Facebook Google+ Twitter

Barcelona 2010. Mistrzostwa złotego niedosytu

XX lekkoatletyczne mistrzostwa Europy w Barcelonie już za nami. Z planowanych 10 medali polscy lekkoatleci do kraju wracają z 9 krążkami.

Zwycięski, po biegu na 800 m, Marcin Lewandowski / Fot. http://commons.wikimedia.orgTo najlepszy medalowy wynik, jeśli chodzi o ilość zdobytych trofeów, na mistrzostwach Starego Kontynentu od 36 lat. Mimo dobrych występów, wśród dziennikarzy, działaczy, jak i samych kibiców, mistrzostwa te można określić mianem niedosytu, w szczególności w zdobywaniu medali z najcenniejszego kruszcu. W pierś muszą uderzyć się ci, którzy po ubiegłorocznych, najlepszych w historii mistrzostwach świata, mówili o polskiej lekkoatletycznej potędze na miarę Wunderteamu sprzed lat. Daleko obecnej reprezentacji do wielkich sukcesów ze Sztokholmu (1958 r.) czy Budapesztu (1966 r.), gdy zdobywaliśmy odpowiednio po osiem i siedem złotych medali. Z resztą wiedzieliśmy już przed samą imprezą, że o występ na miarę tego sprzed roku będzie ciężko.

Na starcie zabrakło trzech medalistek z Berlina. W rywalizacji nie uczestniczyły Anna Rogowska i Monika Pyrek. Ta pierwsza na klika dni przed rozpoczęciem zawodów odniosła kontuzję nogi, zaś Pyrek w tym sezonie była kompletnie bez formy i nie uzyskała wymaganego minimum. Kontuzjowana była też siedmioboistka Kamila Chudzik. Tych nieobecności nie udało się w żaden sposób zastąpić. Choć w siedmioboju mieliśmy Karolinę Tymińską, to Polka z różnym powodzenia startowała w kolejnych konkurencjach.

Trzeba jednak odnotować, że lista kontuzjowanych, polskich sportowców, którzy stanęli do walki w Barcelonie była o wiele dłuższa. Z powodu kontuzji na swoim koronnym dystansie nie wystartowała Anna Jesień, Anita Włodarczyk zmagała się z bólem kręgosłupa, a Wioletta Frankiewicz była osłabiona po chorobie. Okazuje się, że chyba czasem warto odpuścić kilka startów w dobrze opłacanych mitingach na rzecz pełni zdrowia podczas najważniejszej imprezy w sezonie.

Mistrzostwa pokazały, gdzie jest miejsce naszej lekkoatletyki wśród europejskiej stawki. Siódme miejsce w klasyfikacji punktowej i o "oczko" niżej w klasyfikacji medalowej za Rosją, Francją, Wielką Brytanią, Niemcami, niespodziewaną w tym gronie Turcją, Hiszpanią i Ukrainą dokładnie obrazuje stan rzeczy w polskiej królowej sportu. Przed czterema laty w Goeteborgu nie mieliśmy okazji wysłuchać Mazurka Dąbrowskiego i zajęliśmy dwudziestą pozycję w rankingu wszystkich startujących państw.

To, że w tym roku za sprawą Marcina Lewandowskiego i Piotra Małachowskiego dwukrotnie usłyszeliśmy hymn Polski nie jest rzeczą nadzwyczajną. Tym bardziej, że sam prezes Polskiego Związku Lekkiej Atletyki, Jerzy Skucha liczył na większą ilość złota. W walce o najwyższe lokaty najbardziej zawiedli ci, którzy przed zawodami byli murowanymi kandydatami do zwycięstwa. Dopiero trzecie miejsce rekordzistki i mistrzyni świata Anity Włodarczyk i centymetrowa porażka Tomasza Majewskiego z pewnością osłabiły ogólny wstęp polskich sportowców. Nasze panie na kolejne złoto ME czekają już 28 lat. Ostatnią, która wywalczyła najwyższe trofeum była Lucyna Kałek w biegu na 100 m przez płotki. W przypadku Majewskiego wydaje się, że lekkoatletyczna historia zatoczyła koło. Niegdyś to Władysław Komar wygrał olimpijskie złoto pchając kulę o jeden centymetr dalej aniżeli jego rywale.

Bardzo słabo w wykonaniu polskich reprezentantów wypadły biegi długie. Z czteroosobowej reprezentacji w maratonach do mety dobiegł tylko Mariusz Giżyński. Z trasy biegu na 5 tys. m zeszła weteranka europejskich bieżni, Lidia Chojecka. Spore szanse na brązowy medal mieli Wioletta Frankiewicz oraz Tomasz Szymkowiak na 3 tys. m z przeszkodami. Ostatecznie oboje uplasowali się na piątych miejscach.

