Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

14284 miejsce

"Baron Cygański" w Operze Śląskiej - przebój na karnawał

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2012-12-16 17:36

Premiera operetki "Baron cygański" Johanna Straussa, która odbyła się 15 grudnia br. w Operze Śląskiej, efektownie zwiastuje nadchodzący karnawał.

Saffi - Karina Skrzeszewska, Sandor Barinkay - Tomasz Urbaniak, Czipra - Grażyna Bollin w scenie odnalezienia skarbu / Fot. Karol FatygaUtwór ten ma pewne obciążenia interpretacyjne i ideologiczne. Odczytywano go jako pean pokojowego współistnienia dwóch narodów w jednej monarchii austro-węgierskiej. Wskazywano również, że libretto porusza problemy uprzedzeń społecznych i różnic majątkowych. Dopatrywano się nawet satyry na militarystyczny sadyzm, budujący potęgę Austro-Węgier. Dzisiaj publiczność raczej nie doszukuje się takich treści w libretcie i nie oczekuje po operetkach Starussa niczego innego poza elegancją i błyskotliwością wykonania.

Zaraźliwa energia, lekkość i wdzięk są bowiem swego rodzaju wyznacznikami muzycznego charakteru kompozycji "czwartego klasyka wiedeńskiego". Reżyser i dyrygent stają przed niełatwym zadaniem stworzenia widowiska lekkiego, które zarazem pulsuje energią przebojowych kompozycji, zaraża publiczność kołysaniem walca i pobudza rytmem czardasza. Autorom sobotniej premiery (reżyserowi i choreografowi zarazem Henrykowi Konwińskiemu i dyrygentowi Krzysztofowi Dziewięckiemu) udało się to częściowo. W zasadzie energia Straussowskiej operetki pojawiła się dopiero w drugim akcie.

Pierwszemu aktowi zabrakło trochę nerwu dramatycznego. Akcja posuwała się scena za sceną, ale brakowało jej rytmu i tempa. Pozornie wszystko było jak być powinno, ale zabrakło trochę płynności, jakby rytm muzyki nie współgrał z rytmem scen. Założenie scenograficzne, aby pozostawić jak najwięcej miejsca na scenie dla scen zbiorowych i baletowych było trafne, jednak chór na scenie w pierwszym akcie zbyt często był statyczny. Stojąc pod dekoracjami, tworzył nieruchome tło dla solistów, z uczestnika przedstawienia zmieniał się w widza.

Innymi choreograficznymi niedoskonałościami były tłok na scenie w scenach baletowych, kiedy chór trochę przeszkadzał, albo też przeciwnie niewykorzystanie przestrzeni scenicznej. Miało to miejsce na przykład podczas tercetu Barinkaya, Saffi, Czipry w scenie tzw. "walca skarbu", kiedy to tancerki zamiast wykorzystać całą, pustą niemal scenę, tańczyły przez większość czasu przed śpiewakami.

Przełomowe dla premierowego przedstawienia okazały się sceny z drugiego aktu, rozgrywające się w obozie Cyganów. Zaśpiewane z werwą i zatańczone z ognistą energią wywołały owacje widzów. Trzeba przyznać, że Opera Śląska ma znakomitą publiczność, która kocha swoich artystów, obdarza ich sporym kredytem zaufania i potrafi też świetnie zmotywować. Tak stało się również podczas premierowego wieczoru. Owacje dodały artystom skrzydeł, dzięki czemu cały drugi i trzeci akt były już na przemian energetyczne i kołyszące, a akcja rozwijała się potoczyście.

Spora w tym też zasługa dyrygenta Krzysztofa Dziewięckiego, który zauważył niedoskonałości z pierwszego aktu i od drugiego lepiej współpracował ze śpiewakami, śpiewał z nimi, poświęcał im więcej uwagi. Szybko przełożyło się to na wspomniany efekt potoczystej energii śpiewu. Trwało to szczęśliwie do finału i kto wie czy, gdyby nie zaczęło się wcześniej (w pierwszym akcie) to finał odbyłby się przy współudziale śpiewających widzów. Trzeci akt otworzył walc, który zrobił wspaniałe wrażenie i rozentuzjazmował publiczność. Napięcie i energia zostały utrzymane do końca, dzięki czemu przedstawienie nie tylko wybroniło się, ale też zostało nagrodzone owacją na stojąco.

