Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

3144 miejsce

Ballada o bajzlu

Heroina jest dla nich wszystkim... Wszystko jest dla nich zbyt okrutne...

Dworzec Katowice. / Fot. Wikimedia - http://commons.wikimedia.org/wiki/Image:Katowice_-_Dworzec_PKP_noc%C4%85_1.JPGCentrum Katowic, ulica Mickiewicza, okolice Empiku. Dla większości ludzi to jeden z głównych przystanków autobusowych. Stąd odjeżdżają busy do niemal wszystkich śląskich miast - Zabrza, Gliwic, Sosnowca... Codziennie przewijają się tędy dziesiątki ludzi, w tym ONI... Dla nich jednak jest to prawdopodobnie ostatni przystanek w życiu. Przystanek śmierci.

Nazywają go bajzlem, bałaganem lub "AB" (od pobliskiego sklepu "Albert") To tu skupia się ich codzienne życie, a właściwie to tu czerpią siłę do przetrwania kolejnych ciężkich dni.
- Wiesz coś? - to pierwsze pytanie jeśli jesteś z "tematu" (bierzesz kompot) i pojawiasz się na bajzlu. Chodzi o informację, czy wiesz kto aktualnie posiada materiał. To pytanie czasem niesamowicie dołuje gdy przychodzisz na skręcie. Oznacza bowiem, że nie tylko ty szukasz, czyli może pojawić się problem, bo towaru jest często za mało. Nie ma go prawie nigdy gdy chcesz kupić dodatki (leki potęgujące działanie kompotu). Kilku starych, a może tak już zniszczonych, alkoholików od razu zaczepia Cię z tekstem - "Co potrzebujesz?".

Asortyment jest stały. Divki, klono i rolki. Cena - jak za centymetr kompotu 6 zł. Ci sprzedawcy to specyficzna "podgrupa" heroinowego biznesu. Nie są narkomanami, często nawet nigdy nie próbowali. Za to piją wszystko co ma procenty. Całe dnie spędzają na bajzlowej ławce. W każdej chwili gotowi ci sprzedać to czego potrzebujesz. Pomimo tego, że jest to ścisłe centrum miasta nie kryją się. Robią to na oczach nieświadomych przechodniów.

Inaczej jest z kompotem. Od kiedy weszła w naszym kraju era telefonów komórkowych wszystko załatwia się przez telefon. Pojawia się jednak problem. Bo dla dilera, który na sprzedaży kompotu zarabia setki złotych kupno telefonu to nie problem. Tym bardziej, iż jest to dla niego narzędzie pracy. Heroiniści natomiast jeśli go posiadali, to na pewno leży on już w pobliskim lombardzie albo u dilera, sprzedany za kilka centów kompotu. Właśnie dlatego u większości narkomanów
to karta telefoniczna jest podstawą przy załatwianiu towaru. Coraz rzadziej zdarza się, by dilerzy odwiedzali bajzel. Jeśli tak jest to zwykle wcześniej umówili się z klientami, których zgarniają stamtąd w bezpieczne, ustronne miejsce. Zwykle za Empik, nad pobliską rzekę "Rawe", do pustostanu lub za Katowicki Spodek.

Tam zazwyczaj następuje od razu podanie (wstrzyknięcie) materiału co widać po dziesiątkach igieł i strzykawek walających się po ziemi. Igieł, które dla kogoś zakutego prawdopodobnie w 90 proc. niosą śmierć. Większość kompociarzy jest bowiem nosicielami wirusa HIV. Prawie wszyscy mają również HCV. Normą są choroby wynikające z braku higieny - wszawica, gronkowiec. Na bajzlu słyszy się historie o dilerach wpuszczających do towaru zakażoną krew. Ryzyko zakażenia nawet dla osoby używającej sterylnego sprzętu jest więc ogromne.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

"Autor był uzależniony od polskiej heroiny, mieszkał na ulicy. Leczył się w ośrodku stacjonarnym. Jest trzeźwy."

..zmarł 21.03.2013.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Tomasz Szef
  • Tomasz Szef
  • 29.06.2011 20:20

Jeżeli zdaniem autora skinheadzi używają marihuany i amfetaminy to chyba autor nie całkiem jest jednak trzeźwy...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Makabra!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nic dodać nic ująć, niektórzy już nigdy nie wypłyną na brzeg, na szczęście (nie na szczęście a raczej dzięki woli i walce) jakaś część znów możę kroczyć wśród żywych, choć cały świat wygląda inaczej i minie szmat czasu nim głowę uniosą ku słońcu, nieważne który biegun i jakie pozory to zawsze jest równia pochyła choć na początku drogi jesteś bliżej gwiazd, czy to strzykawka czy kreska i banknot 200zł efekt jest ten sam, Szacunek dla wojowników którzy walczą, choć teraz jest trudniej i boleśniej, nikt nie mówił, że będzie łatwo, masa wyrzeczeń i pracy ale to wszystko po to by żyć, jesteśmy bliżej śmierci niż inni, znamy ją dlatego tak bardzo chcemy żyć. Dobry tekst Kamil, sam walczę i powoli zaczynam zerkać w niebo ale dalej mrużę oczy, Ty wiesz czemu.... pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Świetny, prawdziwy tekst. Narkotyki niestety nie są zabawą, tak jak niektórzy sądzą. Wystarczy jeden krok, aby zajść za daleko i niestety wtedy człowiek zaczyna tonąć.
Ku przestrodze.... kochani nie warto, życie jest zbyt piękne :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ Człowieka gubi zwykle naiwność. To stan umysłu, który nakazuje mu wierzyć, że całe zło świata jest gdzieś daleko od niego, a poważne problemy, z którymi borykają się inni, są czymś wyimaginowanym. Niestety taki stan umysłu usypia czujność. Łatwo wtedy o robienie różnych głupstw, których konsekwencje mogą być tragiczne.
Wydaje mi się, że żyjemy teraz w czasach, w których wolność pojmowana jest zbyt dosłownie. Dla wielu (nie tylko młodych) bycie człowiekiem wyzwolonym oznacza możliwość swobodnego przekraczania wszelkich barier. Dlatego powszechną praktyką staje się swobodne korzystania ze wszystkiego, co niesie ze sobą współczesna cywilizacja. A że każda cywilizacja niesie ze sobą również zagrożenia, wielu ludzi staje się ofiarami tak opatrznie pojmowanej wolności. Dla nich wkrótce ponury świat ulicy staje się szczelną klatką, z której wyjść udaje się tylko nielicznym. A Kamil ku przestrodze pięknie o tym wszystkim napisał , za co mu się wielki plus należy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.