Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

20462 miejsce

Baśniowa opowieść o bezgranicznej miłości - recenzja "Bajadery"

Wzruszający i pozostawiający niezapomniane wspomnienia - taki właśnie jest balet "Bajadera", który miałem możliwość obejrzeć w Teatrze Wielkim. Kto nie widział - niech żałuje!

 / Fot. Teatr Wielki"Bajadera" została zrealizowana z wielkim rozmachem choreograficznym, scenograficznym i przede wszystkim kostiumowym. Jednak mimo tego przepychu dało się zauważyć we wszystkich scenach, że było to idealnie dopracowane (łącznie z muzyką, która jeszcze długo po opuszczeniu murów teatru grała w sercu i duszy).

Historia opowiada nieszczęśliwą miłość dwojga ludzi: tytułowej tancerki Nikij oraz wojownika Solora. W pierwszym akcie poznajemy również Radżę, który staje na drodze kochanków. Uknuwszy podstępny plan, doprowadza on do śmierci bajadery.

Drugi akt, to słynna scena baletowa. Solor we śnie wędruje za swoją ukochaną przez Królestwo Cieni. Kostiumy Jadwigi Jarosiewicz oraz choreografia Mariusa Petipy wywarły na mnie największe wrażenie (tancerki w klasycznym tutu, to wisienka na torcie).


W ostatnim akcie w napięciu oglądamy scenę zaślubin, zmuszonego do nich Solora (jednak w duszy każdy chce, aby nie doszło do sakramentalnego "tak"). Na szczęście bogowie czuwają nad wszystkim i aby pomścić śmierć swojej kapłanki (tancerki świątynnej jaką była Nikija) niszczą świątynię razem z wszystkimi uczestnikami ceremonii. Dzięki opatrzności boskiej Salor dołącza do Nikiji w zaświatach. Od teraz mogą cieszyć się sobą i wieczną miłością.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.