Facebook Google+ Twitter

"Barry Trotter" - zupełnie inny czarodziej

Jeżeli ktoś wpada na świetny pomysł i udaje się mu dobrze go sprzedać, z miejsca powstają parodie. Były parodie Jamesa Bonda, „Straszne Filmy”, parodie „Kodu da Vinci”, jest też cała seria parodiująca Harry'ego Pottera.

Fotografia okładki jednego z tomów. / Fot. www.merlin.plA skoro z serią mamy do czynienia, musi być w tym coś więcej niż tylko tanie żerowanie na kasowym produkcie. I jest – Barry Trotter okazał się komedią na tyle ciekawą, że doczekał się do tej pory trzech tomów. Gdzie tkwi sedno sukcesu? Powiedziałabym, że Michael Gerber nie ogranicza się jedynie do ciętego sarkazmu i udowadniania, jak to oryginał jest kiepski. Owszem, uszczypliwa ironia sypie się gęsto i często. I choć momentami jest wielce prześmiewczy, wydaje się zarazem emanować sympatią do pierwowzorów. Autor zachowuje też rezerwę do własnej twórczości, przewrotnie tytułując drugi tom: „Barry Trotter i niepotrzebna kontynuacja. Książka na która nikt nie czeka”.

Oczywiście równie dobrze można powiedzieć, że w sadze o Potterze do obśmiania jest wiele, dlatego jeden tom nie wystarcza, aby wszystko ogarnąć. Ale im bardziej zagłębiamy się w lekturę Barrego, tym mniej ma on wspólnego z Harrym. Postać zaczyna żyć własnym życiem, opowiadać własną historię, która już tylko od czasu do czasu zahacza o wzorzec z Hogwartu.

Na początku przygody poznajemy 22-letniego czarodzieja – nieudacznika, któremu ciągle nie dane było ukończyć edukacji w magicznej szkole – Hogpoku. Ożenił się za to z Herbioną Gringor i jest nie do końca szczęśliwym ojcem dwójki dzieci (jego syn nie przejawia żadnych magicznych właściwości). Akcja zawiązuje się, gdy Trotter zapada na juniorazję – cofa się w rozwoju do lat dziecięctwa. W trzecim tomie ma 39 lat, a zachowuje się jak 9-latek. Fabuła skupia się wokół poszukiwania skutecznego lekarstwa i uratowania maga, zanim osiągnie wiek zerowy… co równoznaczne jest ze śmiercią w męczarniach.

Nie brak zabawnych przedrzeźnień nazwisk znanych z oryginalnej sagi. Dla przykładu Apo Bubledor zastępuje tutaj Albusa Dumbledora, a Lon Gwizzley Rona Weasleya. Największym wrogiem jest natomiast „Książę Ciemniaków” – Terry Vielokont (nie mylić z „Księciem Ciemności” – Lordem Voldemortem).

Karykatura Dyrektora Hogpoku przybiera niekiedy pseudo poważny ton, aby zaszczycić nas „złotymi myślami” w stylu: „Uwierz komuś, kto ma już sto czterdzieści dwa lata. W życiu potrzebne są wszystkie niespodzianki”. Albus jawi się także jako miłośnik staromagicznej szkoły („Bubledor wierzył, że magia to talent wrodzony, coś jak zwijanie języka w trąbkę.”), emanujący tolerancją („Żyj i pozwól żyć, powiadam, tyle że w innym miejscu”).
Barry bywa znacznie mniej wyrafinowany, wystarczy przytoczyć choćby jego wypowiedź o przekupstwie: „dla galonów kupy każdy daje…”. Tego typu „perełek” jest w trylogii dużo więcej.

Książka oczywiście najwięcej radości sprawi tym, którzy przebrnęli przez liczne tomy Harry'ego Pottera i pozostali zdystansowani do magicznego świata. Jeżeli ktoś chce wyśmiewać jedynie „potwora marketingowego”, bez znajomości oryginału, wiele żartów pozostanie niezrozumiałych. Gerber kpi bowiem równo: tak z postaci pierwszoplanowych, jak i mniej popularnych.

Sporą część polskiego sukcesu serii można z pewnością przypisać tłumaczce – Paulinie Braiter. To dzięki niej żarty brzmią równie dobrze w amerykańskiej wersji, jak i w spolszczeniu (nie wierzący w magię – Gumole są doprawdy uroczym zamiennikiem). Zwłaszcza, iż Gerber nie ogranicza się do drwin z twórczości J.K. Rowling. Szydzi z całej kultury masowej. I tak internetowy serwis aukcyjny zwie się w książce Alle-gore.

Autor trylogii nie poprzestał na jednorazowej parodii, w 2005 roku obśmiał fenomen „Opowieści z Narnii” w książce „Opowieści z Blarnii: Lewa ladacznica i stara szafa”. W wolnych chwilach pisze własnego bloga.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.