Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

12909 miejsce

"Bandziory, wstydźcie się!" czyli o przemycie w Norwegii

Nie wyobrażam sobie co czuł i jakich polskich wulgaryzmów używał kierowca pierwszego z 14 samochodów dostawczych, kiedy przejeżdżając boczną drogą obok lotniska w Rygge zobaczył policyjny lizak nakazujący natychmiastowy zjazd na pobocze.

Typowy obrazek z zatrzymania kontrabandy / Fot. KMP w BędzinieNie wyobrażam sobie również jakie uczucia towarzyszyły pozostałym konwojentom, a nade wszystko przebierającym zakwaszonymi nogami polskim emigrantom (ponieważ jak na prawo i lewo głosi norweski dziennik Aftenposten, to oni byli podstawowymi adresatami kontrabandowej przesyłki) gdy dotarła do nich ta mrożąca krew w żyłach informacja. Ci pierwsi musieli być chyba w potężnym, irracjonalnym szoku, gdyż niemal momentalnie opuścili swoje wozy i zwiali do lasu. Drudzy natomiast z pewnością momentalnie uświadomili sobie, że wydarzenia z ostatniej niedzieli ponownie zmuszą ich do obrony własnego, nadszarpniętego dobrego imienia. Że jako Polacy - nasi reprezentanci za granicą i wciąż cenieni pracownicy - będą musieli stawić czoła kolejnemu, frontalnemu atakowi norweskich ksenofobów (tfu!) oraz rodaków pozostających w kraju.

Co konkretnie wydarzyło się 14 kwietnia 2013r. zanim większość rozespanych Norwegów zabrało się za przygotowywanie śniadania? Ano po raz kolejny (i wszystko wskazuje na to, że również nie ostatni) na obczyźnie dorwano szmuglujących wódę i papierochy Polaków. Ile towaru upchano do 14 dostawczaków? Całkiem, całkiem sporo. Już teraz mówi się o 16 tonach napojów alkoholowych oraz 300 000 sztukach papierosów. Samochody były zapchane do granic możliwości, jeśli nie dramatycznie przeładowane. Dokąd jechano? Na to pytanie nie uzyskamy odpowiedzi dopóki któryś ze złapanych kierowców nie zacznie wsypywać pozostałych szoferów, a przede wszystkim swoich zwierzchników. Jaki los czeka przemytników? W środowiskach prawniczych mówi się o karach pozbawienia wolności od pół do półtora roku.

Czasem szmugiel wymaga niezwykłego sprytu... / Fot. Autor nieznanyKtóż jednak wie, czy norweski sąd nie zdecyduje się przykładnie ukarać naszych rodaków tak, jak to uczyniono w Halden zaledwie (sic!) 4 dni temu. Zwłaszcza, że policja traktuje ich w tym momencie jako zorganizowaną grupę przestępczą. W przypadku tej poprzedniej sprawy, szmuglerzy-kierowcy (dla formalności przypomnę, że byli to Polacy) zostali skazani na rok i dziewięć miesięcy odsiadki, natomiast szmuglerzy-dowódcy na mocy decyzji sądu rejonowego spędzą w więzieniu dwa i pół roku. To najbardziej surowe kary za przemyt w historii norweskiego wymiaru sprawiedliwości. Tylko dlaczego nasi rodacy muszą za wszelką cenę bić tego typu rekordy? Przecież już nikt (kompletnie nikt) nie łudzi się, że sądy norweskie będą folgować Polakom w jakiejkolwiek kwestii. Czy nie wystarczy już tych wpadek? Ostatnim wydarzeniem, które podniosło na norweskich portalach równie imponujący raban był zamach przeprowadzony przez Breivika. Skoro pieniaczy nie odstrasza ani nieuchronność, ani wysokość potencjalnej kary to jak jeszcze można na nich wpłynąć?

Oczywiście, moglibyśmy założyć że problem o którym piszę jest problemem - wyłącznie - Norwegów. Że sami są sobie winni rozmiarów szmuglu prowadzonego w obrębie ich granic. W końcu niewiele innych państw na świecie sprzedaje wódkę w cenie 100PLN za butelkę, a koszt zakupu piwa winduje do 15PLN. Jak tu nie przemycać czegokolwiek? Nieludzkie państwo. Istne piekło podatkowe. Kto tam rządzi? Księżycowe ludki? Niestety kwestia ta wygląda zupełnie inaczej. Ceny w Norwegii nie są strapieniem Norwegów, ale głównie Polaków. Uściślijmy jednak: szmuglerzy to - w absolutnym przeciwieństwie do Polaków harujących w Norwegii żeby wyżywić swoje rodziny - mafia. Bandziorska, nienażarta, najprawdziwsza mafia. Z kolei każdy konwój prowadzony i zabezpieczany przez tę mafię ma wartość 500 000PLN. Nie możemy wierzyć internetowym komentatorom, którzy mafię tę nazywają (uwaga, uwaga) bohaterami dążącymi do zapewnienia emigrantom podstawowych produktów. Swoją drogą jakim cudem przemytnicy przedostali się w ogóle na terytorium Norwegii? Jeżeli coś przemawia na niekorzyść norweskich służb, to właśnie tego typu wpadka. Powinny one zatrzymać podejrzany transport już na promach...

Jest mi bardzo przykro, że za granicą reprezentują mnie bandziory. Jest mi też przykro, że nasi budowlańcy, piekarze oraz pozostali fachowcy mają przez nich kompletnie przekichane. Z drugiej jednak strony, jeśli Aftenposten ma rację, to również oni powinni pomyśleć nad ogarnięciem swoich nałogów. Czy międzynarodowa wiocha ma wartość norweskich papierosów? Czy warto czuć się winnym wraz z każdą kolejną przejętą kontrabandą? Przemyt prawdopodobnie nigdy się nie skończy, ale możemy zrobić bardzo wiele aby przestał się opłacać. Możemy także naciskać na ambasady i rząd, aby bronił naszych interesów i naszego imienia. Przecież tylko pieniądze przesyłane przez emigrantów pozwoliły Polsce przetrwać pierwszą, poważną falę kryzysu. To jednak nigdy nie usprawiedliwia kombinatorstwa. Naprawdę nigdy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.