Facebook Google+ Twitter

Barca bez trofeów w tym sezonie

Czasem tak jest, że się czegoś bardzo chce, ale się tego nie dostaje. Barcelona bardzo się starała, ale to było za mało, aby odebrać zwycięstwo Czerwonym Diabłom. Czeka nas angielski finał Ligi Mistrzów.

Manchester Anglia 29 04 2008 Zawodnik FC Barcelona Lionel Messi L walczy o piłkę z Nanim P z Manchesteru United podczas rewanżowego meczu półfinałowego Ligi Mistrzów na stadionie Old Trafford. / Fot. PAP EPA Alberto EstevezPiłkarze z Katalonii marzą o tym, aby jak najszybciej zapomnieć o sezonie 2007/2008. Odpadli z Pucharu Hiszpanii, przestali się liczyć w walce o mistrzostwo kraju. Ostatni bój o trofeum stoczyli wczoraj z Manchesterem United. I tym razem super team, który jeszcze kilka sezonów wstecz zadziwiał Europę, zawiódł.

Nieśmiertelny, niezniszczalny
Chęci były. Nie da się ukryć. Ale zgrania i pomysłu na pokonanie ManU - żadnego. Eto został wyłączony z gry praktycznie od pierwszej minuty. Messi próbował akcji na własną rękę - bez większego pożytku dla drużyny. Początek meczu, to totalny chaos w szeregach Barcy.
Czerwone Diabły wykorzystały sytuację. Gwoździem do katalońskiej trumny okazał się Paul Scholes. Nieśmiertelny i jak zwykle niezawodny, przepięknym strzałek skierował piłkę w okienko bramki Victora Valdesa. Zrobił to nie bez pomocy obrońców Dumy Katalonii. 14 minuta - 1:0 dla Manchesteru United.

Walka z wiatrakami
Piłakrze Barcy nadal jednak mieli nadzieję na zwycięstwo (a może na cud?). Do walki dopingował kolegów głównie Deco, który był jednym z lepszych graczy na boisku. Przyćmił w pewnym momencie zarówno C. Ronaldo, jak i swego klubowego kolegę Messiego. Jednak samotny jeździec nie może pokonać całej armii. Koledzy bardzo chcieli pomóc, ale jakoś im nie wychodziło. Korzystał na tym Manchester, który bronił wyniku i od czasu do czasu organizował niebezpieczne kontry, czy ataki pozycyjne.
Mimo że pod koniec pierwszej połowy to Barcelona dominowała na boisku, wynik pozostawał bez zmian.

Valdes. A jednak
Druga połowa rozpoczęła się kilkoma groźnymi akcjami ze strony gospodarzy. I tu na pochwałę zasługuje Victor Valdes. Mimo nieustającej krytyki i docinków, bramkarz Barcy zaprezentował się nadzwyczaj dobrze. Dzięki jego obronie Barca miała aż do końca nadzieję na zwycięstwo. Okazało się, że po coś ten Valdes jednak stoi w bramce. Nie jest to może najmocniejszy punkt drużyny, ale w meczu na Old Trafford wypadł nadzwyczaj dobrze.

Za bardzo się starali
Barcelona dwoiła się i troiła, aby zdobyć tę jedną, jedyną, upragnioną bramkę.
Frank Rijkaard wzmocnił siłę ataku, wprowadzając na boisko Thiery'ego Henry (61. minuta, za Inestę). Niestety Francuz nie zdołał oddać ani jednego strzału na bramkę Edwina Van Der Sara. Bramkarz Czerwonych Diabłów, również (i chyba można też napisać - jak zwykle) bronił wspaniale. W 72. minucie trener Barcy zaufał Bojanowi - który jednak nie wniósł prawie nic do gry. W akcie desperacji (i licząc na cud) w 88. minucie na boisko został wydelegowany Eidur Gudjohnsen. Miał nadzwyczaj dużo czasu, aby zostać bohaterem meczu (gra została przedłużona o około 5 minut), niestety nie wyszło.

Mimo zmian i wskazówek rzucanych z ławki trenerskiej, Barcelona nie potrafiła zespolić i usystematyzować gry. Były momenty, przebłyski, ale Manchester nie pozwolił sobie na dekoncentrację. Duma Kataloni naprawdę chciała zagrać w finale Ligi Mistrzów i być może to ją sparaliżowało. Choć to dość naiwny argument w stosunku do tak utytułowanej drużyny.

