Facebook Google+ Twitter

Bardzo realna bajka o gosposi

Dawno, dawno temu pewien dość zamożny człowiek, nie posiadający większych umiejętności w prowadzeniu własnego gospodarstwa domowego, wynajął sobie za niemałe pieniądze gosposię, która miała go wyręczać w tej niezbyt przyjemnej, ale bardzo ważnej roli.

Na początku roku powierzył jej znaczną pulę pieniędzy i nie omieszkał ją zapytać, czy ta kwota wystarczy na utrzymanie ich domu i licznej rodziny przez rok. Gosposia z optymistycznym, na stałe przyklejonym do twarzy uśmiechem stwierdziła, że pieniędzy jest wystarczająco dużo, ale ona przewiduje wydatki ekstra, na które tylko wystarczy zaciągnąć kredyt i będzie po kłopocie. Zachowany zostanie spokój i harmonia rodzinna. Zaciągnięty kredyt spłaci następna gospodyni, którą po upływie okresu zatrudnienia naszego geniusza gospodarz sobie wynajmie.

Gospodarz przemyślał problem i na wszelki wypadek od razu zwolnił gosposię - optymistkę. Do prowadzenia gospodarstwa wynajął gosposię, która była mniejszą optymistką, ale za to większą realistką. I to była mądra decyzja.

Nasze polskie społeczeństwo też raz na cztery lata wynajmuje sobie taką gosposię do prowadzenia państwowego gospodarstwa. Wynajmuje i płaci jej wyjątkowo dobre pieniądze za jej pracę. Nasza gosposia co roku ustala budżet naszego gospodarstwa i co roku, jak gdyby nigdy nic w budżecie tym planuje deficyt. Czyli "de facto" planuje, że wyda więcej niż państwo zarobi. Planuje też, że nie ona lecz następczynie ten dług kiedyś spłacą. Oprócz tego, że planuje, to ustami kolejnego ministra finansów co roku informuje o tym Najjaśniejszą Menażerię, która w imieniu nas wszystkich ten ekonomiczny idiotyzm, nazywany budżetem, zatwierdza.

Normalny gospodarz powinien w trybie natychmiastowym taką gosposię zwolnić, a może nawet przekazać do placówki leczącej schorzenia umysłowe. Nasz gospodarz, czyli my - naród udaje, ze wszystko jest OK i genialnej gosposi funduje kolejne okresy zatrudnienia.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (13):

Sortuj komentarze:

Juliusz Bortkiewicz
  • Juliusz Bortkiewicz
  • 11.03.2012 10:03

Szanowny Panie Januszu. Amnezji nie mam. Pamietam wszystkie "skoki na kasę" kolejnych ekip rządzących Najjaśniejszą. I Puenta mojej Bajki dotyczy nie tylko ekipy Pana Tuska ale wszystkich Poprzednich, bo przecież idiotyczny system planowania budżetu to nie jest wariactwo tylko dnia dzisiejszego, ale zjawisko mające miejsce w całej historii polskiego , pożal sie Boże, kapitalizmu.
Pisałem o tym takze dużo wcześniej zanim powstał portal "wiadomości 24".

