Facebook Google+ Twitter

Bandyckie metody walki w kampanii wyborczej

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2010-11-17 17:51

Wybory to brutalna walka o władzę aż do tego stopnia, że niektórzy radni tej kadencji zrywali plakaty kandydatów startujących z innych komitetów wyborczych. Skradziono także przyczepkę samochodową z banerem kandydata na burmistrza.

Andrzej Minarczuk przy skradzionej przyczepce i pozostałościach po banerze wyborczym z jego wizerunkiem / Fot. Krzysztof CzarneckiZaostrza się walka wyborcza w Sokołowie Podlaskim pomiędzy kandydatami ubiegającymi się o fotel burmistrza. Kandydatów jest pięciu. Każdy stara się o jak najlepszą promocję swojego wizerunku. Jednym z kandydatów ubiegających się o burmistrzowski fotel jest były zastępca komendanta powiatowego Policji w Sokołowie Podlaskim, Andrzej Minarczuk. Jego banery widoczne są w wielu częściach miasta: wiszą na bloku, na balustradach, przyczepki z banerami reklamowymi stoją także w newralgicznych punktach miasta. Reklama jest widoczna wszędzie: w lokalnej prasie, na ulotkach i plakatach. Andrzej Minarczuk wie, że to wyborcy zadecydują 21 listopada, kto z kandydatów wygra lub wejdzie do drugiej tury.

Niestety, jeden ze startujących kandydatów nie chce stawiać na uczciwą walkę wyborczą, lecz posunął się do bandyckich metod. Przyczepkę samochodową, którą Andrzej Minarczuk 16 listopada postawił o godz. 17.30 przed hipermarketem TESCO, ukradziono. Oto co mówi na ten temat sam kandydat:

- Przyczepkę postawiłem przed południem przed hipermarketem TESCO na parkingu, zabezpieczyłem ją odpowiednio. Około godz. 18.00 przyjechałem, aby przyczepkę zabrać i przestawić ją pod siedzibę swojej firmy. Okazało się, że przyczepki nie ma. Objechałem miasto i okoliczne ulice, przyczepkę odnalazłem przy ul. Ząbkowskiej, za mostem, na ciemnym odcinku jezdni, stojącą na nasypie drogowym, z zerwanymi banerami z moim wizerunkiem. Jestem zdruzgotany poziomem kampanii wyborczej w naszym mieście. Poziom sięga krajów trzeciego świata. Absolutnie daleki jestem od tego, aby kogokolwiek posądzać o tę kradzież i zniszczenie mienia, ale ma to kontekst ze zbliżającymi się wyborami samorządowymi. Powiadomiłem organa ścigania, przyjechała policja, trwają czynności do ustalenia sprawców uszkodzenia mienia.

W ostatnim numerze „Gazety Sokołowskiej” opisywaliśmy podobny akt wandalizmu. Oto fragment artykułu:

„Wybory to brutalna walka o władzę. Aż do tego stopnia, że niektórzy radni tej kadencji posunęli się do tego, że zrywali plakaty kandydatów startujących z innych komitetów wyborczych. Dowiedziałem się od pełnomocnik KWW Włodzimierza Tomczuka, pani Edyty Andryszczyk, iż przyłapała ona Marka Milika – notabene radnego ponownie ubiegającego się o mandat z KWW Bogusława Karakuli, jeszcze urzędującego burmistrza – na zrywaniu plakatu ich kandydatów i wyrzuceniu go do kosza. Podobno tłumaczył się on tym, że zerwał z uwagi na to, że ten plakat zakrywał plakat jego bossa i kandydatów ich komitetu! Czy na takiego człowieka warto ponownie głosować? Ja uważam, że nie!"

17 listopada o godz. 8.21 zadzwonił do mnie ubiegający się o mandat radnego Marek Milik, żądając usunięcia powyższej informacji. Zagroził, że jeśli tego nie zrobię, to spotkamy się w sądzie. Stwierdził też, że przeprosił panią Edytę Andryszczyk i Włodzimierza Tomczuka za zaistniałe wydarzenie. Nie umniejsza to jednak faktu, że dopuścił się wykroczenia, co grozi odpowiednimi konsekwencjami. To, że o popełnieniu wykroczenia KWW Włodzimierza Tomczuka nikt nie poinformował komisarza wyborczego ani nie zgłosił tego faktu do sądu oznacza tylko, że ten komitet i jego kandydaci grają uczciwie. Oczywiście, kategorycznie odmówiłem usunięcia tej informacji z uwagi na to, że taki fakt zaistniał. I bez różnicy jest, czy ktoś chce czy nie, aby dziennikarz o tym pisał, gdyż czasy petrelu i dyktatury już minęły. Obecnie żyjemy w wolnym i demokratycznym kraju. A zastraszanie przez kandydata na radnego dziennikarza świadczy tylko o tym, iż taki kandydat nie zasługuje na poparcie wyborców.


Art. 67. § 1. (82) Kto umyślnie uszkadza lub usuwa ogłoszenie wystawione publicznie przez instytucję państwową, samorządową albo organizację społeczną lub też w inny sposób umyślnie uniemożliwia zaznajomienie się z takim ogłoszeniem,
podlega karze aresztu albo grzywny.

§ 2. (83) Kto umyślnie uszkadza lub usuwa ogłoszenie, afisz lub plakat wystawiony publicznie przez instytucję artystyczną, rozrywkową lub sportową albo w inny sposób umyślnie uniemożliwia zaznajomienie się z takim ogłoszeniem, afiszem lub plakatem,
podlega karze grzywny do 1.000 złotych albo karze nagany.



Materiał publikowany na serwisie Radio WNET

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.