Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

4037 miejsce

Balthus, krόl kotόw

Wiedeńska galeria „Kunstforum” (24.02.2016 – 19.06.2016) przedstawia twόrczość ostatniego wielkiego malarza wspόłczesnego ktόry podglądał erotyzm rozkwitających dziewcząt i ekscentryczne kocie zachowania.

 / Fot. Ewa SteinhardtBalthus, dokładnie Balthasar Kłossowski de Rola, ur. 29 lutego 1908 roku w Paryżu, zm. 18 lutego 2001 roku w Rossinière w Szwajcarii – francuski malarz pochodzenia polskiego. Pochodził z drobnej szlachty polskiej i obcesyjnie podkreślał swoje szlacheckie korzenie. Ojciec, polski historyk sztuki Eryk Kłossowski herbu Rola, jak i matka, Elżbieta Dorothea Spiro, cόrka kantora synagogi zajmowali się malarstwem. Balthus zadebiutował w 1921 roku cyklem czterdziestu rysowanych tuszem obrazkόw, w wieku ośmiu lat, pokazujących kotka Mitsou i jego przygody. Wiedeńska galeria „Kunstforum” (24.02.2016 – 19.06.2016) przedstawia twόrczość ostatniego wielkiego malarza wspόłczesnego ktόry podglądał erotyzm rozkwitających dziewcząt i ekscentryczne kocie zachowania. Wystawa w Wiedniu jest kooperacją z rzymską galerią Villa Medici.

Skandalizujący i dziwny Monsieur Balthus

Dziedzic starego rodu Kłossowskich de Rola od dzieciństwa wiodł żywot wędrownika. Żyjący w separacji rodzice przerzucali dzieci (Balthasar miał brata Pierr’a) między sobą. Potem, samodzielni już młodzieńcy ciągle zmieniali miejsca zamieszkania. Mieli obydwoje francuskie obywatelstwo, obaj urodzeni w Paryżu, mało przywiązani do rodziny. Balthus zabłysnął jako Wunderkind swoimi rysunkami o losach kotka, ktόrymi zachwycił się Rainer Maria Rilke. To właśnie pisarz opublikował prace ze swoją przedmową. Doży splendor dla młodego artysty. Kot często pojawia się u Balthusa. Podobno malarz miał w sobie dużo „kociego zachowania”. To on sam nazwał się „Krόlem kotόw”. „King of cats” - tak sygnował swoje listy.

W 1924 roku artysta rozpczyna studia artystyczne w Paryżu. Tam też odbyła się jego pierwsza wystawa, ktόra pokazała jego oryginalny talent malarski, talent niepoddający się prόbom klasyfikacji, należący obecnie do najbardziej pasjonujących zjawisk XX-wiecznej sztuki. Pierwsza żona malarza Antoinette de Watteville – arystokratka z pochodzenia, ktόrą znał jeszcze z dzieciństwa, była jego pierwszą modelką. Z tego małżeństwa miał dwόch synόw: Thaddeusa i Stanislasa, bardzo polskie imiona jednak obco brzmiące. Obaj synowie odziedziczyli po ojcu bardzo skandalizującą naturę. Stanislas był muzykiem, trochę kopiował the Beatles, z natury dandys. W ogrodach Villa Medici odprawiał „narkotyczne wieczory” z małoletnią narzeczoną. Drugi syn Thaddeus, literat, całe życie uprawiał wolne związki bez zobowiązań. Jego cόrka, wnuczka Balthusa – Anna Klossowska, też została „zainspirowana sztuką rodzinną”, zajmuje się modą. Matka malarza Elisabeth Dorothea Spiro, po mężu Kłossowska, nazywała siebie Baladina, podobno od Balladyny Słowackiego. Rosjanka, urodzona we Wrocławiu, lecz do końca nie można ustalić jej pochodzenia. To właśnie matka prowadziła w Paryżu, w artystycznej dzielnicy Montparnasse salon towarzyski. Przez dom przewijają się wielcy artyści. W atmosferze rozmόw z Henri Matisse i Pierre Bonnard dorośleje nastoletni Balthasar. Fascynuje go rόwnież „Alicja w krainie czarόw” C. C. Lewisa i „Wichrowe wzgόrza” E. Brontë. Wybucha wojna, rodzina opuszcz Francję, powracając do Paryża w 1921 roku, żyjąc w biedzie, z pomocy przyjaciόł.

W 1926 roku Balthus po raz pierszy jedzie do Włoch, objeżdża rowerem Toskanię podziwiając malarstwo Renesansu. Artysta zyskał prędko uznanie zarόwno we Włoszech, w Rzymie jak i we Francji. Dzięki swojemu talentowi objął stanowisko dyrektora w Villi Medici – dawnej siedzibie Akademii Francuskiej w Rzymie. Tu pracował przez 16 lat, w tym magicznym miejscu miał swoje atelier z widokiem na Wieczne Miasto. Ogrodom przywrόcił świetność jak za Medyceuszy. Ogrody te stały się najpiękniejszym parkiem Włoch. W tym miejscu mieszkał z drugą żoną Japonką Setsuko Idetą. Na życzenie Balthusa żona nosiła kimono w barwach Rzymu z polskim godłem szlacheckim. Balthus odwiedził Polskę w 1998 roku, mając wystawę we Wrocławskim Muzeum Narodowym. Był niezmiernie trudny dla dziennikarzy. Gdy pytania go drażniły udawał głuchego. Jednogłośnie okrzyknięto go jednak wyrafinowanym, eleganckim megalomanem. Jego talent przyniόsł mu wiele uznania, jako jedyny żyjący artysta mόgł zaprezentować swoje obrazy w Luwrze. Balthus przebywał pod koniec życia w Szwajcarii, gdzie zmarł w 2001 roku. Pogrzeb był wielkim wydarzeniem w świecie kultury.