Komentarz został ukrytyrozwiń
Janusz
  • Janusz
  • 11.03.2012 08:35

Szanowny autorze Juliusz Bortkiewicz .Chyba nie masz amnezji?Wiesz przecież o tym ,ale rozjaśnię temat.
Skandale sejmokracji
Teraz, kiedy zanosi się na zaciskanie pasa biedniejszym, podczas gdy bogaci oddadzą co miesiąc tyle, ile kosztuje zwykła żołnierska kolacja w restauracji, trzeba przypomnieć największe skoki posłów na państwową kasę w minionym dziesięcioleciu.
Jesienią 2003 roku premier Miller wystąpił z inicjatywą zrównania skali podatku CIT I PIT do 19 proc. bez progresji dla „przedsiębiorców”. SLD miał w tej sprawie poparcie PSL i PO a nawet posłów OPZZ. Miller swój pomysł uzasadniał tym, że jak się da więcej pieniędzy bogatym, to stworzą nowe miejsca pracy. Gdyby Mieczysław Rakowski musiał inicjatywę swojego pupila recenzować, to pewnie użyłby ulubionego zwrotu „kretynizm ekonomiczny”. Ale nie pamiętam, aby on ani którykolwiek z telewizyjnych ekonomistów wyrażał w tej sprawie dezaprobatę.
Ten skok sejmowej burżuazji pod wodzą Millera na państwową kasę ma brzemienne skutki. Mamy teraz setki tysięcy „przedsiębiorców” z warsztatem pracy składającym się z rękawic roboczych i kasku ochronnego, realizujących „dzieła” na tzw. umowach śmieciowych i dziesiątki tysięcy przedstawicieli wolnych zawodów, menedżerów, doradców politycznych, gwiazd showbiznesu i świata sportu o bardzo wysokich dochodach, którzy prowadzą swoje jednoosobowe firmy i płacą podatek CIT (liniowy) 19 proc. a więc w skali tylko o 1 proc. wyższy niż emeryci. W efekcie, zamiast do kasy państwowej 7 mld zł rocznie trafia do banków na lokaty. Banki też nie potrafią tych pieniędzy zainwestować i wciskają ludziom kredyty. Chyba już nie ma Polaka, który nie musiałby się opędzać od propozycji: weź kredyt w 15 minut.
Na początku roku 2010 (TS z 1.01.2010) pisałem: „W ekspresowym tempie sejm uchwalił «drobną zmianę» w ustawie o zryczałtowanym podatku dochodowym od przychodów osiąganych z tytułu wynajmu lokali. Zmiana polega na zniesieniu 20-procentowej stawki od przychodów przekraczających 4 tys. euro. Podatek od wynajmu lokali (mieszkalnych, handlowych i usługowych) wynosić będzie 8,5 proc. niezależnie od wielkości przychodu. To prawdziwy skandal, dużo większy niż wszystkie afery hazardowe”. W istocie był to kolejny skok na państwową kasę.
Liczni kapitaliści portfelowi po wprowadzeniu podatku Belki, a także bojąc się inflacji, zamiast lokować kapitały w bankach kupowali nieruchomości na wynajem. Najsprytniejsi nieruchomości na wynajem wybudowali już na początku lat 90. dzięki wielkiej uldze budowlanej (czytaj furtce podatkowej). Od 2010 roku dzięki „drobnej zmianie” w podatkach kamienicznicy wynajmujący lokale gastronomiczne, sklepowe, biurowe i apartamenty w centrach miast, osiągający bardzo duże dochody z wynajmu, płacą podatek liniowy w wys. 8,5 proc. podczas gdy emeryci 18 proc. Resort infrastruktury zmianę w podatkach uzasadnił wtedy „sytuacją na rynku mieszkaniowym i na rynkach finansowych”. Ten argument to kretynizm ekonomiczny, a rezultat tej ulgi dla bogatych to mniejsze dochody budżetu o 3–4 mld zł rocznie. Widocznie Tusk i Rostowski na początku ub. roku trudnych czasów w Polsce nie przewidywali i tych pieniędzy nie potrzebowali. Albo chcą rządzić Polską metodą prób i błędów licząc na to, że kiedyś będą mogli o sobie powiedzieć; mądry polityk po szkodzie. Jeśli natomiast min. Rostowski czuje się ekonomistą i cierpi, bo musi robić to, co Tusk każe, to powinien podać się do dymisji jak Marek Belka i Grzegorz Kołodko.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Janusz
  • Janusz
  • 11.03.2012 08:34

