Facebook Google+ Twitter

Ballada o niedowartościowaniu - recenzja "Ballady o kapciach"

"Ballada o kapciach" Aleksandra Kaczorowskiego to opowieść o poszukiwaniu swej tożsamości. Autor pyta o to kim jest i skąd się tu wziął. Pomocne byłyby dawniejsze dzieje jego rodziny, ale o nich z różnych powodów wie mało.

 / Fot. Fot. ze strony wydawcyTytułowe kapcie to synonim czegoś ciepłego, domowego. Pojawiają się one w opowieści raz. Gdy rodzina autora książki, Aleksandra Kaczorowskiego dostaje paczkę z zagranicy, w której są kapcie koloru zielonego i pewne zdjęcia starszych pań w otoczeniu dzieci, o których osobach mało w rodzinie autora wiadomo. I ten brak wiedzy o historii swej rodziny, ten żal, że te dzieje urywają się gdzieś dwa pokolenia wstecz, to właśnie jest motywem przewodnim tej książki. Autor, jak pewnie wielu z nas Polaków, chciałby wiedzieć dokładnie, jakie były losy jego przodków kilka pokoleń wstecz. Niestety, ze względu na polską, trudną historię, często jest to niemożliwe.

Autor docieka, więc zbiera te strzępki informacji od rodziny, które jeszcze są dostępne, a następnie próbuje to wszystko wiązać, dopowiadając sobie swoje wyobrażenia na temat historii danego miejsca, gdzie mieszkali jego przodkowie i tego jak mu się wydaje, jak ich historia mogła wyglądać. To trudne zadanie zważywszy na to, że dopiero od 20 lat Polacy mogą swobodnie i nieskrępowanie rozmawiać o losach swych rodzin, swoich bliskich, ale także o tle historycznym tych wydarzeń rodzinnych, które często decydowały jak potoczy się życie. Niestety, wiele faktów, wydarzeń, historii przepadło na zawsze i możemy się tylko zastanawiać, czego byśmy się dowiedzieli o naszym dziadku, gdyby tylko w swoim czasie mógł więcej opowiedzieć choćby swoim bliskim.

Autor próbuje więc pisać o tle wydarzeń rodzinnych, o miastach polskich związanych z jego rodziną, o losach kraju i narodu polskiego, ale trudno mi nie oprzeć się wrażeniu, że jest dla Polaków zbyt surowy. Na pierwszych stronach książki pełno jest antypolskich wtrętów. Potem ich liczba maleje. Zdecydowałem się zrecenzować tę książkę, bo przeczytałem w jednej z recenzji, że traktuje ona o polskiej duszy. Czy tak jest w istocie? Pewnie trochę tak. Wśród nas jest wielu, zbyt wielu rodaków którzy wpadli w manierę (sami lub ktoś im w tym pomógł) ciągłego przepraszania za winy prawdziwe, półprawdziwe lub całkowicie wymyślone naszych przodków, poprzednich pokoleń Polaków. Powoduje ta swoista pedagogika wstydu i zniechęcania do polskości ukrywanie swojej tożsamości narodowej polskiej, traktowanie jej nie jako czegoś bliskiego i naszego ale obcego i dalekiego.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.