Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

15357 miejsce

Basen groźniejszy od broni

Czy mając do wyboru: pozwolić dziecku bawić się w domu z bronią lub w domu z basenem, zdecydowalibyście się na to pierwsze? Statystyka mówi, że powinniście pozostać przy broni.

 / Fot. David GaonaNiegdyś Steven Levitt, amerykański ekonomista, przeżył osobista tragedię. Zmarło jego chore dziecko. By jakoś sobie poradzić zapisał się do grupy wsparcia rodziców, którzy utracili swoje dzieci. Tam uderzyło go, jak wielu rodziców płacze po dzieciach, które utonęły w przydomowych basenach.

Problem ten Levitt opisał w swojej mocno kontrowersyjnej książce „Freakonomia”, a dla lepszego efektu powiązał go z kontrowersyjnym tematem broni. Założenie było proste: Gdzie pozwolić się dziecku bawić? W domu gdzie właściciel ma basen czy tam, gdzie ma broń? Większość rodziców bez namysłu wybrałaby dom z basenem. Tymczasem od postrzału ginie rocznie w USA ok 175 dzieci, a w przydomowych basenach tonie ich w ciągu roku ok 500. Weźmy też poprawkę na fakt, że w USA ok. 100 mln gospodarstw domowych ma broń, a zaledwie 6 mln ma basen. Z prostych obliczeń wychodzi zatem, że nasze dziecko jest 47 razy bezpieczniejsze w domu z bronią niż w domu z basenem.

Dziecko z karabinem. / Fot. Robert HuffstutterProblem ten prezentuje jeszcze jedną ważną kwestię. Gdy dziś w USA ginie kilkuletnie dziecko postrzelone przez rówieśnika mówią o tym media na całym świecie (również w Polsce) i natychmiast jest to uznawane za kolejny argument w debacie o dostępie do broni. Tymczasem problem wypadków śmiertelnych wśród dzieci jest znacznie szerszy. Oprócz wspomnianych basenów dzieci giną na drogach, przy pracach rolnych, od wypicia detergentów... W praktycznie każdym przypadku gdy ginie dziecko, mówimy o winie rodziców, którzy go nie dopilnowali. Ale gdy dziecko ginie od przypadkowego postrzału winna jest broń.

Są też bardziej odpowiedzialni rodzice. Na filmie poniżej możemy zobaczyć 13 letnią Katelyn Francis, której podejście do kwestii bezpieczeństwa przy posługiwaniu się bronią jest naprawdę wzorowe.
http://www.youtube.com/watch?v=By_u5kmvq9o

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Czekam na artykuł o wodzie w szklance groźniejszej od broni - pewnie więcej dzieci umarło na całym świecie od zachłyśnięcia się niż od broni palnej...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zanim wypowiedzą sie w temacie świadomi obywatele to ja coś napiszę . Od dziecka zawsze fascynowało mnie wojsko a co za tym idzie broń palna i strzelectwo . Mieszkałem wtedy nie daleko poligonu wojskowego gdzie z chłopakami chodziliśmy na ślepaki i inne fajne rzeczy . Był początek lat osiemdziesiatych jak chodziłem do podstawówki . W tamtym okresie robiliśmy z kolegami broń na amunicję sportową Cal.22 . Amunicji tej mieliśmy setki a może nawet tysiące sztuk . Parę razy koledzy przynosili taka broń do szkoły gdzie na długiej przerwie szliśmy do parku strzelać między innymi w staw . W roku 1982 kolega starszy odemnie o rok z ósmej klasy miał w szkole pistolet Parabellum P08 , który właśnie od kogoś rano kupił . Z tego co pamiętam tylko w magazynku nie było podajnika ze sprężyną . Bardzo mu wtedy tego pistoletu zazdrościłem . Czasami też jedziłem z jednym kolegą na strzelnicę na stadionie olimpijskim i muszę przyznać , że zawsze było tam pełno młodzierzy aby sobie postrzelać z broni na naboje Cal.22 . Kto miał dobre wyniki skupienia na tarczy to pamiętam , że trenerzy ich odrazu angażowali do dalszego treningu . Raz jeden z trenerów bawił się nabojem po czym wrzucił go do kosza na śmieci i mimo że naboi nam nie brakowało to kolega go wyciągnął do naszej broni . Moja siostra wtedy trzyletnia bardzo lubiła bawić się amunicją . Wysypywałem jej zawartość kilku paczek a ona sobie je wkładała z powrotem do pudełek . Raz jeden miałem przypadek , że ojciec w rozmowie z takim starszym sąsiadem z naprzeciwka powiedział mu o mojej broni . Sąsiad ten spytał mnie wówczas o jakiś szczegół techniczny . Ale największe zdziwienie przeżyłem wiele lat później kiedy ten sąsiad już nie żył . Był to jeden z pierwszych milicjantów w mojej miejscowości . Jednak kiedy w 1987 roku zbliżałem się do osiemnastego roku życia dałem sobie z tym spokój . Porozdawałem te kilka sztuk broni i parę paczek amunicji , które mi zostały . Zostały mi za to piękne wspomnienia . Posiadanie tej broni wyrobiło u mnie pewne nawyki takie choćby aby nigdy nie kierować wylotu lufy w stronę innych ludzi . Nawet przez myśl mi nie przyszło aby strzelać do kogokolwiek czy komuś grozić . To raczej ja się bałem . A w roku 1988 rozpocząłem dwuletnią służbę w Ludowym Wojsku Polskim , którą bardzo miło wspominam . Oczywiście też trochę się tam postrzelało z kbkAK , PM63 , P64 . Na koniec powiem , że dla nnie największe zagrożenie i to czego się boję najbardziej to motoryzacja bo to jest realne , codzienne zagrożenie .

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.