Szanowny autorze Juliusz Bortkiewicz .Chyba nie masz amnezji?Wiesz przecież o tym ,ale rozjaśnię temat.
Jan K. Kruk
Porzekadło – mądry Polak po szkodzie – w ogóle nieczęsto się potwierdza, a w przypadku polityków III RP zdarza się to niezwykle rzadko. Polityk w naszym sejmie i w samorządzie po kolejnej szkodzie wyrządzonej państwu i społeczeństwu zbyt często pozostaje głupi i naiwny jak dziecko.
Naiwny, bo sądzi, że jego cynizm nigdy nie zostanie odkryty przez „ciemny lud”, a głupi, bo nie potrafi krytycznie siebie ocenić i chętnie wypowiada się na dowolny temat bez zrozumienia.
Zachwyty mediów, zaangażowanych w obronę interesów nowej burżuazji, po expose premiera są zrozumiałe. Rząd zabierze jej bardzo mało i nieprędko a może jeszcze mniej niż wynika z zapowiedzi. W tym sejmie trudno będzie uzyskać wymaganą większość dla zmian związanych z redystrybucją dochodu narodowego. Łatwiej będzie znowu podnieść podatek VAT i obciążyć obywateli „sprawiedliwie po równo”. Wprawdzie wody, nośników energii i żywności potrzebujemy prawie po równo, ale jedni wydają na to 100 proc. dochodów i nie wystarcza im na życie. Natomiast bogatym kilka procent dochodów wystarcza na utrzymanie i zachcianki. Najistotniejszy jest jednak efekt ekonomiczny; podnosząc VAT, rząd Tuska zmniejszył siłę nabywczą ludności co zwykle hamuje popyt i spowalnia wzrost gospodarczy. Czy to było mądre?
Powiedział, co musiał
A co teraz kombinuje premier? Pewnie nawet ludzie z jego otoczenia nie rozumieją, dlaczego on raptem taki Janosikowy. Po prostu dlatego, że Europa i USA idą zdecydowanie w kierunku zabierania bogatym i dawania biednym. Inaczej neoliberalizm ekonomiczny zamieni się w katastrofę gospodarczą tak jak się to stało z bolszewickim socjalizmem. A zatem Donald Tusk, aby być poważnie traktowany w Brukseli, musiał dać liderom UE dowód, że kuma i podejmuje radykalne decyzje. Ale jeśli chodzi o zabieranie bogatym, to on im zabierze tylko 2 proc. z tego, co sam im dał i 1 proc. z tego, co dał im neoliberalny komunista, premier Miller w 2003 roku.
Robili, co chcieli
Szkód wyrządzonych po 1989 roku polskiemu państwu i społeczeństwu w wyniku afer, nadużyć władzy, zwykłego złodziejstwa i korupcji z udziałem polityków było bez liku. Ale polityk-szkodnik w III RP zwykle pozostaje nietykalny, a często staje się bardziej bezczelny. W rezultacie mamy biedne, zadłużone państwo i bardzo bogatą nową burżuazję. Ta kooperacja czasami ma miejsce w sejmie i polega na zawieraniu chwilowych koalicji ponadpartyjnych w celu dokonania wspólnego „skoku na państwową kasę”, jak to trafnie nazwał prof. Grzegorz Kołodko. W takich przypadkach kolejne sejmy III RP uchwalają ustawy niemal jednogłośnie, zupełnie jak w PRL. Tak było np. w 2005 roku w sprawie anulowania 50 proc. skali w podatku PIT, choć kilka miesięcy wcześniej tuż przed końcem kadencji taką skalę podatkową sejm uchwalił znakomitą większością głosów. Ale czego posłowie nie zrobią przed kampanią wyborczą? Może nawet uchwalą, że pracować będą za darmo.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Gerard Stenc
  • Gerard Stenc
  • 06.03.2012 10:32

Do autora! Czy, zamiast gosposi może być śiwatły EKONOM?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Genialny obraz zgniłej demokracji! A tośmy się doczekali!

Komentarz został ukrytyrozwiń

A co z tymi wagonami złota, co zostały do Anglii wywiezione w 1939?!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie w Unii tylko wszędzie tak jest. Przecież ile deficytu mają USA... Ale patrząc na to z drugiej strony, to gdybyśmy opierali wydatki wyłącznie na zarobionych zyskach, a nie na kredytach to aktualnie nic by niemal nie było.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Wyborca w PRL i RP
  • Wyborca w PRL i RP
  • 05.03.2012 13:45

