Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

16026 miejsce

Barca poza Champions League!

Po pierwszym meczu ćwierćfinałowym z Atletico zremisowanym przez Barcelonę na Camp Nou w świadomości kibiców Blaugrany zaświeciło się czerwone światełko ostrzegające przed naprawdę wysokim poziomem gry piłkarzy z Estadio Vincente Calderon.

Przed meczem w Madrycie wydawało się jednak, że wszystko jest w porządku i mimo braku Pique i Valdesa fani Blaugrany mogą liczyć na wygraną lub zwycięski remis. Rzeczywistość okazała się zupełnie inna...
Nie udał się pięćsetny mecz Andresowi, nie wyszedł 51 mecz w Lidze Mistrzów Xaviemu, prysło marzenie kibiców Barcelony o awansie Blaugrany do półfinału Champions League. Trudno podać jedyny powód takiego rezultatu. Z pewnością pewne symptomy uczulenia Barcy na Atletico widać już było w meczu na Camp Nou szczęśliwie zremisowanym 1:1. Zapewne na przebieg naszej gry duży wpływ ma kontuzja pierwszego bramkarza oraz środkowego obrońcy. W wielu spotkaniach byli oni ostoją i pewnymi punktami naszej drużyny. Wydaje się jednak, że brak tych zawodników nie może być usprawiedliwieniem ani dla wyniku ani dla poziomu gry, który Barca prezentowała dziś na stadionie Vincente Calderon. W szczególności zaś pierwszego kwadransa spotkania, kiedy zupełnie niespodziewany napór gospodarzy stał się tak silny, że rozbił naszą obronę i spowodował, że staliśmy się bezradni i bezbronni. I w tym właśnie okresie straciliśmy bramkę choć tak naprawdę tych bramek mogło być co najmniej trzy. Myślę, że nie tylko ja przecierałem oczy ze zdumienia patrząc na grę Barcy-nie-Barcy.
Leo Messi podczas jednej z przedmeczowych rozgrzewek / Fot. fot. Krzysztof MasłowskiNa taki mecz jak ten, mecz o wszystko trzeba mieć przygotowaną taktykę, która potrafi przeciwnika zaskoczyć brakiem sztampy i nowymi rozwiązaniami. My takiej taktyki nie mieliśmy. Graliśmy jak zwykle swoje czyli to czego się po Barcelonie mógł spodziewać trener Atletico Madryt. Tylko że on wykorzystał tę wiedzę do stworzenia taktyki właśnie pod naszą „normalną” grę. Maksymalne zagęszczenie środka pola spowodowało, że praktycznie niewiele podań dochodziło do Messiego a i akcje środkiem nie mogły liczyć na powodzenie. Sami wpadliśmy w pułapkę wolnych bocznych korytarzy, które zmuszały nas do zagrywania długich dośrodkowań. Te zaś najczęściej lądowały na głowach rosłych obrońców drużyny z Madrytu. Kolejnym świetnym pomysłem taktycznym trenera Atletico było znalezienie sposobu na skuteczne zneutralizowanie Messiego, który w ciągu całego meczu czuł na sobie oddech dwóch czy trzech obrońców. Tym, co najbardziej może niepokoić kibiców Barcelony jest uporczywe trwanie w bezowocnej taktyce mimo niekorzystnego rezultatu. Utrzymywanie się długo przy piłce, czasem nawet zamykanie przeciwnika w jego polu karnym nie przynosiło żadnych rezultatów. Na zmianę wyniku meczu przy takiej postawie naprawdę nie mogliśmy liczyć. Jak się okazało wielka Barca w meczu z Atletico stworzyła sobie w meczu dwie dogodne sytuacje, po których niecelnie główkowali Messi i Neymar.
W meczu takich piłkarskich gigantów, w meczu o taką stawkę kibice maja prawo wymagać od swoich zawodników zrobienia wszystkiego by osiągnąć sukces. W szczególności mają prawo oczekiwać, że piłkarze na boisku zostawią sałe swoje zaangażowanie, wszystkie swoje siły i całe serce włożą w walkę o korzystny wynik. Nie wiem na ile tak było w przypadku naszych zawodników ale gołym okiem było widać, że bardziej naładowani, bardziej zmotywowani, bardziej waleczni i ruchliwi byli zawodnicy Atletico. My graliśmy swoje jakby z wiarą iż jest to kolejny samograj, w którym jeśli Barca gra to Barca wygrywa. Srogo się niestety zawiedliśmy. Najważniejsze jest jednak to, że nie możemy dziś powiedzieć, że graliśmy dobrze, graliśmy lepiej a przeciwnik wygrał bo zabarykadował się w swoim polu karnym blokując dojście do bramki i całkowicie psując grę. Tak bywało kiedyś. Dziś przeciwnik przygotował się do otwartej gry, wysokiego pressingu czym spowodował, że mecz był naprawdę emocjonujący. Jak się jednak okazało taki pressing i odważne startowanie do każdej piłki zrobiły zamieszanie w naszych szeregach i doprowadzały do częstych strat piłki szczególnie w środku pola. I to właśnie dobra gra zawodników Atletico sprawiła, że Barca zagrała dziś naprawdę przeciętny mecz. Gdybym miał wyróżnić któregoś z zawodników to nie byłoby mi łatwo. Kilka ratujących interwencji Pinto, niezła gra na skrzydle Alby, dwie centry Alvesa, parę prób Messiego i ruchliwość Neymara to wszystko co dziś zaprezentowała wielka Barcelona. Atletico miało wszystko – wolę walki, chęć wygranej, zaangażowanie i niewyobrażalną atmosferę, którą stworzyli ich kibice na stadionie. Taka jest prawda o dzisiejszym meczu. Jako wierny kibic Barcelony dziś obiektywnie i z pokorą uznaję, że Atletico Madryt bardziej niż my na ten półfinał zasłużyło.
Czy to oznacza, że wielka Barcelona umiera, że kończy się era jej świetności? Nie przesądzałbym tego po dzisiejszym spotkaniu. Drużynę i trenera ocenimy po zdobytych trofeach. Choć łatwo o nie nie będzie to przecież przed nami wciąż walka o mistrzostwo La Liga i Puchar Króla. W każdym przypadku walczyć będziemy z drużyną z Madrytu. Wierzmy, że tym razem karta się odwróci. Visca el Barca!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.