Malarski teatr Kłossowskiego / Fot. Ewa Steinhardt

Pełen pikanterii i erotyzmu, z dreszczykiem uczestnictwa w niegrzecznych zabawach niewinnych „dziewczątek”. Sensacja, ale na miarę lat 30-tych XX wieku. Czasem wiek modelek budził zastrzeżenia. Mόwiono o nim „Freud malarstwa”. Słabość Balthusa do nimfetek, do młodych wyzywających dziewcząt – tłumaczył autor, że to stan swobody i ufności charakteryzujący dzieciństwo. Pełna uroku retrospektywa w „Kunstforum” pozwala odbiorcy podglądać sceny jakby rozgrywające się za zamkniętymi drzwiami, chociaż to wszystko inscenizacja. Malarz osobiście ustawiał pozy modelek, narzucał im udawanie rozmarzenia, zdziwienia, snu. Czasem przewija się kot, łasi o nogi, przybiera rόżne role, młode dziewczyny stoją oparte o fortepian, pokazują swoje nogi pod zadartą wysoko sukienką, pozwalają się dotykać, prowokująco leżą na dywanach, stoją rozebrane przy porannej toalecie, pozwalają się obserwować. Światło w pomieszczeniach jest lekko przygaszone. Oglądający są wciągnięci w labirynt rόżnych uczuć i odczuć. Mistrz w swojej materii. Autor był świadom erotyzmu swoich płόcien: „ ... chciałem od razu zyskać sławę, choćby dlatego, że potrzebowałem pieniędzy – a jedyną metodą na zyskanie sławy w Paryżu było wywołanie skandalu”. Kupowal go Pablo Picasso, podziwiał Andrè Breton i Alberto Giacometti. Jeden z najdrożej sprzedawanych artystόw XX wieku.

Wystawy Kłossowskiego budzą zawsze kontrowersje. Zresztą Schiele, Klimt, Mappletharp też wyzwalali swoimi pracami dużo „grzesznej rozkoszy”. Pod koniec życia Balthus fotografuje ośmioletnią dziewczynkę w dosyć odważnych pozach (w obecności matki). Prace fotograficzne prowadził przez parę lat. O dziwo prawie już 90-letni malarz nie stracił świeżości spojrzenia na dorastające nastolatki. Powiedział kiedyś „ ... chcę uprawiać malarstwo erotyczne. Oczywiście musi to być najwyższej jakości i także będzie, gdyż ja je stworzę”. Dalej: „Erotyzm w dzisiejszej sztuce to jedyna rzecz będąca w stanie poruszyć te kukły”. Trafił w sedno sprawy. Prace jego były na ustach wszystkich. Byli tacy co zaciekle go atakowali, oburzali się, i inni ktόrzy natychmiast kupowali obrazy (P. Picasso). Jedna z początkowch prac pt. „Lekcja gitary” przedstawia nauczycielkę uczącą młodą dziewczynkę gitarowych pasaży, ta jednak jest mało zdolna, ucząca wpada w gniew, szarpie ją, podnosi sukienkę i ... zaczyna inną grę. Balthus był świadom pikanterii przekazόw. Takie aluzje były szokujące w początkach XX wieku, obecnie seks i nagość mamy na ulicznych billbordach. Jednak jest dużo innych powodόw do fascynacji sztuką ekscentrycznego malarza. Zawsze umiał mieszać razem dużo emocji: prostotę z perfidią, słodycz z okrucieństwem, piękno z brutalnością. Granica jest u niego płynna, nie wiemy gdzie przenikają się fantazja z kokieterią, a gdzie tylko iluzja z marzeniem.

Na wystawy Balthusa zawsze idą tłumy, zwłaszcza młoda publiczność. Właściwie artysta tworzy zwykłą figurację, deformując perspektywę, udziwniał pozy zachowując przy tym dużo elegancji. W tym wszystkim był świetnym malarzem z dobrą techniką. Używał dużo światłocienia, motywόw z rόżnych bajek, kopiował freski, łączył motywy europejskie z orientalnymi. I jakoś wszystko mu się udawało, a klimat był gwarantowany. „Koci krόl” uwielbiał powtarzać swoje ulubione sceny i motywy. Krytycy mόwili że światło ukradł od Vermeera, przestrzeń od Cezanne a dekoracyjność od Klimta. I to wszystko było w jednym „pędzlu”. Erotyzm rozkwitających dziewcząt kręcił autora przez całe jego ponad 90-letnie życie, pełne uznania i sukcesόw. Balthus interesował się też teatrem, tworzył scenografie i kostiumy. Całe swoje artystyczne życie był samotnikiem w sztuce. Jego struktury, maniery, grymasy nie dały się podporządkować regułom tak jak i on sam. Balthus.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.