Facebook Google+ Twitter

Balcerowicz myli się nieustannie

W Urzędzie Pracy na Ciołka pachnie brudem, pachnie nędzą, pachnie beznadzieją. Warszawskie salony pachną inaczej.

fot. MWMEDIA Odwiedziłem wczoraj urząd pracy. Korytarze blokował tłum ludzi. Źle ubranych, smutnych, przegranych... W powietrzu dominował zapach (ba! smród) niedomytych ciał. Nikt tu nie używa drogich dezodorantów, wody kolońskiej od Gucciego czy perfum Soir de Paris. Pachnie beznadzieją.

Warszawskie salony pachną inaczej. Kancelarie rządowych, prezydenckich i sejmowych budynków również. Jedyne co łączy urząd pracy z salonami to temat rozmowy. Bezrobocie. Co piąty Polak nie ma pracy. Mówię tu tylko o oficjalnych statystykach. A przecież nie jest to liczba ostateczna. Można przyjąć, że kilka dodatkowych procent nie zarejestrowało się w urzędzie pracy. Z różnych zresztą powodów. Duża grupa Polaków wyjechała szukać pracy za granicą. Na Śląsku pustoszeją wsie i miasteczka. Kto tylko może ucieka z kraju, który nie ma nic do zaoferowania.

Bezrobocie do Polski nadeszło wraz ze zmianami 1989 roku. Robotnicy, chłopi, urzędnicy, którzy tworzyli ogromny, bo ponad 10-milionowy ruch "Solidarność" zostali w bezwzględny i cyniczny sposób oszukani. Liderzy ruchu nigdy nawet nie zająknęli się, że te ogromne ludzkie masy mają być tylko "mięsem armatnim". Mają być argumentem na rzecz zmian, jakie muszą się w Polsce dokonać. Nikt im nie powiedział, że to oni mają zapłacić cenę za transformację. Cenę wielką i dla wielu okrutną. Stało się.

Kilkanaście milionów nie może brać udziału w życiu kulturalnym. Kilkanaście milionów głoduje. Te kilkanaście milionów ma również przekonanie, że ich dzieci czeka ten sam los. Wykształcenie kosztuje, a środków na wykształcenie wciąż nie ma. Zresztą – na wykształcenie! Przecież brakuje na lekarstwa, na chleb...

Wysokie zarobki elit władzy politycznej i gospodarczej tłumaczono koniecznością ściągnięcia i utrzymania fachowców. Wolne żarty! Ministerialne i parlamentarne fotele zajmują wybrańcy Natury, która okrutnie z nich zakpiła, wyposażając w "siłę przebicia" i "giętki kark", a pozbawiając intelektu! To samo dotyczy prezesów, dyrektorów największych przedsiębiorstw i korporacji.

Jedno łączy owych panów: wybitna zdolność do mijania się z prawem oraz wybitna dbałość o własne interesy. Nie tak dawno przed izbą sejmową stanął Leszek Balcerowicz. Obrażał wszystkich, sam będąc obrażany. Nie wnikam w meritum sporu. To czy powinien odsunąć od obrad wiceministra Mecha ani mnie ziębi, ani grzeje. To nie są problemy ludzi z ul. Ciołka. Jednak arogancja i nienawiść do wszystkich, którzy myślą inaczej niż prezes Balcerowicz biła z każdego jego słowa. Pokora została za drzwiami sali sejmowej.

Pan prezes Balcerowicz zapomniał, że to on należy do głównych twórców niebywałego sukcesu polskiego bezrobocia. Szermując hasłami liberalizmu gospodarczego zapomniał o tym, czemu ów liberalizm ma służyć. A ma służyć ludziom. Tymczasem pomysły ekonomiczne Balcerowicza ludziom w Polsce nie służą. Plan – jak rozumiem – przewidywał, że kilka lub kilkanaście milionów Polaków trzeba "spisać na straty" po to, żeby polska gospodarka szybko zaczęła się rozwijać i w krótkim czasie osiągnęła poziom średniej europejskiej.

