Facebook Google+ Twitter

Baskijskie "Krowy" w Polsce

16 lat minęło od debiut reżysera Julio Medema. W końcu "Krowy" na DVD dotarły do kraju nad Wisłą. Czy warto zwrócić uwagę na dzieło baskijskiego twórcy?

 / Fot. materiały dystrybutoraU Medema krowy to obserwatorzy, ich oczy są podobne do obiektywów kamer lub aparatów. Zapisują rzeczywistość, ale też komentują. Nie da się przecież wykonać obiektywnej fotografii, punkt widzenia, przyjmowanie określonej perspektywy jest tożsamy z opiniowaniem. Widz może odnieść wrażenie, że zwierzęta osądzają bohaterów, w ich oczach widać odbicie poczucia winy. Milczący, wiecznie obecni obserwatorzy, zdają się dostrzegać każdy szczegół otaczającej ich rzeczywistości. Notują wszystkie, dobre i złe czyny bohaterów.

Film opowiada o dziejach dwóch zwaśnionych baskijskich rodów, jednak fakt istnienia konfliktu nie wydaje się być szczególnie istotny. Nikt nie pamięta, kiedy i dlaczego zaczęły się spory, ani czego tak naprawdę dotyczą. Rywalizacja jest jedynie spoiwem filmu. Prawdziwą bohaterką dzieła są Historia, pęd zdarzeń, cykliczność życia. Ludzie, przestrzeń i pokazane wydarzenia są symbolami. Perypetie konkretnych ludzi mogłyby przydarzyć się komukolwiek i gdziekolwiek, są jedynie egzemplifikacją, metaforyczną prezentacją historiozoficznych spostrzeżeń autora.

W "Krowach" absolutnie niczego nie można traktować dosłownie. Film jest tyglem pełnym symboli. Każda scena jest precyzyjnie zaplanowana, wszystkie elementy mają przypisane znaczenie (z reguły inne, niż to pozorne). Raj dla semiotyków. Z tego powodu dzieło trudno jest w pełni zrozumieć i docenić. Film trzeba oglądać bardzo uważnie, analizować sceny. Poza tym dla ludzi nieobeznanych z kulturą i historią Basków wiele motywów będzie zupełnie nie do pojęcia. To trochę tak, jakby Hiszpanowi wychowanemu w Bilbao kazać interpretować Pana Tadeusza.

Pod względem strukturalnym "Krowy" przywodzą na myśl literaturę Gabriela Garcii Márqueza (którego zresztą zadeklarowanym fanem jest Julio Mendem), zwłaszcza "Sto lat samotności". Przedstawianie historii w formie sagi rodowej, cykliczność życia, poetycka narracja, to cechy wspólne obu dzieł. Z tym, że utwory autora Miłości w czasach zarazy nie są tak mroczne i niepokojące.

W filmie realizm magiczny przeplata się z naturalizmem. Niektóre sceny są wręcz brutalnie dosłowne, inne mocno odrealnione. Przyroda, która nie jest jedynie tłem wydarzeń, a w zasadzie bohaterem jest obrazowana w sposób wręcz mistyczny. Jest niewrażliwa na czas. To ludzie rodzą się i umierają, świat jest niezmienny. Dla niego czas nie istnieje.

Myślę, że mimo różnic kulturowych między Polakami a Baskami "Krowy" przemówią do polskich widzów. Specyficzna narracja filmu, swoista melancholia i mroczny klimat spodobają się smętnym (podobno) Słowianom. A że film jest do obejrzenia nie w kinie, a na DVD, w razie zmęczenia można zrobić dowolną liczba przerw (i np. sięgnąć po słownik symboli). Bardziej edukacja niż rozrywka i tak powinno podchodzić się do dzieła Mendema.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.