Facebook Google+ Twitter

"Bartny Borek" w Biebrzańskim Parku Narodowym

Krótka historia bartnictwa na terenach puszczańskich Doliny Biebrzy i współczesna ścieżka edukacyjna w Rezerwacie Czerwone Bagno w Biebrzańskim Parku Narodowym

Fragment puszczańskich pozostałości na terenie Rezerwatu Czerwone Bagno w Biebrzańskim Parku Narodowym / Fot. Jolanta DyrW średniowieczu dolinę Biebrzy pokrywała gęsta puszcza, a wśród tubylców rozwijało się rzemiosło z puszczą związane. Z różnych stron świata ściągali tu licznie bartnicy by na terenie leśnym rozwijać swe rzemiosło i w końcu handlować miodem i woskiem. Miejscowe prawo zabraniało bartnikom osiedlać się w głębi puszczy, a to powodowało między nimi liczne konflikty z potyczkami włącznie prowadzone w obronie własności i użytkowania barci sobie przypisywanych. W średniowieczu barcie zakładano jak najbliżej koron drzew w obawie o ich bezpieczeństwo, a w późniejszych wiekach oraz w czasach współczesnych na wysokości od 3 do 12 metrów od ziemi. Dzianie czyli drążenie barci zwyczajowo odbywało się wiosną w dorodnych, co najmniej stuletnich grubych drzewach, głównie sosnach, lipach lub dębach. Do zrobienia barci używano tradycyjnych narzędzi takich jak topór, siekiera, dłuła, zakrzywione noże, raszple, świdry, piły i młotki. Także niezbędna podczas prac bartniczych wspinaczka po dorodnych pniach bartnych drzew odbywała się za pomocą starodawnych tzw. leziw czyli powrozów z łyka lipowego lub skóry. Dla ułatwienia pracy na wysokości do siedzenia lub stania wykorzystywano drewniane ławeczki zwana leżajami oraz coraz częściej wycinano w pniach wcięcia w kształcie stopni ułatwiających wspinanie. Przykład herbów znakujących puszczańskie barcie w XVIII wieku / Fot. Jolanta DyrBarcie znaczono specjalnymi znakami zwanymi herbami, znamionami lub klejmami ułatwiającymi identyfikację bartniczych rodów. Każdy fragment lasu, w którym znajdowało się 60 barci, zwano borem. Kulminacyjny okres rozwoju bartnictwa nad Biebrzą przypada na XVI i XVII wiek. W tym okresie w miejscowych lasach utrzymywano tysiące barci. Z czasem coraz bardziej nasilały się konflikty między rdzennymi mieszkańcami okolic puszczy a ludnością napływową. Miedzy Litwinami, Mazowszanami i Krzyżakami mieszały się interesy. Różnych narodowości bartnicy byli między sobą także mocno skonfliktowani.

Układ mełneński

W piętnastym wieku, po pokonaniu Jaćwingów - 27 września 1422 roku w okolicach Mełna, został zawarty pokój, zwany często układem mełneńskim, porządkujący sprawy własności między Królestwem Polskim, Wielkim Księstwem Litewskim oraz zakonem Krzyżackim. Złagodziło to znacznie miejscowe konflikty bowiem puszczańskie dobra rozdzielono pomiędzy trzy państwa i stały się własnością poszczególnych władców. Za prawo wchodzenia do puszczy i korzystania z jej bogactw obowiązywały stosowne daniny zależne od wykonywanego fachu. Bartnicy musieli przekazywać namiestnikom władcy rezydującym w Wiźnie, Goniądzu lub Rajgrodzie daniny miodowe i woskowe.
Bartnictwo było zawodem dziedzicznym, posiadało własne zwyczaje i sądownictwo – dla przykładu za kradzież pszczół z barci groziła nawet kara śmierci przez wyprucie trzewi lub powieszenie, pszczoły bowiem uchodziły za święte owady „co robią wosk na świece do kościoła".

Upadek bartnictwa

Z biegiem czasu, wraz ze wzrostem osadnictwa na terenach doliny Biebrzy a także rozwojem przemysłu, ilość leśnych barci zaczęła szybko maleć, co ograniczało handel miodem i woskiem. Bartnictwo leśne powszechnie uznawane za fach trudny wymagający wiele wysiłku i dbałości o tradycyjne zwyczaje wypierane było przez wolnostojące pasieki i ule ustawiane na terenach poza lasem – na łąkach, polanach i w zagrodach pszczelarzy. W wieku XIX w ogóle zabroniono hodowli pszczół w lasach państwowych, co prawie całkowicie zniszczyło zawód bartnika.

Baszkirscy Bartnicy w Biebrzańskim Parku Narodowym

Bartna sosna z pracującym pszczelim rojem / Fot. Jolanta DyrNa szczęście z biegiem czasu powrót „do korzeni” stał się bardzo modny i zaczęto rekultywować stare obyczaje. Dzięki temu wiosną 2006 r. zaproszono do Biebrzańskiego Parku Narodowego bartników z Baszkirii – Republiki Rosyjskiej na płd. Uralu - z Zapowiednika (obszaru chronionego) – „Szulgan -Tasz". Baszkirzy jako „nadal praktykujący swe bartne rzemiosło” wykonali pierwszą w historii barć oraz kłodę bartną w Biebrzańskim Parku Narodowym. Zabezpieczenie wejścia do barci przed zimowym chłodem / Fot. Jolanta DyrBarć wydłubano w dorodnej, ponad stuletniej sośnie w obwodzie ochronnym Grzędy. Dzianie jednej barci trwało dwa dni i było wykonywane ręcznie przy użyciu tradycyjnych narzędzi. Rok później w 2007 r. w podobny sposób bartnicy z Baszkirii wykonali kolejną barć oraz trzy drewniane kłody bartne – wiszącą, stojąca oraz leżącą. I tym razem Baszkirzy korzystali również w większości z tradycyjnych narzędzi.