To jest bardzo realna prawda !
Niespłacony dług Anglii wynika z:
1) nie wywiązania się z umowy koalicyjnej z Polską i braku wsparcia militarnego Polski z chwilą rozpoczęcia agresji niemieckiej na Polskę we wrześniu 1939r.,
2) odpowiedzialności za śmierć gen. Sikorskiego w 1943r.,
3) nie udzielenia właściwej pomocy powstańcom warszawskim w 1944r.,
4) sprzedaż polskich interesów Stalinowi przez Churchilla w ramach układów w Teheranie, Jałcie i Poczdamie.
Potwierdzeniem odpowiedzialności Anglii za śmierć gen. Sikorskiego w Gibraltarze w 1943r. są następujące fakty:
1. Nagłe przerwanie działalności specjalnej Komisji Polsko-Brytyjskiej, powołanej w 1943r. dla zbadania przyczyn tragicznej śmierci gen. Władysława Sikorskiego.
2. Wyniki analizy technicznej startu samolotu B-24 Liberatora nr. AL 523 w dniu 4 lipca 1943r. w Gibraltarze , zakończonego tragicznie śmiercią generała Władysława Sikorskiego i większości pasażerów oraz części załogi samolotu , podjętej z aspiracji redaktora Dariusza Baliszewskiego w ramach „Rewizji Nadzwyczajnej „ Redakcji Telewizji Edukacyjnej.
Opinia prof. dr hab. inż. Jerzego Maryniaka z Politechniki Warszawskiej i Instytutu Lotnictwa w Warszawie , specjalisty od katastrof technicznych, w tym lotniczych, która sprowadza się do stwierdzenia :” Z przeprowadzonej analizy wynika, że samolot był sprawny przez cały okres lotu, sterowany świadomie przez pilota do momentu wodowania. Przekonany jestem w oparciu o wykonana analizę, że był to zaplanowany sabotaż - morderstwo gen. Władysława Sikorskiego, a nie przypadkowa niezamierzona katastrofa B-24 Liberatora w Gibraltarze w 1943r.”.
3. Odpowiedź Włodzimierza Cimoszewicza Ministra Spraw Zagranicznych R.P. na interpelację poselską posła Leszka Murzyna (Liga Polskich Rodzin) z dnia 26 kwietnia 2002r. w sprawie wyjaśnienia przyczyn śmierci generała Władysława Sikorskiego( do której to interpelacji dołączył poseł Murzyn : prośbę prof.dra hab. Zbigniewa Dmochowskiego, skierowaną do Jej Wysokości Królowej Wielkiej Brytanii, opinie historyków i techników na temat katastrofy gibraltarskiej, zebrane przez prof.dra hab. Z.Dmochowskiego oraz pytania poselskie w tej sprawie). Z odpowiedzi wynika, że akta brytyjskich służb specjalnych nie podlegają odtajnieniu, a strona brytyjska nie przewiduje żadnych wyjątków od zasady nie ujawniania akt tych służb.
4. Nie wyjaśnione okoliczności nagłej śmierci w Londynie w nocy z 9 na 10 kwietnia 1999r., w przeddzień kolejnego powrotu do Polski ś.p. Ewy Chapman (Szeremeth) z Gozdawa-Osuchowskich , byłej Sekretarki Parlamentarnej Prezydium Rady Ministrów Rządu Polskiego na Obczyźnie, która przekazała informację, że dokumenty brytyjskich służb specjalnych dotyczące śmierci gen. Sikorskiego w Gibraltarze przechowywane były dotąd w Army Records Centre w Anglii.
Wartość niespłaconego długu Anglii można oszacować na kwotę rzędu 100 miliardów USD.

Wniosek

Na dzień dzisiejszy niespłacony dług Niemiec, Rosji oraz Izraela i światowej diaspory żydowskiej, Anglii i Francji dla Polski i polskich rodzin z okresu II wojny światowej wynosi około 650 miliardów USD.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Wyborca w PRL i RP
  • Wyborca w PRL i RP
  • 05.03.2012 13:43

To jest bardzo realna prawda !

Zbigniew Dmochowski
Wprowadzenie

Mimo, że minęło 58 lat ( pisane w AD 2003) od zakończenia II wojny światowej polskie rodziny nie uzyskały dotąd właściwego zadośćuczynienia finansowego za ludobójstwo dokonane na członkach tych rodzin przez dwa państwa terrorystyczne hitlerowskie Niemcy i stalinowski Związek Sowiecki.
Zadośćuczynienie finansowe winni są także wszystkim rodzinom polskim nasi byli koalicjanci Francja i Anglia ze względu na nie wywiązanie się z umowy koalicyjnej z Polską i brak wsparcia militarnego Polski z chwilą rozpoczęcia agresji niemieckiej na Polskę we wrześniu 1939r. Dodatkowo Anglię obciąża odpowiedzialność za śmierć gen. Władysława Sikorskiego w 1943r. w Gibraltarze, nie udzielenie właściwej pomocy powstańcom warszawskim w 1944r. oraz sprzedaż polskich interesów Związkowi Sowieckiemu w ramach układów w Teheranie, Jałcie i Poczdamie. Są to wszystko długi dotychczas nie spłacone Polakom i Polsce, które rzutowały i rzutują nadal na trudności ekonomiczno-społeczne narodu polskiego. Przypomnienie o tych długach jest szczególnie istotne w okresie, w którym po referendum unijnym w czerwcu b.r. w sprawie pozbycia się suwerenności i tożsamości narodowej Polska zostanie w 2004r. włączona w struktury technokratycznego faszyzmu Unii Europejskiej.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Wyborca w PRL i RP
  • Wyborca w PRL i RP
  • 05.03.2012 11:15

Do tego mojego komentarza ,Wyborca w PRL i RP Dzisiaj 11:07, dodam jeszcze to .
Narzucono nam jako premiera Hannę Suchocka , a która podpisała Konkordat a co wiąże się ze wszystkimi daninami ponad możliwości i wydolności nowej Rzeczpospolitej Polskiej np. Komisja Majątkowa , utrzymywanie wszystkich dóbr kościelnych i duchownych przez te nowe i bardzo biedne państwo , Polskę .Suchocka w nagrodę za to , dalej żyje na koszt podatn8ika polskiego jako ambasador w Watykanie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.