Facebook Google+ Twitter

Barcelona mistrzem Hiszpanii!

Villareal oddał Dumie Katalonii to, co rzutem na taśmę zdołał wydrzeć w poprzedniej kolejce Primera Division.

 / Fot. LogoFC Barcelona już tydzień temu mogła zapewnić sobie tytuł mistrza Hiszpanii. Wszystko zresztą wskazywało, że tak właśnie się stanie. Zespół Blaugrany po pierwszy 45 minutach miał dwie bramki przewagi nad drużyną Villareal i nic nie wskazywało na to, iż da sobie odebrać upragniony komplet punktów. Ostatecznie jednak ekipa Żółtej Łodzi Podwodnej zdołała uratować remis, co oczywiście równało się z tym, że Barca z koronacją zmuszona była czekać co najmniej do 36. kolejki.

Po mistrzowski tytuł podopieczni Josepa Guardioli mieli więc udać się na Majorkę, by zagrać z miejscowym zespołem. Okazuje się jednak, iż Barcelona wygrała ligę jeszcze przed pierwszym gwizdkiem arbitra jutrzejszego spotkania. Ten sam Villareal, który tydzień wcześniej zdołał zremisować z Barceloną, podejmował dziś na El Madrigal madrycki Real i swoim zwycięstwem przypieczętował mistrzostwo Blaugrany.

Obydwie ekipy przystępowały do tego meczu poważnie osłabione. W kadrze Królewskich ze względu na kontuzje lub zawieszenia nie znaleźli się choćby Pepe, Metzelder, Guti, czy Gago, zaś Manuel Pellegrini – trener drużyny gospodarzy – nie mógł skorzystać z dwóch absolutnie kluczowych zawodników: Marcosa Senny i Santiago Cazorli.

Spotkanie pomiędzy walczącym już w zasadzie tylko o utrudnienie życia Barcelonie Realem, a ubiegającym się o miejsce gwarantujące występ w kwalifikacjach do Ligi Mistrzów Villareal zdecydowanie nie należało do najładniejszych i choć padło aż pięć goli, to nie obfitowało ono w jakieś piękne zagrania, czy znakomite sytuacje bramkowe. Obydwie strony zagrały słabo, chaotycznie i bardzo niedokładnie.

Pierwsze trafienie miało miejsce w 17. minucie, kiedy to znakomite dośrodkowanie Ibagazy wykorzystał futbolowy weteran, Robert Pires, precyzyjną główką pakując piłkę do bramki strzeżonej przez Ikera Casillasa. Real usiłował odpowiedzieć i do końca pierwszej połowy utrzymywał optyczną przewagę, ale nie przyniosło to skutku. Dopiero tuż po zmianie stron udało się doprowadzić do wyrównania, za sprawą mocno krytykowanego Rafaela van Vaarta. Piłkarze Juande Ramosa nie cieszyli się jednak zbyt długo, bowiem już w 62. minucie świetnie w polu karnym odnalazł się Cani, ponownie wyprowadzając Żółtą Łódź Podwodną na jednobramkowe prowadzenie.

Wydawało się, że mecz zakończy się właśnie wynikiem 2:1, ale Real w samej końcówce zdołał jeszcze raz dojść do głosu. Ewidentnego spalonego nie zauważył sędzia Luis Medina Cantalejo, co zostało skrzętnie wykorzystane przez niezawodnego Gonzalo Higuaina. Tym razem jednak radość Królewskich trwała jeszcze krócej, bowiem już w pierwszej akcji po wznowieniu gry, piłkarze Pellegriniego wywalczyli rzut rożny, który na bramkę zamienił Joan Capdevila, pakując piłkę do siatki po fatalnym błędzie Casillasa. Goście próbowali jeszcze odpowiedzieć na to trafienie, ale ostatecznie, więcej goli na El Madrigal już nie padło. Dla Blancos była to trzecia porażka z rzędu, po upokorzeniach z Barceloną (2:6) i Valencią (3:0).

Jutro FC Barcelona zagra z Mallorcą na wyjeździe, ale podejdzie do tego spotkania na spokojnie, jako świeżo upieczony mistrz Hiszpanii. To już drugi ważny tytuł wywalczony w debiutanckim sezonie Pepa Guardioli na ławce trenerskiej. W środę Duma Katalonii zwyciężyła z Athletic Bilbao w meczu o Puchar Hiszpanii. Ponadto, już 27. maja w ramach finału Ligi Mistrzów Blaugrana zmierzy się w Rzymie z Manchesterem United.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

fajnie napisane ale popraw to Bulbao:P:P

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.