Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

13357 miejsce

Będę walczył o milion, ale potrzebna mi pomoc

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2008-10-23 12:28

Przemysław Kamiński chce walczyć o milion złotych odszkodowania od kostrzyńskiego lekarza pogotowia ratunkowego, który miał nie udzielić mu pełnej pomocy medycznej.

Pierwsza strona "Polska Lubuskie" z opisaną sprawą Przemka / Fot. Materiały autoraDo zdarzenia doszło dnia 28 lipca br. w Kostrzynie nad Odrą, kiedy przebywający w domu Przemysław Kamiński dostał silnego ataku bólu brzucha. Gdy ok. godz. 7 zadzwonił na pogotowie, dyspozytorka stwierdziła, że jego przypadek nie kwalifikuje się do tego, by wysłać pogotowie. Po następnym telefonie chorego i jego błaganiach, karetkę łaskawie wysłano. Lekarz, który przyjechał na miejsce, wykonał standardowe badanie brzucha, w karcie wpisał „brak objawów choroby” i skierował pacjenta do lekarza rodzinnego.

 / Fot. Materiały autora11 sierpnia atak bólowy powtórzył się. Tym razem pacjent trafił na salę operacyjną z diagnozą: ostre zapalenie pęcherzyka żółciowego, wymagające natychmiastowej operacji i usunięcia pęcherzyka żółciowego. Poinformowano go także, że wykonanie badania USG przy pierwszym ataku wykazałoby istnienie schorzenia i wykluczyło konieczność powędrowania pod nóż, gdyż wtedy można było wykonać zabieg laparoskopem. Jako „pocieszenie” Kamiński usłyszał, że przy trzecim ataku trzeba by usunąć mu wątrobę. Cała sytuacja odbiła się bardzo negatywnie na jego zdrowiu. – Od czasu operacji Przemek bardzo się zmienił – mówi jego mama, Grażyna Miłosz. – Stał się bardzo nerwowy i nawet nie chce słyszeć o tym lekarzu z pogotowia – dodaje kobieta.
Pan Kamiński, pomimo że zmaga się z depresją, uparcie walcz o swoje. O zaniedbaniu lekarza poinformował wszelkie możliwe instancje. Jednak boi się, że jego walka pójdzie na marne...

Będę walczył o milion. Jestem nieszczęściem lekarzy

Listy do redakcji otrzymane po publikacji. / Fot. Materiały autoraKiedy przyszedł do naszej redakcji z jego nosa ciekła strużka krwi. Od razu uprzedził, że takie krwotoki ostatnimi czasy są u niego na porządku dziennym. Był blady i z ledwością stawiał kroki. Młody mężczyzna liczący 190 cm wzrostu z wyraźną trudnością łapał oddech i utrzymywał się na nogach. Przyjechał pociągiem z Kostrzyna nad Odrą. Przyjechał powodowany ogromnym żalem, rozgoryczeniem i cierpieniem, przez które przechodził w ostatnim czasie z winy – jak twierdzi – kostrzyńskiego lekarza pogotowia ratunkowego, od którego chce domagać się odszkodowania w wysokości 100 tys. złotych.
- Wydaje mi się, że zmienię swoje roszczenia i zażądam jeszcze więcej. Myślę, że będzie to nawet milion – mówi 24-letni Przemysław Kamiński. – Żadne pieniądze nie będą wystarczającym zadośćuczynieniem mojej utraty zdrowia i tego, w jakim stanie teraz się znajduję. Chcę, żeby cała Polska dowiedziała się o tym, jak zostałem potraktowany przez lekarza z pogotowia i jak bardzo cierpię teraz przez jego ignorancję i niedbalstwo - dodaje.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.