Facebook Google+ Twitter

Baraże, czyli kto pójdzie do nieba a kto do piekła

Ten wieczór będzie doskonały. Nie, nie dlatego, że gra reprezentacja Polski, bo ta raczej nie zapewnia nam pozytywnych wrażeń, ale ze względu na baraże o awans do mistrzostw świata.

 / Fot. PAP/EPAZłota Piłka albo nicość

Eksperci zgodnym chórem mówią: To nie jest mecz Ibrahimović vs Cristiano Ronaldo. Tłumaczą, że piłka nożna to gra zespołowa, argumentują, uzasadniają, powtarzają bez końca tą samą tezę, ale prawda jest taka, że w tym stabloidyzowanym świecie zyczajnie się mylą. W końcu jednego z dwóch najlepszych piłkarzy kończącego się roku zabraknie na mundialu. Co to oznacza w kontekście Złotej Piłki? Kto wygra ten po nią sięgnie, chyba że tłum wyborców pod wpływem jakiegoś mocnego trunku nie trafi w odpowiednią kratkę i postawi krzyżyk przy nazwisku Messi - tylko tak słynny Argentyńczyk może sięgnąć po raz kolejny po Złotą Piłkę.

W pierwszym meczu Portugalia wygrała 1:0 po golu Ronaldo, ale to niczego nie przesądza. Owszem, ekipa trenera Paulo Bento jest w komfortowej sytuacji, ale nieprzewidywalny Ibracadabra jest zdolny do wszystkiego. Jedno jest pewne, tu będzie gorąco, cholernie gorąco.

Pierwszy mecz:
Portugalia - Szwecja 1:0 (Cristiano Ronaldo)

Polub Futbolplanet na Facebooku

Wszyscy jesteśmy Cośtamssonami

Ciekawe rzeczy działy się na Twitterze po zakwalifikowaniu się Islandczyków do barażów. Niektórzy dziennikarze zmienili wyświetlaną nazwę i tak Łukasz Godlewski został Łukaszem Jacekssonem. Zmianę nazwiska zapowiadali też Michał Okoński vel Michał Okonsson i Rafał Stec vel Rafał Stecsson, ale w ich przypadku pojawił się chyba jakiś urzędowy problem. Ta dość zabawna sytuacja daje wyraźnie do zrozumienia, że środowisko dziennikarskie w Polsce kibicuje Islandczykom.

A piłkarze z wyspy gejzerów wciąż są w grze. Niektórzy przepowiadali, że już pierwszy mecz skończy się tak jak starcie Urugwaju z Jordanią, ale nic takiego nie miało miejsca. Podopieczni Larsa Lagerbacka na własnym stadionie zremisowali bezbramkowo z silną Chorwacją, mimo iż przez dłuższy czas musieli radzić sobie w dziesiątkę. W rewanżu oczywiście nie będą oni faworytami, ale przecież do awansu wystarczy im remis 1:1. Jak śpiewała Anita Lipnicka: Wszystko się może zdarzyć, gdy głowa pełna marzeń.

Pierwszy mecz:
Islandia - Chorwacja 0:0

Franck, nie opowiadaj bzdur

Franck Ribery ma za sobą wyśmienity rok. Triumf z Bayernem Monachium w Lidze Mistrzów, triumf z Bayernem w lidze niemieckiej, liczne nagrody indywidualnie na arenie klubowej - dosłownie bajka, w której człowiek z blizną staje się idolem narodów. Franck wydaje się być pewny zdobycia Złotej Piłki, już nawet wybrał sobie miejsce gdzie ja postawi, jak już ją zdobędzie, o czym głośno mówił w mediach. Ale Franck gada bzdury - jeśli Ukraina wyrzuci za burtę reprezentację Francji to wszystkie osiągnięcia ograniczą się do gry w klubie, a to trochę mało.

Sprawa awansu nie jest oczywiście zamknięta, ale zwycięstwo Ukrainy w pierwszym meczu 2:0 to bardzo dobra zaliczka. Nie, żeby Francja nie mogła tej straty odrobić, bo patrząc na potencjał piłkarski - mogłaby, ale Ukraina to świetnie poukładany zespół a "Trójkolorowi" wciąż takim zespołem chcą być. Przychodzi nawet do głowy myśl, że dobra gra Ukraińców rozgrzesza częściowo Waldemara Fornalika... ale to tylko chwilowa myśl, której należy czym prędzej się pozbyć.

Pierwszy mecz:
Ukraina - Francja 2:0 (Zozulia, Jarmolenko)

Zobacz wpis na Planecie Futbolu

Odbezpieczone karabiny

Na wieść, że Grecja w meczu z Rumunią strzeliła trzy gole ludzie otwierali szeroko oczy ze zdziwienia, niedowierzając, iż ta ekipa jest w ogóle do tego zdolna. Otóż Grecja po raz ostatni strzeliła trzy bramki w meczu o punkty w czerwcu 2011 roku, grając z Maltą. Nie wiadomo co spowodowało, ze karabiny greckich snajperów jakimś cudem się odblokowały, ale wiemy, że teraz Rumuni będą mieli problem z odrobieniem dwubramkowej straty.

Grecka drużyna opiera się na doskonałej organizacji gry, solidnej defensywie i pracy zespołowej. Takiej ekipie trudno strzelić dwie lub więcej bramek a tyle będą potrzebowali Rumuni, żeby przechylić szalę awansu na swoją korzyść. Nie jest to jednak niemożliwe, bo chłopcy trenera Piturcy strzelali już w tym roku więcej bramek. Jednak prawda jest taka, że wyniki 4:0 z Andorą i Trynidadem Tobago czy 3:0 z Węgrami nie budzi strachu w greckich herosach.

Pierwszy mecz:
Grecja - Rumunia 3:1 (Mitroglou − 2, Salpingidis − Stancu)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.