Scena baletowa z cygańskiego obozu / Fot. Karol FatygaZwykło się uważać, że role Barinkaya i Saffi to role dla gwiazdorów, zaś role Żupana, Arseny i Czipry oprócz prezentacji pięknego śpiewu dają również możliwość aktorskich popisów. Barinkay (premierowego wieczoru w tej roli wystąpił Tomasz Urbaniak) wypadł przekonująco i szczególnie ładnie w lirycznych duetach z Saffi. Saffi (Karina Skrzeszewska) i Arsena (Ewelina Szybilska) zostały bardzo trafnie obsadzone. Ich wdzięk i uroda były niekwestionowanym atutem przedstawienia. Aktorsko natomiast ich role pozostawiły pewien niedosyt. Kreacji księżniczki Saffi brakło nieco cygańskiej "gorącej krwi", tak jakby od początku intrygi była świadoma swego arystokratycznego pochodzenia. Arsena z kolei wydawała nieco zbyt grzeczna, zupełnie nie jak osoba od której zaczął się jeden z wątków intrygi. Ostatecznie to dziewczyna nie tylko świadoma swej urody, ale również i bogactwa, świadomie i sprytnie usuwająca przeszkody, które pojawiają się na jej drodze do poślubienia ukochanego Ottokara.

W pełni aktorsko zrealizował się Żupan (Adam Woźniak) co było podwójnie ciekawe. Po pierwsze głos, którym dysponuje Adam Woźniak ma charakter dramatyczny i niekoniecznie musiał pasować do tej roli, po drugie artysta, którego sporo widzów wciąż pamięta ze znakomitej diabolicznej kreacji Barona Scarpii, sprawdził się w roli komediowej. Jego obecności na scenie towarzyszył zawsze jakiś ruch, gest lub mina, nawet gdy był tylko bohaterem drugiego planu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Bardzo dziękuję Panu, że zmienił Pan imię Tomasz na Henryk. Myslę, ze bedę częściej na tym portalu, podoba mi się. Pozdrawiam. M. Markowski

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Henryku Staniaszek, dziękuję, że poprawił Pan Imię Tomasz na Henryk. Pozdrawiam. M. Markowski

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Henryku, pan "Marek Markowski" założył konto tylko po to, by Panu przyłożyć, a nie po to, by coś sensownego napisać. Proszę nie wymagać od ludzi rzeczy, których nie umieją.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 17.12.2012 09:09

Panie Marku Markowski nie rozumiem Pana emocji. Spektakl był dobry, a będzie na kolejnych przedstawieniach, z rosnącym ograniem artystów, jeszcze lepszy. To napisałem i nie uważam, aby to była krytyczna recenzja. Wręcz przeciwnie! :)

Dodatkowo, odnosząc się z całym szacunkiem do osiągnięć reżysera spektaklu, nie wydaje mi się, aby oczekiwał laurek i przejmował się każdą opinią, którą ktokolwiek może wyrazić. Opinię może wyrazić także Pan! Widział Pan premierę, czuje się kompetentny. Klawiatura do Pana dyspozycji!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Witam Pana, byłem na wczorajszej premierze, i jest to pierwsza recenzja, która wpadła mi w "ręce". Bardzo długa, i gratuluję wielu słów mądrych i inteligentnych, których Pan raczył użyć. Pisząc recenzję należy Pan do tych pismaków, którzy jednocześnie mówią: patrzcie jak ja się znam. Właściwie nie wiem kto to jest reżyser Tomasz Konwiński i czasami warto (jeśli się nie zna reżysera - bo ten od sobotniego Barona Cygańskiego jest widocznie Panu mało znany, ma zaledwie 200 realizacji w Polsce i zagranicą przez ponad 50 lat pracy artystycznej i 12 Złotych Masek na Śląsku). Popełnił Pan ten i wiele innych merytorycznych,błędów, nie wymienię, mając nadzieję, że będzie je Pan jeszcze popełniał. Z szacunkiem Marek Markowski

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.