Zasiedlanie barci

Wejście do barci - wyraźnie widać pszczoły, mieszkanki i pracownice tego nadrzewnego ula / Fot. Jolanta Dyr Zwyczajowo nowa barć powinna przez okres od roku do trzech lat wysychać przed zasiedleniem przez specjalnie wabione leśne pszczoły potocznie zwane borówkami. Jakież było zdziwienie, gdy barcie wydziane przez Baszkirów już po 2 miesiącach zostały samoistnie zasiedlone przez miodne pszczoły rasy środkowoeuropejskiej pochodzące z linii augustowskiej. Owady "zbiegły" z zamkniętych hodowli prowadzonych na terenie Puszczy Augustowskiej od lat 70 XX w.

Ścieżka edukacyjna

Początek ścieżki edukacyjnej Dzięki pracom baszkirskich bartników na terenie Biebrzańskiego Parku Narodowego utworzono ścieżkę edukacyjną nazwaną „Borek Bartny”. Prowadzi ona pośród dorodnego lasu i prezentuje bracie wydziane w pięknych wiekowych sosnach oraz w kilku kłodach powstałych z odpowiednio przyciętych i wydrążonych w tradycyjny sposób drzewnych pniach. W dwóch nadrzewnych barciach żyją pszczele roje,Kłody bartne wykonane przez Baszkirów w 2007 r. - od lewej wisząca, stojąca, leżąca. / Fot. Jolanta DyrTradycyjny, współczesny ul ustawiany na ziemi / Fot. Jolanta Dyr aktywnie pracujące w miododajnym sezonie. Dla zobrazowania różnicy w wyglądzie i budowie leśnej barci względem współczesnego, tradycyjnego ula, jeden z nich ustawiono w pobliżu końca ścieżki edukacyjnej.

Konkluzja

Pszczoły z Czerwonego Bagna to zapewne jedne z nielicznych szczęśliwych owadów na świecie. Nikt im nie odbiera owoców ich pracy, a i tak są dla nas bardzo użyteczne bowiem zapylają wiele odwiedzanych przez siebie roślin. Większość ludzi uwielbia miód i ma do wyboru bardzo wiele jego odmian i smaków. Korzystamy z propolisu, pyłku kwiatowego i wosku. Smakujemy, delektujemy się, leczymy. Pszczoły nie tylko produkują miód, ale zapylają kwiaty wszystkich roślin z którymi pracują, dzięki czemu zapewniają ich rozwój i dojrzewanie owoców. Ich praca jest niezbędna do życia dla człowieka i zwierząt. Niestety te wspaniałe owady są coraz bardziej zagrożone naszą ludzką niefrasobliwością, a często wręcz i głupotą. Chemia stosowana w nadmiarze na polach uprawnych i łąkach użytkowanych przez człowieka, GMO stosowane w rolnictwie, coraz bardziej zatrute środowisko naturalne, coraz mniej czystych ekosystemów to tylko niektóre z powodów, dla których liczba tych pszczół ciągle maleje. Giną pszczoły pojedyncze i giną całe ich roje. Naukowcy nawet twierdzą, że niewiele życia człowiekowi jako gatunkowi na Ziemi pozostanie, gdy pszczoły całkiem wyginą. Dlatego bardzo ważnym jest powszechne propagowanie opieki nad pszczołami i innymi owadami. Bartnictwo to stara pszczelarska tradycja, która być może jako rzemiosło się nie utrzyma w praktyce codziennego życia. Ale pszczelarstwo jako takie powinno przetrwać w naszym własnym interesie. Dlatego uważam, że naszą ludzką powinnością jest dbanie o środowisko naturalne nie tylko w parkach narodowych, ale wszędzie wokół nas, w naszych miastach, miasteczkach, wsiach i osadach. Pszczoły i inne owady zapylające rośliny muszą być bezpieczne żyjąc obok nas. Musimy zadbać by na każdej łące, w każdym parku można było je nadal widywać przy pracy. By miodne pszczoły, które uciekły z ludzkich hodowli i osiadły w dzikiej, puszczańskiej kniei zasiedlając barcie na dydaktycznej ścieżce Biebrzańskiego Parku Narodowego nie były ostatnimi nie tylko szczęśliwymi, ale istniejącymi pszczołami w Polsce. Te z baszkirskich barci wyglądają naprawdę na szczęśliwe. Ale warto, by w szczególności inne pracujące dla naszego pożytku w wielu innych miejscach poza parkami narodowymi i rezerwatami przyrody były bezpieczne i zdrowe, a co za tym idzie również szczęśliwe.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Dziękuję Panie Andrzeju i Panie Piotrze za miłe komentarze, przyznam, że przy pierwszym tekście są one bardzo budujące i zachęcają do dalszej pracy. Bardzo się cieszę, że mój pierwszy artykulik nie był zbyt miałki i dał się przeczytać, a nawet jak mniemam mógł wzbudzić zainteresowania. Bardzo dziękuję :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Gratulacje pani Jolanto, jeden z lepszych materiałów traktujący o naszym, i nie tylko, środowisku naturalnym :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.