, a spekulanci sprawują nadzór nad działalnością giełdy. Jednak czas tych lobbystów wielkich ponadnarodowych korporacji się kończy i rynki finansowe utracą władzę nad państwami i obywatelami.
Pieniądze nie istnieją. Czy gotówka jest jeszcze potrzebna?
(odsłon: +452)