Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

13281 miejsce

Bawmy się matematyką

Matematyka – królowa nauk. Czy zawsze musi być nudna, kojarzyć się ze szkolną ławą i surowym nauczycielem? Niemalże wszystko, co robimy w codziennym życiu, związane jest z matematyką.

Matematyka – królowa nauk. Czy zawsze musi być nudna, kojarzyć się ze szkolną ławą i surowym nauczycielem? Niemalże wszystko, co robimy w codziennym życiu, związane jest z matematyką. Warto pokazać dzieciom zależności między myciem zębów, pracą na komputerze, grą w karty, a tą dziedziną nauk i w ten sposób skłaniać ich do pogłębiania wiedzy.

Badania pokazują, że dzieci są gotowe do nauki matematyki już od 3 roku życia. Nie jest koniecznym by opanowały sztukę pisania, ważne by były skłonne do podejmowania dialogu i uczestnictwa w różnego typu zabawach. Te, które już w okresie przedszkolnym zapoznawały się z otaczającym nas światem liczb, uczestniczyły w matematycznych grach i roszadach, w przyszłości postrzegane są jako wybitnie zdolne.

By wychowywać w domu młodego geniusza, niezwykle ważne jest pobudzanie rozwoju dziecka i jego pozytywnych doświadczeń związanych z nauką. Odpowiednie stymulowanie może stać się źródłem sukcesów i pożądanych wyników.


Gry w nauczaniu matematyki
Gry są idealnym sposobem, by zaangażować dzieci. Wbrew pozorom mogą edukować, ważne by były dobierane we właściwy sposób. Muszą pobudzać myślenie i kreatywność. Przykładów winno się szukać wśród dawnych zabaw. Inspiracją mogą być kultury wschodnie, które umiłowały sobie wszelkie formy ćwiczenia umysłu.
Można tu wymienić chociażby Tangram, znany od 3000 lat, w ramach którego dziecko może stworzyć ogrom kształtów powstałych z kwadratu pociętego na 7
figur geometrycznych. Zabawa będzie nadawała się już dla najmłodszych.

Dla nieco starszych dzieci interesująca może okazać się np. gra Rummikub, która powstała w latach 30-tych minionego stulecia. Polega na takiej wymianie i zliczaniu kości, by jak najszybciej wyłożyć je wszystkie na stół. Trzeba wykazać się umiejętnością kalkulacji i planowania. Gra cieszy się ogromną popularnością, czego potwierdzeniem mogą być zawody rozgrywane na całym globie, które przyciągają ludzi w każdym wieku.

Warto też zaciekawić dzieci naszą rodzimą produkcją, grą Superfarmer. Została ona stworzona przez polskiego matematyka, Karola Borsuka, w 1943 roku. Podczas hodowli zwierząt, ćwiczy się umiejętność dodawania i mnożenia. Może to być fantastyczny sposób wspólnego spędzania czasu z dzieckiem, bowiem gra przeznaczona jest dla 4 osób. Niebawem na stronie kalkulatory.pl pojawi się też gra o tematyce zwierzęcej, gdzie internauci będą
ścierać się w potyczkach żab.

Efektywnym będzie wplatanie dydaktycznych gier w codzienne funkcjonowanie, zwyczajną aktywność dzieci. Powinno się budzić u nich ciekawość, wręcz mimochodem, bez zmuszania do siadania za biurkiem i rozwiązywania kolejnych zadań. Młodzi muszą postrzegać to jako formę rozrywki, a nie obowiązek - komentuje Piotr Tomczak z firmy Casio.

Dodatkowym autem takiej formy nauki jest fakt, iż gry uczą zachowań społecznych, współzawodnictwa, ale też współpracy, odpowiedniego reagowania zarówno na zwycięstwa jak i porażki. Dzieci i młodzież poprzez odwoływanie się do sytuacji z życia codziennego nabywają umiejętność rozwiązywania praktycznych problemów, a co za tym idzie kształtują swoją osobowość i przystosowują się do dorosłego życia.


Origami
Origami to japońska sztuka składania papieru. Kartki zagina się wzdłuż linii prostych we wszystkich kierunkach,
tworząc symetrycznie nakładające się płaszczyzny. Na początku figury były tworzone na cześć Boga. Jednak po opanowaniu przez Japończyków technik wytwarzania papieru, origami stało się sztuką świecką, związaną z przyjemnością i zabawą. Obserwowano naturę, a następnie starano się odzwierciedlać tą rzeczywistość.

Warto wiedzieć, iż ta japońska sztuka nie cechuje się tylko walorami estetycznymi, ale także ma ciekawą stronę matematyczną. Zapewne prekursorzy nie przewidzieli zastosowania origami w tej dziedzinie nauki.
Składanie papieru staje się okazją, by w sposób empiryczny, ciekawy i zabawny poznawać tajniki królowej nauk. Z kwadratowego bądź prostokątnego arkusza papieru dość łatwo można otrzymać trójkąty foremne, kwadraty, sześciokąty, ośmiokąty. Zaawansowani origamiści idą o krok dalej, od pięciokąta foremnego, poprzez kolejne wielościany i tak odkrywają świat brył platońskich.