Nic z tego: Leszek Balcerowicz po raz kolejny się pomylił. W drodze do czołówki unijnej wyprzedzają nas kraje z nowej "dziesiątki". Wydatki publiczne na edukację mają od nas wyższe: Estonia, Łotwa, Cypr. Wydatki na ochronę zdrowia: Malta, Słowenia, Cypr, Czechy, Węgry, Łotwa. Wydatki na żywność i napoje bezalkoholowe: Słowenia, Węgry, Cypr, Czechy, Malta. Nasycenie komputerami i dostępność do internetu: Łotwa, Słowenia, Estonia, Malta, Cypr, Czechy, Słowacja. Jeśli chodzi o nasycenie telefonami komórkowymi zajmujemy zaszczytne ostanie miejsce w Unii.

Idźmy dalej. Polska zajmuje jedno z ostatnich miejsc jeśli chodzi o wskaźnik B+R (wydatki na badania i rozwój). Bezpośrednie inwestycje zagraniczne – poniżej przeciętnej, ujemne saldo budżetu, przeciętny przyrost gospodarczy, malutki PKB na 1 mieszkańca.

Sumując, jesteśmy przeciętniakiem, żeby nie powiedzieć szarakiem unijnym. Nie osiągnęliśmy zatem zakładanych sukcesów. Koszty społeczne zaś ponosimy straszliwe. Prawie 20 % bezrobotnych! Oni na jednej szali. Na drugiej zaś: buta, arogancja, zarozumialstwo.

Dobrego samopoczucia panie Leszku! Wiele dobrego też życzę pańskim kolegom, którzy od 17 lat zasiadają na Wiejskiej. Życzenia przekazuję z ulicy Ciołka, na której lepiej nie wypowiadać nazwiska Balcerowicz.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Zabawna dość argumentacja... Jeżeli piszesz "Co piąty Polak nie ma pracy. Mówię tu tylko o oficjalnych statystykach. A przecież nie jest to liczba ostateczna", to znaczy to właśnie, że bezrobocie jest mniej więcej dwa razy niższe, bo ludzie pracują na czarno. Piszesz o robotnikach i chłopach, którzy tworzyli Solidarność - to prawda, ale bez inteligencji pewnie niewiele by osiągnęli, co najwyżej skończyłoby się krwawą rewolucją (a tak "zdradziecki" Okrągły Stół ehhh...). Nie usprawiedliwiam Balcerowicza z arogancji, bo faktem jest, że jak ma dyskutować z ludźmi, którzy kompletnie mechanizmów gospodarczych nie rozumieją, to z góry zakłada swoją w tym względzie wyższość - broni swoich decyzji i poglądów, może się to podobać lub nie. Sama idea zmian była z pewnością słuszna - zostały one potem zahamowane, stąd obecna sytuacja. Polskę stawiano jako wzór reform gospodarczych - skazani na porażkę, o których piszesz wzięli się ze sztucznego podtrzymywania niektórych gałęzi gospodarki i zatrudnienia tam, w czasach PRL-u. W końcu wtedy funkcjonowało powiedzenie "czy się stoi, czy się leży 5 tys. się należy". Piszesz, że "pomysły ekonomiczne Balcerowicza ludziom w Polsce nie służą". Oczywiście zgadzam się, że lepiej byłoby rozdać wszystkim zasiłki po 8 tys., ale zapewniam, że jest to niemożliwe. Wskaźniki, które podajesz, są rzeczywiście niekorzystne, ale to efekt decyzji kolejnych rządów, które albo bały się odpowiedzialności (komuś trzeba zabrać), albo niektórych rzeczy nie rozumiały (np. roli edukacji i nauki). Liberalne reformy nie zostały dokończone, co spowodowało powstanie dziwnej, nieco upośledzonej wersji liberalizmu z mocnym akcentem socjalnym. A słowa, że "kilkanaście milionów głoduje", to czysta demagogia. Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.