Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

9834 miejsce

Batman: Zabójczy Żart to szansa na rehabilitację po dwóch nieudanych filmach (wideo)

Jeden z najbardziej kontrowersyjnych komiksów doczekał się ekranizacji. "Batman: Zabójczy Żart" jest jedną z niewielu animacji, opowiadających o przygodach Mrocznego Rycerza, jakie miały szansę ukazać się również w polskich kinach.

 / Fot. Materiał promocyjnyJedna z najbardziej mrocznych, komiksowych opowieści łączy w sobie głównie dwa wątki. Pierwszy z nich opowiada o skomplikowanym uczuciu, między córką komisarza Gordona - Barbarą Gordon, która jako Batgirl walczy u boku Mrocznego Rycerza z największymi przestępcami Gotham City, a samym Batmanem. Dwójka bohaterów nie do końca daję sobie radę w związku, co jest w sumie niezłym podłożem do dalszej części opowieści.

Na początku nie uświadczymy głównego szaleńca Gotham - Jokera. Z minuty na minutę oczekiwanie na niego staje się coraz bardziej monotonne. Zwłaszcza, że na siłę dodano wątek z gangsterem, niejakim Parisem Franzem, dla którego córka Gordona jest miłosną obsesją. Ów czarny charakter, nie pojawia się już w dalszej części opowieści, ani nie zobaczymy go w oryginalnym komiksie, na którego fabule oparta jest animacja. Umieszczenie go w filmie do tej pory wydaję mi się niezrozumiałe.

Kiedy już przebrniemy przez pierwszą historię, pojawia się druga, bardziej oczekiwana część. Pełna retrospekcyjnych przebłysków, opowiadających o tym, jak Joker jeszcze pod swoją ludzką postacią, w wyniku przepychanek z Batmanem, wpada do kadzi z chemikaliami, co czyni go tym, kim jest teraz. W miarę postępu akcji, wraz z postrzeleniem Batgirl, oraz porwaniem komisarza Gordona, postępowanie największego szaleńca Gotham o dziwo staje się coraz bardziej logiczne. Chociaż do przewidywalności i tak mu daleko. Cała animacja nabiera rumieńców i to głównie za sprawą Jokera. Pokazuje, jak w wyniku zbiegu okoliczności z porządnego obywatela można stać się największym szaleńcem wszech czasów.

Scenariusz, mimo wspomnianych wyżej wad zdaje się niczym nie ustępować komiksowemu pierwowzorowi. Opowieść jest szalona, pełna kontrowersji. Jednak tym, co najbardziej mnie razi w "Zabójczym Żarcie" jest sama animacja. Oglądając zwiastun mogłem się spodziewać produkcji podobnej do tej z "Batman: The Animated Series" z 1992 roku. Jednak chyba oczekując nie tylko odzwierciedlenia kadrów komiksu, ale i również jakiegoś powiewu świeżości, nie do końca się z tym pogodziłem.

Na koniec warto dodać, że olbrzymim plusem jest "piosenka szaleńców", której na całe szczęście nie pominięto w ekranizacji komiksu, a czego chyba najbardziej obawiali się jego fani. Mark Hamill, podkładający głos Jokerowi, sprawdził się w tej roli bezbłędnie.

Po średnio ocenianych "Batman v Superman: Świt sprawiedliwości" oraz "Legionie samobójców" DC Comics ma szansę się zrehabilitować. Myślę, że "Batman: Zabójczy Żart", to gratka nie tylko dla oddanych fanów Mrocznego Rycerza, ale i również dla tych, którzy chcieliby poznać szaloną opowieść o podróży w głąb umysłu największego szaleńcy Gotham City - Jokera.



Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Recenzja napisana w wyjątkowo ciekawy sposób...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.