Bilans szczęścia i nieszczęścia w polskiej ekipie został wyrównany dzięki nieoczekiwanym medalom Joanny Wiśniewskiej, Grzegorza Sudoła, kobiecej sztafety 4x100 m oraz Przemysława Czerwińskiego.

Wśród zagranicznych ekip olbrzymim zaskoczeniem jest postawa francuskich zawodników, którzy zdobyli aż osiem złotych medali. Niekwestionowanym królem tych mistrzostw był trzykrotny złoty medalista Christoph Lemaitre. Najlepszy sprinter na 100 i 200 m oraz w sztafecie 4x100 m. Również trzy razy na barcelońskim podium stawali jego koledzy z drużyny - Myriam Soumare i Martial Mbandjock.

Niespodziewany sukces (3 złote krążki) odnieśli również reprezentanci Turcji. Jednak lwią część dorobku medalowego tego kraju zagwarantowali naturalizowani Turkowie, etiopskiego pochodzenia.

Honor Szwecji uratowała Emma Green, zdobywając srebrny medal w przedostatniej konkurencji tych mistrzostw, skoku wzwyż. Skandynawowie dzięki swoim gwiazdom zazwyczaj plasowali się w czołówce klasyfikacji medalowej. Tym razem z powodu kontuzji na starcie zabrakło takich nazwisk jak Olsson, Kallur i Bergqvist. Okazało się, że bez nich szwedzka lekkoatletyka po prostu nie istnieje.

Podsumowując lekkoatletyczny występ polskich zawodników, rekordowa, 71-osobowa reprezentacja wypadła nieźle, choć zdobyte tylko dwa złote medale nie dają pełnej satysfakcji. Oczywiście trofea Małachowskiego, Sudoła czy Włodarczyk najbardziej cieszą, bo Europa w tych konkurencjach dominuje na świecie. Patrząc jednak na pozostałe medalowe osiągnięcia Polaków należy pamiętać, że Amerykanie i Afrykanie podczas najbliższych mistrzostw świata, które za rok odbędą się w Daegu czy igrzysk olimpijskich w Londynie bez trudu będą w stanie zepchnąć naszych sportowców z medalowych pozycji.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Zgodzę się z Mariuszem - ja bardzo liczyłem na medal Sudoła.

I jeszcze jedno... mnie nie dziwi nasza lokata w tabeli medalowej... zauważmy, że Francuzi, Niemcy, Brytyjczycy zdobywają masę medali w biegach... a przyjdą mistrzostwa świata i wszystkie krążki zabiorą im w sprintach Jamajczycy i Amerykanie a w biegach długich Etiopczycy i Kenijczycy. A konkurentów do medali Wiśniewskiej, Małachowskiemu, Włodarczyk etc. nie przybędzie i my na MŚ po prostu ten wynik powtórzyć możemy, a europejskim potęgom to się na pewno nie uda...

Także, ja jestem bardzo zadowolony. I to jest dobra perspektywa przed IO, myślę, że nawet lepsza od innych państw (bez Rosji, bo ona na pewno na MŚ potwierdzi zdobycze).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo dobry materiał. 5+

Nie zgodzę się jednak w dwóch kwestiach.

Nie jest zaskoczeniem wysoka pozycja Turcji w klasyfikacji medalowej, gdyż Elvan Abeylegesse i Alemitu Bekele Degfa były faworytkami w biegach na 5 i 10 km. Niespodzianką może być natomiast złoty medal Turczynki Nevin Yanıt w biegu na 100 m przez płotki.

Nie jest też nieoczekiwanym medal Grzegorza Sudoła w chodzie na 50 km. Wielu ekspertów oczekiwało, że właśnie w Barcelonie zainauguruje on sukcesy na tym dystansie. Twierdził też tak jego wybitny trener Ilja Markow - były rosyjski chodziarz, mistrz świata (1999) i Europy (1998) w chodzie na 20 km. Grzegorz z roku na rok robi postępy na wielkich imprezach rangi mistrzowskiej. Na dystansie 50 km w Pekinie był 9., a w Berlinie już 4. Ponadto wkracza, zdaniem lekkoatletycznych specjalistów, w najlepszy dla chodziarza wiek 32-36 lat. Ma obecnie 32 lata. Nasz wielki mistrz, Robert Korzeniowski, zdobył wprawdzie pierwszy medal (brązowy) na mistrzostwach świata w Goeteborgu, mając 28 lat, ale największe triumfy święcił później. Karierę zakończył w wieku 36 lat.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.