Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

116309 miejsce

Barcelona w cieniu Realu?

Od kiedy Josep Guardiola objął stery Barcelony, jego drużyna nie była w tak trudnej sytuacji jak przed pierwszym półfinałowym meczem Ligi Mistrzów z Realem.

Gdy w 102. minucie dogrywki finału o Puchar Króla Cristiano Ronaldo strzałem głową pokonał Jose Pinto, sprawdził się najczarniejszy sen Barcelony - Mourinho i jego piłkarze w końcu znaleźli lekarstwo na dręczący ich kataloński wirus.

Pierwszym symptomem niemocy mistrza Hiszpanii był ligowy "El Clasico" sprzed półtora tygodnia. Remis, który Guardiola przyjął z początku z satysfakcją, może się okazać gwoździem do trumny dla jego zespołu. Po serii czterech z rzędu porażek, z których dwie (2:6 na Santaigo Bernabeu w sezonie 2009/2010 i 0:5 jesienią na Camp Nou) zasłużyły na miano kompromitacji, Real wreszcie wyrwał punkty Barcelonie, grając w osłabieniu ponad 40 minut. Co jednak najważniejsze, Jose Mourinho otrzymał przekonywujący dowód o kurczącym się dystansie dzielącym jego zespół od "Blaugrany" . Bazując na własnych doświadczeniach z Chelsea i Interu miał pewną świadomość, że grając z rywalem tak subtelnie panującym nad piłką nie może odpowiedzieć tymi samymi środkami. Polecił więc swoim piłkarzom, żeby katalońskiej finezji przeciwstawić walkę o każdy centymetr boiska na pograniczu faulu i ograniczyć do minimum płynność w rozgrywaniu akcji.

- Jedyną drużyną, która chciała grać w piłkę była Barca - żalił się po dwóch ostatnich konfrontacjach z Realem Xavi. W aspekcie czysto piłkarskim Barcelona była lepsza w obu spotkaniach, długimi momentami nie pozwalając rywalom na przekroczenie środkowej linii boiska. Nieustannie wybijana z rytmu nie potrafiła jednak udokumentować swojej dominacji. Odpowiedzią zawodników Realu była gra z kontry długimi podaniami do szybkich skrzydłowych, Marcelo i Di Marii z lewej strony oraz Segio Ramosa i Özila lub Ronaldo z prawej.

Zdobycie Copa del Rey nie ułatwiło życia Mourinho, który znalazł się ostatnio pod obstrzałem legend najbardziej utytułowanych hiszpańskich klubów - Johanna Cruyffa i Alfredo Di Stefano. Obaj zarzucają mu niszczenie futbolu i cynizm. - Jestem trener od tytułów - mówi Portugalczyk, który puchar za wygraną w Lidze Mistrzów wznosił już dwukrotnie.

Przed pierwszym od ośmiu lat półfinałem Ligi Mistrzów Real czekają zmiany. O ile z przodu "The Special One" ma problemem bogactwa, bowiem tercet rezerwowych Kaka-Higuain-Benzema błyskotliwie rozpracował defensywę Valencii w ostatnim meczu ligowym, to wiele trosk sprawi mu zestawienie linii obrony. Za kartki pauzuje mąż opatrznościowy madryckiej defensywy Ricardo Carvalho. Jego nieobecność bardzo ogranicza pole manewru Mourinho, który będzie miał do dyspozycji tylko czterech obrońców. Piąty - Pepe, prawdopodobnie ponownie zagra na pozycji defensywnego pomocnika. W obu półfinałowych spotkaniach wykluczony jest występ Samiego Khediry. Ostatnia dwójka do spółki z Xabi'm Alonso stworzyła w środku pola zaporę charakterystyczną bardziej dla rugby niż futbolu. Miejsce reprezentanta Niemiec zajmie Lassana Diarra lub Esteban Granero.

Kontuzje również nie omijają drużyny Guardioli. Szkoleniowiec Barcelony nie będzie mógł skorzystać z żadnego ze swoich nominalnych lewych obrońców - Adriano i Maxwell są kontuzjowani, a Eric Abidal nie wrócił do pełni sił po zabiegu usunięcia nowotworu wątroby. W pierwszym składzie wybiegną prawdopodobnie Carley Puyol i Gabriel Milito. Forma Argentyńczyka jest największym znakiem zapytania. Nękany kontuzjami rozegrał w tym sezonie zaledwie 9 spotkań. Z katalońskiego obozu doszły wiadomości o urazie Andresa Iniesty, który może uniemożliwić mu występ przez pełne 90 minut.

Przewaga psychologiczna, odgrywająca niebagatelną rolę w spotkaniach takiego kalibru, jest po stronie "Królewskich". - Jesteśmy zjednoczeni jak nigdy - deklaruje Sergio Ramos. Zdobycie Copa del Rey zdjęło z madryckich piłkarzy presję zakończenia kolejnego sezonu bez żadnego trofeum. Jeśli dodamy, że odblokował się Cristiano Ronaldo, a Mourinho już dwukrotnie wyrzucił Barcelonę z Champions League, Guardiola ma kłopoty jakich jeszcze nie doświadczył na ławce trenerskiej.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Dawid
  • Dawid
  • 21.04.2011 01:31

Buki i co łyso. Cele nie marzenia :D !

Komentarz został ukrytyrozwiń
buki
  • buki
  • 20.04.2011 13:31

Real musi jeszcze troche poczekac na Puchar Króla. Co prawda udalo im sie zremisowac w sobote na Bernabeu, ale dzis nie dadza rady Barcelonie. Najbardziej prawdopodobny wynik to 3:1 lub 2:0 dla Barcelony wedlug scorepredictor net, czyli wygrana roznica dwoch goli. Jesli ktos chce zarobic, to mozna smialo stawiac na Barcelone.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.