Facebook Google+ Twitter

Bardejowska podróż z wyobraźnią

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2008-03-19 08:26

Dziwne, że wcześniej nie odkryłam tego oddalonego jedynie o szesnaście kilometrów od polskiej granicy miasteczka. Ale teraz wiem, że mój zachwyt nad Bardejowem nie będzie jednorazowy. Wiem, że tych zachwytów będzie tyle samo, ile powrotów do miasteczka otoczonego gotyckim murem, które trzeba smakować powoli.

Jedna z bardejowskich baszt / Fot. Natalia A. GarstkaKto choć przynajmniej raz nie słyszał nazwy Bardejów? Wszyscy moi znajomi, którzy chociaż raz tam byli, rozprawiają się na temat jego niebywałego klimatu. I nie wiem czy to czysty przypadek, czy moja wędrowna dusza, która ciągnie tylko tam, gdzie spokój i dzikość, podpowiadała mi, że do tak znanego miasteczka nie ma po co się wybierać, nawet jeśli jest to obiekt wpisany na Listę Dziedzictwa Kulturowego i Przyrodniczego Ludzkości UNESCO.

Wielkie więc było moje zdziwienie, gdy zobaczyłam Bardejów w całej swej mieszczańsko-prowincjonalnej okazałości. I wtedy też przeszło mi przez myśl, że Słowacja zawsze czymś mnie zaskoczy. Słowacja choć jest z jednej strony prosta, ale z drugiej niezwykle barwna, ciekawa, niejednolita. Życie w niej toczy się o wiele wolniej.

Spokój wokół piernikowej chatki
Jest niedziela. Nie tylko w taki dzień, czuję się na słowackich ulicach jak ktoś kto zmąca odwieczny ład i spokój tej krainy. Na parkingu, przy murach obronnych, stoją prawie same samochody na polskich rejestracjach i jak zwykle mam wrażenie, ze mieszkańcy pochowali się w swoich domach, albo wyjechali w niedzielne popołudnie poza miasto. Ale czym byłaby dla mnie Słowacja gdyby nie ten spokój i rytm?

Pierwszy rzut oka na miasteczko i widzę bruki, mury, kamienice, stare poszarzałe tynki. Mój wzrok przykuwa zakład, chyba zegarmistrza. Jest niewielki, z ciemnymi drzwiami i starym szyldem. Zamykam oczy, otwieram drzwi i czuję już ten zapach skóry, kurzu, starego drewna i stęchlizny w środku.
Spacer uliczkami starego miasta to prawdziwa przyjemność dla zmysłów. / Fot. Natalia A. Garstka
Kamienne bruki wiodą mnie dalej. Pogoda aż sama prosi się o robienie zdjęć. Rynek błyszczy w słońcu i okazuje się wielkim placem otoczonym rzędem mieszczańskich kamieniczek. Rzędem niebanalnych, kolorowych budowli, a w każdej piwniczka z pizzerią, restauracją i ustronnym miejscem dla spragnionego wrażeń i słowackiego węgrzyna turysty. Krążymy wokół podziwiając dawny renesansowy ratusz, o którym teraz ja i mój przyjaciel możemy przekonać się sami, że wygląda jak chatka z piernika.

Zachwyca bazylika Minor św. Idziego (Egidia) i jej jedenaście bocznych ołtarzy. Przed bazyliką widać zbudowana po pożarze w 1774 roku, fontannę św. Floriana. W pobliżu znajduje się dom polsko-słowacki oraz ponoć najlepsza zmarzlina w całym Bardejowie. I wcale nie ma w tym stwierdzeniu przesady, a przekona się o tym każdy, kto wstąpi do lodziarni, która mieści się tuż obok polsko-słowackiej placówki.
A każda kamieniczka inna... / Fot. Natalia A. Garstka
Średniowiecze na własnej skórze
Powoli, krok po kroku rejestruję otoczenie, kartkuję przewodnik. Przekonuję się na własne oczy o „gotyckości” najbardziej gotyckiego miasta na Słowacji. Spacerujemy wzdłuż murów budowanych w obliczu zagrożeń najazdów, a które wciąż równolegle otaczają prawie cały miejski rezerwat zabytkowy. Siadając na murach można podziwiać praktycznie całą okolicę. Z fortyfikacji zachowały się także liczne baszty, dwie bramy oraz barbakan. W jednej z mniejszych baszt zauważyłam bardzo pomysłowo zorganizowany antykwariat. Druga zaś, aż prosiła się o zagospodarowanie jej na przykład na niewielką galerię.

Siedząc na murach nie tylko można podziwiać widoki. Usiąść na nich to poczuć na własnej skórze miniony czas, 767 lat historii. Nikt nam tego nie zakaże, nikt nie będzie krzyczał, że coś niszczymy, nie będziemy musieli kupić biletu i nikt nie będzie zabraniał nam robić zdjęć. Siedząc na solidnych murach własną skórą chłonąć można historię, czuć wiatr we włosach i spokój tej krainy. Można więc bezkarnie siedzieć na kamieniach miejskiej fortyfikacji czując się przez chwile jak w średniowieczu, można też stanąć przed żółtym budynkiem dawnej szkoły humanistycznej mieszczącej się tuż za Kościołem farnym i wrócić wyobraźnią do czasów, kiedy była ona ośrodkiem nauk Marcina Lutra. W Bardejowie najważniejszy jest spokój i wyobraźnia właśnie, a ten kto to poczuje będzie wracał tu zawsze.

Spacer zdaje się nie mieć dla mnie końca, wzrok przykuwa każdy detal. Mój towarzysz apeluje o posiłek więc szukamy restauracji, niestety jest zbyt wcześnie i otwarta jest jedynie kawiarnia, gdzie przy wejściu już czekają z wyciągniętymi rączkami i proszące o grosz romskie dzieciaki.

Rynek z piernikową chatką. Ale o tym trzeba się przekonać na własne oczy. / Fot. Natalia A. GarstkaZwiedzanie z cieknącą ślinką
Dowiadujemy się, że idąc wgłąb miasta, możemy zwiedzić żydowską dzielnicę. Nie wystarczyło nam jednak już na to czasu, bo nie mogliśmy odmówić sobie wstąpienia do restaruracji na vyprážaný syr s hranolkami i tatárskou omáčkou (smażony w panierce żółty ser z frytkami i sosem tatarskim), knedliky - specjały słowackiej gastronomii. Żydowską dzielnicę zostawiliśmy sobie na osobną wyprawę.

Wiem też dokładnie co będę robić następnym razem w Bardejowie. Na pewno zostanę na noc, siądę w którejś z maleńkich
knajpek przy rynku i przy lampkach wina będę chłonąć wieczorną atmosferę tego miasteczka. I nie wiem jakie tym razem przyjdą do mnie marzenia w oparach miasta, dymu i alkoholu. Czy znów zapragnę zamieszkać w dużej brązowej kamienicy z ciężkimi, zielonymi wrotami, a może w jednej z baszt? Albo zwyczajnie tu wracać, żeby senne marzenia muśnięte słońcem i aromatem słowackiego wina nigdy się nie skończyły.


Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

;-)+

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2014 Wiadomosci24.pl

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w sposób dostosowany do Państwa indywidualnych potrzeb i preferencji, w celu emisji możliwie indywidualnie przygotowanej reklamy. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących przechowywania i uzyskiwania dostępu do cookies przy pomocy ustawień przeglądarki lub urządzenia końcowego, z których Państwo korzystacie. Więcej szczegółów w naszej Polityce Prywatności.

Zamknij