Facebook Google+ Twitter

Beata Biegała: Ten wyjazd, to brakujący klocek w puzzlach autyzmu

W dzisiejszej rozmowie chciałam przybliżyć państwu historię rodziny dziecka niepełnosprawnego. Beata Biegała opowie nam o własnych doświadczeniach, o stresie, a także jego przyczynie oraz radzeniu sobie z nim na co dzień.

Beata Biegała / Fot. Z archiwum Beaty Biegała/z albumu autorkiBeata Traciak: Czy wyszłaś za mąż z miłości?
Beata Biegała: Myślę, że bez miłości rodzina, w której pojawia się nagle niepełnosprawne dziecko, nie miałaby szans na przetrwanie. Dziecko niepełnosprawne to przede wszystkim problemy finansowe, bo rehabilitacja jest bardzo droga. Nie pracuje się z dzieckiem jedną metodą, a kilkoma, więc koszty rosną. W naszym przypadku było tak, że Filip dostał diagnozę tuż po urodzeniu się naszego drugiego syna Stasia. Byłam wtedy na urlopie macierzyńskim.
Do pracy już nie wróciłam. Zajęłam się terapią Filipa. Pierwsze kilka lat po diagnozie poświęciłam Filipowi. Byłam skupiona tylko na terapii i szukaniu nowych metod. To bardzo odbiło się na naszym małżeństwie. Mąż był zepchnięty przeze mnie na plan boczny. Liczył się tylko Filip. Dopiero po jakiś 3 latach od diagnozy trafiłam na wspaniałą kobietę, Marię, która jest nie tylko terapeutą, ale i rodzicem dziecka niepełnosprawnego.

Autyzm - gdy zmysły zawodzą. Część pierwsza


Pomogła Tobie, czy Wam, jako rodzicom Filipa?
- Najpierw zajęła się nami, rodzicami i naszym małżeństwem, a dopiero później Filipem. Pokazała nam, jak nasze złe relacje wpływają na samopoczucie i funkcjonowanie Filipa.

Beata z synkiem- Filipkiem / Fot. Z archiwum Beaty Biegała/ z albumu autorkiCzy jesteś szczęśliwa?
- Teraz jestem szczęśliwa. Długo myślałam, że los sobie ze mnie zakpił, bo gdy koleżanki w liceum wybierały uczelnie wyższe, ja marzyłam o tym, bo zostać matką. Tak zawsze było. Opiekowałam się wszystkimi dziećmi w rodzinie, a szczególnie moim bratem, który urodził się, gdy miałam 17 lat. Później okazało się, że moje dziecko jest inne i chociaż tego nie pokazywałam, bardzo mnie to bolało. Chciałam krzyczeć "dlaczego?", ale wychowana w wierze katolickiej pokazywałam, że przyjmuję ten krzyż z pokorą. W środku wszystko krzyczało.
Z czasem przyzwyczaiłam się do sytuacji, zatraciłam się w terapiach i szukaniu czegoś nowego. Wtedy nie byłam szczęśliwa, byłam jak robot.

Teraz, po 8 latach, jestem szczęśliwa. Akceptuję syna takim, jaki jest i nadal szukam, ale z większym spokojem i wiarą, że będzie dobrze. Wiem też, że oprócz Filipa jest też mąż i młodszy syn Stasiu. Staś ma 6 lat i jest najwspanialszym dzieckiem na świecie. Dużą część swojego czasu poświęcam Filipowi, bo bardziej tego potrzebuje, ale Staś nigdy nie robił z tego problemu. Zawsze stara się pomagać bratu, chociaż dopiero od kilku miesięcy umie powiedzieć słowo autyzm.

Wcześniej mówił, że Filip "jest chory na niemówienie". (śmiech)
W szkole zawsze nauczyciele zwracają mi uwagę, że Stasiu jest wyjątkowym dzieckiem, zawsze pomocnym, odpowiedzialnym, dosłownie oddał kiedyś swoje spodnie koledze, który się oblał wodą i wrócił do domu w rajstopkach, mimo że było -7 stopni C.

Autyzm. Gdy zmysły zawodzą. Część druga


Mam świadomość, że jego głównym problemem w tym wieku powinna być niechęć do sprzątania, a nie myślenie o tym, jak pomóc swojemu bratu.
Walczę o Filipa dla niego i dla Stasia, by życie było dla nich łatwiejsze, szczęśliwsze, bez piętna choroby.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Środki na wyjazd Państwo Biegała zbierają na subkonto w Fundacji Dzieciom "Zdążyć z pomocą"
Fundacja Dzieciom "Zdążyć z Pomocą"

Bank BPH S.A.
15 1060 0076 0000 3310 0018 2615

Tytułem:
9860 - Biegała Filip - darowizna na pomoc i ochronę zdrowia

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.