A miało być tak pięknie...
Odpuścili sobie ligę hiszpańską i postawili wszystko na jedną kartę. Zaryzykowali i przegrali. W tym sezonie to dla nich nie nowość. Teraz mają czas, aby zastanowić się, dlaczego tak słabo grali i jak sobie z tym poradzić. W Barcy szykują się zmiany, które (jak pokazał ten i inne mecze) są potrzebne i powinny być przeprowadzone jak najszybciej. Szkoda by było, gdyby klub z tak piękną historią i bogatym dorobkiem stał się upadającym sanatorium dla emerytowanych piłkarzy. Piłka nożna bez wielkiej Barcelony, to jakoś nie to samo...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Mogę powiedzieć, że gra się tak jak przeciwnik pozwala, a Manchester po prostu na więcej Barcelonie nie pozwolił. Barca w obu meczach grała dobrze, ale do 40. metra przed bramką MU, potem pełna kasacja ze strony defensywy. Świetnie w środku Brown i Rio, OH zaskoczył na tej prawej obronie, choć i tak moim zdaniem zawodnik z takim potencjałem powinien grać w środku i tam jest jego miejsce, a to że na boku obrony prezentuję się równie świetnie, świadczy bardzo dobrze o jego umiejętnościach. Super zagrał Evra, który w zasadzie wyłączył z gry Messiego, był z przodu i z tyłu. Ogólnie świetnie. Zawiódł po raz kolejny Ronaldo ... Ale cóż, wynik idzie w świat i co najważniejsze dla mnie, Manchester jedzie do Moskwy.

A co do Gran Derby, to dużo sobie nie obiecuję po tym meczu, dla Barcelony sezon się skończył wraz z porażką na Old Trafford, a Real ma mistrzostwo w kieszeni i zagra na luzie, dlatego może być różnie, i po raz kolejny może wygrać Real, choć tego bym nie chciał.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zgodzę się, że Real gra prawie tak samo miernie, jak Barca. Ale mimo wszystko liczy się w rywalizacji o Mistrzostwo Hiszpanii. A Barca tak jakby odpuściła sobie zupełnie ten sezon. W mojej naiwności liczę jednak, że to jest z obu stron wybieg taktyczny i na Gran Derby powrócą dwa wielkie kluby :) W końcu marzyć każdy może :) A ManU faktycznie w obronie było świetne, z tym, że to nie była ta znakomita w ataku Barca, co zwykle. Ale zawsze Barca. Szkoda tylko, że przez chaos po stronie Barcelony mecz stracił na uroku. Mam nadzieję, że w finale będzie bardziej zacięta walka. Powtórzę na koniec jeszcze raz, niczym mantrę: pożyjemy, zobaczymy... :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Podoba mi się artykuł :)

Arletta, ale Real też nie gra jakiejś bajecznej piłki, a poziom Gran Derby będzie zależał od poziomu gry obu drużyn, a nie tylko Barcy. Obie drużyny nie czarują i nie ma co się oszukiwać, różnica jest taka, że Real zdobywa punkty, a Barcelona przegrywa wszystko, co może.

A United zagrało po raz kolejny świetnie w obronie. To jest naprawdę coś niesamowitego, jeden z najlepszych ataków w Europie nie potrafił stworzyć ŻADNEGO zagrożenia pod bramką Manchesteru przez 180 minut. I to jeszcze nie grał pewny przez cały sezon Vidić.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jako kibica Realu Madryt powinno mnie to cieszyć, ale mimo wszystko żal, że coraz więcej klubów z wyrobioną marką stacza się na peryferie Ligi Mistrzów, a nawet lig krajowych. Miejmy nadzieję, że coś się w Barcelonie ruszy. I nie tylko tam. Np. Valencii nie zaszkodziłby mocny kopniak. W sumie, już takich kilka dostali i może wreszcie do nich dotarło, bo nie ma już Koemana. Ale wracając do Barcy, to najbardziej mi żal Gran Derby. Bo jeśli Katalończycy zagrają tak, jak z ManU, to nie ma mowy o wielkim meczu. Pożyjemy, zobaczymy...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Trudno, co robić. Każdy klub ma swoje tłuste i chude lata. Manchester United kupę lat czekał na kolejny finał LM, Ferguson zbudował naprawdę mocny zespół. Barcelona przecież nie tak dawno była na topie - wygrała LM, był Ronaldinho, który czarował, przeszedł Henry, jest Messi, dużo wiary się 'nagrzało' na sukcesy i... klops. Nie to, żebym nienawidził Barcy, ale taki zimny prysznic dobrze im zrobi. A zwłaszcza postawa Ronaldinho mnie śmieszy - złote piłki, buty i skarpety a zwyczajnie się na drużynę wypiął i idzie do piłkarskiego 'sanatorium' AC Milan, żenujące zachowanie. Powinno się być wiernym drużynie aż do końca. A nie pod koniec sezonu dawać takie akcje. Barca się sypie, potrzebny dobry klej, bo inaczej kilka sezonów będzie w plecy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.