Facebook Google+ Twitter

Barcelona nadal liderem w lidze hiszpańskiej

Tydzień temu narzekałem na indolencję napastników grających w klubach ligi hiszpańskiej. Wszak przecież padło tylko dziesięć bramek w wszystkich spotkaniach. 20. kolejka była zgoła inna.

29 goli (czyli średnia 2,9 bramki na mecz) w pełni zrekompensowało nam zeszłotygodniowe rozczarowanie.

Nie obyło się również bez kilku niespodzianek. Za sensację można uznać rozgromienie przez outsidera tegorocznych rozgrywek, zespół Gimnastic aż 4:0 kataloński Espanyol.

Co ciekawe, wszystkie bramki padły w pierwszej połowie w odstępie 34 minut. W 9. minucie trafił Portillo, a dziesięć minut później podwyższył z karnego Campano. Idąc za ciosem piłkarze z Tarragony jeszcze dwukrotnie ukłuli rywala – najpierw Pinilla w 26, a później Navas w 43 minucie.

W końcówce spotkania czerwony kartonik ujrzał piłkarz gości, Luis Garcia. Niestety, efektowna wygrana niewiele dała piłkarzom Gimnastic. Wprawdzie mogliśmy dopisać im trzy, jakże cenne punkty, jednak sytuacja w tabeli nadal jest kiepska.

Do opuszczenia strefy spadkowej brakuje jeszcze 9 punktów. Z drugiej strony, jeżeli do końca Portillo i spółka będą grać tak jak z Espanyolem, końcowy sukces powinien stać się faktem. Kolejna szanse na poprawienie bilansu punktowego już za tydzień – mecz w Vigo z Celtą.

Pewna Barcelona

 

Nie zawiodły dwie najlepsze drużyny tego sezonu – Barcelona i Sewilla. Katalończycy pewnie na własnym stadionie pokonali Celtę Vigo 3:1.

Wynik otworzył Saviola. Celta zdołała jeszcze w drugiej połowie wyrównać (Nene z karnego), jednak to wszystko na co było ją stać w potyczce z mstrzem Hiszpanii. Najpierw do pustej bramki nie trafił wspomniany Saviola, a następnie „jedenastkę” pewnie wykorzystał Ronaldinho.

Na pięć minut przed końcem spotkania wynik ustalił Ludovic Giuly. W samej końcówce czerwoną kartkę zarobił Argentyńczyk Lequi.

Wreszcie zwycięstwo Sevilli

 

Sewilla - po wyraźnej zadyszce - wreszcie wygrała. I to od razu efektownie 4:2 na wyjeździe z Levante. Niedawni liderzy rozpoczęli zgodnie z planem. Rozpoczął strzelanie lider klasyfikacji strzelców, Kanoute, następnie trafił Kerzhakov, a na 0:3 podwyższył... Tommasi strzelając sobie samobójczą bramkę.

Kiedy już wydawało się, że Sewilla rozgromi gospodarzy, dwie bramki strzelili... zawodnicy Levante. Kontaktowego gola strzelił Dehu, a nadzieje kibiców rozpalił Regii.

Zimny kubeł na rozpalone głowy podopiecznych Abela Rosbino wylał jednak w 76 minucie Alfaro. Już do końca utrzymał się wynik 2:4 i dzięki temu Sewilla nie straciła dystansu do Barcelony.

Czy Valencia przegrała przez błędy sędziego?

Wydawało się, że znakomitą passę podtrzyma świetna ostatnio Valencia. Tym bardziej, że podopieczni Quique Floresa jechali do słabo spisującego się w tym sezonie Realu Betis. Rzeczywistość okazała się jednak brutalna. Betis pokazał, że niedawny remis (1:1) w zaległym spotkaniu z Barceloną nie był dziełem przypadku.

Marzenia o jakichkolwiek punktach wybił Valencii Robert, który strzelił obie bramki. Najpierw w sytuacji sam na sam w piętnastej minucie, a następnie w 69 wykorzystując rzut karny sprowokowany przez Abeldę. A mecz tak się dla gości znakomicie ułożył... Już w 10. minucie na prowadzenie wyprowadził ich reprezentant Hiszpanii, David Villa.

Po meczu Quique Flores kwestionował decyzje sędziego, sugerując, że pierwsza bramka padła z spalonego, a przy drugim golu nie powinno być karnego. - Jestem zdenerwowany, ponieważ to był dobry moment na zmniejszenie straty, ale nie byliśmy w stanie tego zrobić z powodu bramki zdobytej ze spalonego i rzutu karnego – stwierdził po spotkaniu wyraźnie zły trener gości.

W innym ciekawie zapowiadającym się spotkaniu, Saragossa zremisowała u siebie z Deportivo. Bramki strzelili: Milito z karnego dla gospodarzy, zaś dla Deportivo Taborda. Ten sam zawodnik ujrzał w drugiej części spotkania czerwony kartonik, a o tym, jak zacięcie grali goście, niech świadczy fakt, że zarobili w sumie aż 6 żółtych kartek. W międzyczasie Saragossa ani jednej!

W tabeli prowadzi Barcelona (42 pkt) przed Sewillą (41 pkt). Na trzecim miejscu znajduje się Real Madryt, który traci do lidera cztery punkty. Tłoczno w dolnych rejonach tabeli. Póki co, w strefie spadkowej znajdują się drużyny Levante, Sociedadu oraz Gimnastic Tarragony.


Wyniki:

 

Atletico Madryt – Racing Santander 1:1 (0:0); Ibanez – Zigić
Villareal – Real Madryt 1:0 (0:0); Marcos
CF Getafe – Osasuna Pampeluna 2:0 (2:0); Guiza 2
Gimnastic Tarragona – Espanyol Barcelona 4:0 (4:0); Portillo, Campano (karny), Pinilla, Navas
FC Levante – FC Sevilla 2:4 (0:1); Dehu, Reggi – Kanoute, Kerzhakov, Tomassi (sam.), Alfaro
FC Mallorka – Recreativo Huelva 2:1 (2:0); Ballesteros, Nunes – Juanma
Real Sociedad – Athletic Bilbao 0:2 (0:1); Iraola 2
Real Saragossa – Deportivo La Coruna 1:1 (0:1); Milito (karny) – Taborda
FC Barcelona – Celta Vigo 3:1 (1:0); Saviola, Ronaldinho (karny), Giuly – Nene (karny)
Real Betis Sevilla – CF Valencia 2:1 (1:1); Robert 2 (jedna z karnego) – Villa

Tabela:

Tabela Primera Division po 20. kolejkach. Opracował (toja)











Klasyfikacja strzelców:

16 - Frederic Kanoute (Sevilla); 13 – Ronaldinho (Barcelona), Diego Milito (Real Saragossa); 10 - Ruud van Nistelrooy (Real Madryt), David Villa (Valencia); 8 - Raul Tamudo (Espanyol), Fernando Baiano (Celta Vigo)  

 

Następna kolejka:

Real – Levante; Valencia – Atletico; Deportivo – Mallorka; Osasuna – Barcelona; Bilbao – Betis; Espanyol – Saragossa; Sevilla – Sociedad; Racing – Getafe; Celta – Tarragona; Recreativo – Villareal.

Wszystkie mecze zaplanowano na 4 lutego (niedziela) o godz. 17.

 


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.