Nauka tworzenia origami wprowadzana jest do edukacji już na poziomie przedszkola. Stanowiąc integralną część nauczania pozwala rozwijać zdolności manualne oraz kształtuje wrażliwość na otaczający świat, przy okazji pozwalając poznawać matematyczne kształty.


Soroban
Około 1200 roku w Chinach zaczęto używać liczydła zbudowanego na systemie 2/5. W dolnej części liczydła znajdowało się 5 koralików, każdy o wartości 1. Liczenie odbywało się w systemie dziesiętnym. Następnie Japończycy rozpropagowali używanie liczydeł 1/5, a od nich już o krok do popularnego układu ¼. Rachunki na tego typu liczydłach są szybsze od tych, wykonywanych na tradycyjnych 10-koralikowych.

Soroban upraszcza liczenie ze względu na to, iż idealnie wpisuje się w sposób funkcjonowania ludzkiego mózgu. Zazwyczaj dokonując obliczeń grupujemy w zbiory 2-4, maksymalnie do 5, ponieważ ta wartość stanowi dla mózgu próg. Zważywszy na to, łatwiej nam będzie przesunąć 5 koralików niż ich większą ilość.

Obecnie wschodnie liczydła wykorzystywane są w procesie wczesnej nauki matematyki. U dzieci dopiero z czasem wykształca się proces abstrakcyjnego pojmowania liczb, dlatego na początku matematycznej przygody należy pokazać im konkrety. Mogą oni niejako w fizyczny sposób wejść do świata liczb, dotknąć ich, obejrzeć z każdej strony, by dopiero w dalszym procesie rozwoju przejść od konkretu do symbolu. Soroban umożliwia dokonywanie dodawania, odejmowania, mnożenia i dzielenia. W ten sposób dziecko przyswaja sobie procesy matematyczne, nie zrażając się ich skomplikowaną formą. Może również już na wczesnym etapie rozpocząć naukę algorytmów i podstawowych działań arytmetycznych. Dzięki takim zaczątkom, nauka pisemnego wykonywania obliczeń będzie jedynie przelaniem na papier tego, czego dziecko nauczyło się w sposób empiryczny.

Wirtualną wersję tego liczydła można odnaleźć m. in. na stronie kalkulatory.pl

Ucz się inaczej
Badania pokazują, że 25% siedmioletnich dzieci ma słabo wykształconą intuicję arytmetyczną. Związane jest to z atencją, jaka przykładana jest do nauczania. Wielogodzinne wykłady prowadzone w niezrozumiały sposób, oparte na bazie nieprzyjaznej, suchej teorii, mające na celu jedynie przekazanie danego materiału, będą prowadziły do bierności uczniów i pogłębienia ich zaległości. Problem intensyfikuje się z każdą przekazywaną dawką informacji, ponieważ do sprawnego poruszania się w matematycznym świecie potrzebny jest komplet wiedzy. Wzory poznane w pierwszych okresach nauki będą dzieciom towarzyszyły w całym procesie edukacji, a nawet i w późniejszym, dorosłym życiu.

Dodatkowo zapisywanie skomplikowanych obliczeń niepotrzebnie absorbuje ich uwagę, którą można skupić poprzez interesującą formę przekazu. Wzbudzanie zainteresowania będzie przekładało się na ilość zapamiętanych treści, a więc i proces zrozumienia zagadnienia.

Dlatego młode kadry nauczające coraz częściej zaczynają łamać stereotypy i naukę wiążą z zabawą. Ważne jest przy tym, by osoby kształcące młode pokolenia poznawały swoich podopiecznych, dostrzegały ich mocne i słabe strony. Ma to prowadzić do odpowiedniego dopasowania poziomu trudności zagadnień, dobierania najefektywniejszych metod pracy, uniknięcia znużenia, realizowania celów dydaktycznych w sposób przystępny.
By młode pokolenia mogły się jak najsprawniej rozwijać, winno się pokazać możliwie najszerszej grupie nauczycieli, rodziców, a przede wszystkim dzieci i młodzieży, ile radości można czerpać z matematyki.

Nie raz już udowodniono, że niekonwencjonalne metody nauki mogą przynieść dużo lepsze efekty niż tradycyjne „pamięciówki”. Dziecko odpowiednio zaciekawione będzie czerpało przyjemność z odkrywania tajników matematyki, będzie wciąż dążyło do dalszego rozwoju. Czyż nie o to nam chodzi? – dodaje Piotr Tomczak.

Jak twierdził Karol Darwin, matematyka wyposaża nas w coś w rodzaju dodatkowego zmysłu. Warto o niego dbać. Rolą rodziców powinno być dopingowanie dzieci, by zwiększały wysiłek. Jeśli będzie odbywało się to poprzez zabawę, młode pokolenie nie odczuje presji i będzie uczyło się z przyjemnością. Wystarczy poświęcić dziecku 15 minut tygodniowo, by już po kilku miesiącach odkryć efekty, często dużo większe niż po wielogodzinnej, tradycyjnej nauce.

Więcej informacji na temat nauki przez zabawę można odnaleźć na stronie http://kalkulatory.pl/

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.